czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 10

...Nika odłożyła buty, małymi krokami udała się do salonu i...
*Weronika*
-NIESPODZIANKA! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! - krzyknęli wszyscy zebrani w salonie.
Byłam taka wzruszona, taka... po prostu nie mogłam opisać jak się czuję. Łzy szczęścia spływały mi po policzkach. Szybko je otarłam, odwróciłam się w stronę Neymara, podbiegłam i się na niego rzuciłam. Przytuliłam się do niego najmocniej jak tylko potrafiłam.
-Wszystkiego najlepszego- wyszeptał do mojego ucha. Oderwałam się od Ney'a. Z kuchni Rafa i Rafinha wychodzili z przeogromnym tortem.
-100 lat! 100 lat... - zaczęli śpiewać piłkarze wraz z partnerkami oraz Rafa i Neymar.
Po odśpiewaniu słynnej piosenki zdmuchnęłam świeczki na torcie. Dopiero zauważyłam napis na torcie. Pisało tam "Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia. ~Nika" oraz "100 lat księżniczko~ Neymar". Nie dziwił mnie fakt, ze zmieścił się ten napis na torcie, ponieważ był tak ogromny, że zmieściłoby się coś jeszcze.
-Czyli to ty ukradłeś mój pamiętnik. - zwróciłam się do "11" FCB i podniosłam jedną brew.
-Nie gniewaj się. Chciałem dobrze księżniczko. - pocałował mnie w policzek.-Myślę, że niespodzianka się podoba?
-Jasne, że tak. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
-Jubilatka kroi tort! - krzyknął Pique.
-Hahaha, a co ? Już głodny? -zaśmiałam się, a reszta osób razem za mną.
-No tak. Więc krój, albo zrobię to za Ciebie. - także się zaśmiał.
Podeszłam do tortu. Zanim go pokroiłam zrobiłam zdjęcie i wrzuciłam na Instagrama. Wszyscy wyciągnęli swoje telefony i dodali komentarze oraz polubili. Zabrałam się za krojenie tortu. Ja kroiłam a Rafa i Ney rozdawali kawałki tortu. Neymarowi dostał się największy. W końcu zasłużył. Po zjedzeniu tortu przyszedł czas, na rozdawanie prezentów. Wszyscy stanęli w kolejce, a ja musiałam siedzieć na "tronie" tak powiedział Marc, ponieważ ustroili złotymi ozdobami mój fotel. Pierw był Ney. Otworzyłam prezent. To był nowy IPhone 6 plus.
-Ney... Ja nie mogę tego przyjąć. - powiedziałam
-Podoba się ?
-No tak..
-To Wszystkiego Najlepszego.
-Dziękuje. - przytuliłam go.
Następnie Pique i Shak. Dostałam od nich... Maszynę no robienia paznokci. Mogę sama wybierać wzory oraz wspólne zdjęcie z nimi. Podziękowałam im i przyszła pora na resztę prezentów. Dostałam wiele przecudnych prezentów, a także nawet troche pieniędzy. W sumie nie wiem po co. Później bawiliśmy się do upadłego. Muzyka, karaoke, wygłupianie... Później wszyscy, ale to wszyscy graliśmy w prawda czy wyzwanie. Często wypadało na mnie. Dostałam nawet pytanie : " Marc czy Munir?" Odpowiedziałam na nie:" Wiadomo, że Marc." Na szczęście Munira nie było, więc o tym incydencie nic nie wie. Wstawialiśmy przeróżne filmiki na Instagrama i zdjęcia. Gdy było już późno, spytali mnie czy mogą pić alkohol. Odpowiedziałam, ze nie ode mnie zależy i mogą sobie robić co chcą. Alkohol lał się strumieniami. Miałam niezły ubaw z piłkarzy. Impreza skończyła się o 05:30 rano. Piłkarze i ich partnerki zostały na noc u Ney'a. O dziwo starczyło miejsca dla wszystkich. Tylko, że w moim pokoju spałam z Rafą, Shak i Anto, ale i tak było fajnie.
*Około 7 godzin później.*
*Rafa*
Obudziły mnie promienie słońca dobiegające spoza okna. Spojrzałam na zegarek. Widniała godzina 12:40. Obudziłam Nikę, Anto i Shakirę. Musiałyśmy coś przygotować wszystkim na śniadanie. Wszystkie przebrałyśmy się i udałyśmy na zakupy. Były to ogromne zakupy składające się tylko z samego jedzenia. Zrobiłyśmy śniadanie. Powoli zaczęli zbierać się wszyscy imprezowicze. Kupiłyśmy także kilka nektarów z banana. Słyszałam, żę to pomaga na kaca. Zjedliśmy wspólnie śniadanie, a później zaczęliśmy żegnać wszystkich gości...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Przepraszam, ze taki krótki :( Następny rozdział pojawi się w sierpniu, ponieważ znowu mam wyjazd. Życzę wszystkim czytelnikom miłych, pogodnych i udanych wakacji! ♥ Proszę o zostawienie komentarza :* Komentujesz=Motywujesz.

niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 9

Ten rozdział chcę dedykować Lilce ♥ Dziękuję kochana, że jesteś ♥
...Ja poszłam ostatnia, bo aż tak mi się nie spieszyło. Po prysznicu padłam na łóżko i zasnęłam od razu...
* Neymar *
Obudził mnie budzik. Wyłączyłem go i postanowiłem wziąć prysznic i ubrać się. Chwyciłem kluczyki leżące na szafce i pojechałem do Leo. Wszystko już zaplanowaliśmy. Dzisiaj pozostało kupić i pozałatwiać wszystkie rzeczy.
Chcieliśmy zrobić niepowtarzalne urodziny. Zajechałem na miejsce. Byli już wszyscy piłkarze. Postanowiliśmy, że Anto, Rafa i jeszcze jedna osoba zaopiekują się Niką i zrobią sobie taki babski dzień. Dowiedziałem się, że ona jest jej fanką, co ułatwiło zadanie. Zaczęły się obrady...

* Weronika *
Spałao mi się tak dobrze, dopóki poczułam coś bardzo zimnego na moim ciele. Tak, to była woda. Rafa oblała mnie nią oblała.
-Wstawaj! Jest 11:00 godzina! Robimy dzisiaj babski dzień! - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Po pierwsze to śliczną masz bluzkę, a po drugie to mogłaś mnie przecież normalnie obudzić!- krzyknęłam ze śmiechem.
-Dziękuję. No wiem, ale jest ciepło. Nic ci nie zaszkodzi. A teraz wstawaj. Zaraz do nas przyjdą.
-Chwila, jakie przyjdą? Kto przyjdzie?- spytałam zdezorientowana.
-No jak to kto? Anto i gość specjalny.
-Anto? Bardzo się cieszę, ale kto zajmie się Thiagusiem ?
-Leo. W końcu Anto też musi odpocząć. - zaśmiała się.- No wstawaj! Czekam na dole- powiedziała, po czym wyszła z mojego pokoju.
Niezdarnie wstałam z łóżka i udałam się do łazienki w celu wzięcia prysznicu. Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy, by wybrać ubrania na dzisiejszy dzień. Postawiłam na białą bluzkę na krótki rękaw z czarnym haczykiem Nike, czarne krótkie spodenki i białe trampki. Podeszłam do toaletki i przeciągnęłam lekko rzęsy tuszem. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie przygotowane przez Brazylijkę. Gdy odkładałam talerze do zmywarki, ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pójdę otworzyć!- powiedziała Rafaella, po czym zrobiła tak, jak powiedziała.
Słyszałam, jak coś szeptały, tylko nie wiedziałam co, bo trochę niewyraźnie i za cicho. Postanowiłam udawać, że nic nie słychać i usiadłam na kanapie w salonie. Podeszła do mnie Brazylijka z partnerką Messiego.
- Zaraz ci kogoś przedstawimy. Słyszałam od Neymara, że bardzo ją lubisz. Poznaj...- przerwała mowę. Zza ściany ukazała się znana mi dobrze sylwetka. Nawet bardzo dobrze. To była moja ulubiona piosenkarka...
-Aaa!!!! To jest Shakira! - krzyczałam jak malutka dziewczynka. Byłam bardzo szczęśliwa.
-Widzę, że mnie poznałaś- zaśmiała się Shak.
-Jesteś moją ulubioną piosenkarką! Bardzo cię lubię!
-Bardzo się cieszę. To jak idziemy na miasto?- spytała.
-Tak. Zaczekajcie pójdę tylko po pieniądze i telefon. - powiedziałam.
Poszłam na górę. Telefon zauważyłam od razu. Nie mogłam znaleźć mojego portfela. Okazało się, że leżał pod łóżkiem. Jak on mógł tam się dostać? - zadałam sobie to pytanie w myślach i zeszłam szybko na dół.
-Nie musiałaś barć pieniędzy. My byśmy ci zapłaciły- powiedziała Antonella.
-Musiałam. Mam swoje pieniądze, więc płacę. To gdzie idziemy pierw?- spytałam.
-Może do kosmetyczki?- podała propozycję Rafa.
-Jestem za- powiedziałam
-My też- powiedziały równocześnie partnerki piłkarzy.
Udałyśmy się do kosmetyczki. Każda z nas zrobiła sobie paznokcie. Shakira wybrała wzór z czarnych kwiatów, na różowym neonowym lakierze. Anto w biało-niebieskie wzorzyste paski, Rafa w kolorowe kwiatki, a ja postawiłam no coś oryginalnego i trudnego do wykonania. Opłacało się.
Kosmetyczka zrobiła mi paznkcie z herbem FC Barcelony, w kolorach Blaugrany i z numerem "11". bardzo mi się podobały, więc zapłaciłam więcej, niż kosmetyczka chciała. Uznałam, że bardzo się postarała, bo to było trudne do wykonania, więc zasłużyła. Później udałyśmy się na zakupy. Kupiłyśmy mnóstwo ubrań. Dokupiłam jeszcze jedną walizkę na kółkach, ponieważ przyda mi się trzecia. Tyle razy chodziłąm tu na zakupy, że w tamtych już miejsca nie będzie. Następnie udałyśmy się do restauracji. Zamówiłyśmy jedzenie i pozostało czekać. Za ten czas zrobiłam zdjęcie swoich paznokci i dodałam na Instagrama z opisem "Paznokcie idealne. Dobra robota. Herb mojego ukochanego klubu na moich pazkokciach. Podoba się?". Pierwszy komentarz pojawił się od nikogo innego, jak od Neymara- " I tak ma być. Numer 11 teraz widnieje na twoich paznokciach. Widzę, że dobrze się bawicie." Szybko odpisałam : " Tak. Udany dzień. Trzeba powtórzyć." Drugi komentarz od Bartry- "Piękne paznokcie. Widać, że bardzo nas kochasz. My Ciebie też. Pozdrowienia od wszystkich piłkarzy :* ". Na ten komentarz także odpowiedziałam. Odpowiedź brzmiała tak: " Tak. Bardzo Was kocham ¦. Do zobaczenia jutro na treningu. Pozrów innych. ". Odłożyłam telefon do kieszeni. Po 10 minutach przynieśli nam nasze dania. Zjadłyśmy ze smakiem. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z restauracji. Robił się już wieczór, więc postanowiłyśmy wracać do domu. Dowiedziałam się, że Brazylijczyk będzie nocować u Messiego, więc zrobiłyśmy noc filmową. Wszystkie swoje zakupy zabrałam do siebie do pokoju. Zakupy Shak i Anto zostawiłam w pokoju gościnnym. Przebrałam się w piżamę o kolorze niebieskim i zeszłam na dół. Dziewczyny były przebrane już w piżamy, które wcześniej pżyczyła im siostra "11" Barcelony.
Zrobiłam popcorn, przyniosłam napoje i chipsy. Postawiłam na stoliku w salonie. Anto, Shakira i Rafa wybrały kilka filmów. Zaczął się seans...
* Neymar *
Wróciłem do domu około 10:00. Dziewczyny jeszcze spały. Powędrowałem na górę do pokoju Niki. Postanowiłem dyskretnie przeszukać jej pokój. Może bym coś znalazł. Przeszukałem wszystkie szafy, półki, aż wreszcie znalazłem. To był jej pamiętnik. Nie wiedziałem czy otwierać czy nie. Tam są jej osobiste sprawy. Pamiętnik wypadł mi z rąk i upadł na ziemię. Bardzo się wystraszyłem, że Nika się obudzi. Jednak nie, spała twardo. Jej pamiętnik akurat otworzył się na ostatniej stronie gdzie pisała. Chwyciłem go do dłoni, zamknąłem szufladę i wyszedłem z jej pokoju.
Udałem się z nim (pamiętnikiem) do ogrodu. Tam nikt mnie z nim nie zauważy. Zacząłem czytać. Moją uwagę przykuł tekst :"Wszystko zmienił ten projekt z czego bardzo się cieszę. Wszyscy moi bliscy wiedzieli, że jestem Neymarzete. Z tego bardzo się cieszę. Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia." oraz "Najbardziej nie chcę żegnać się z zawodnikami FCB, a szczególnie z Neymarem. Za bardzo się do niego przywiązałam..."
Łzy pojawiły mi się w oczach. Miałem już zaplanowany plan. Usłyszałem, ze dziewczyny schodzą. Schowałem pamiętnik pod koszulkę i udałem się do domu...
* 1 przed urodzinami Niki *
* Weronika*

Od kilku dni dziwiło mnie zachowanie Nay'a i Rafy. Co chwile gdzieś wychodzili, nie tłumacząc się dokąd i kiedy wrócą. Zostawałam sama, by pilnować ogromnej willi. Teraz też ich nie ma. Siedzę sama w wielkim domu. Zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam porozmawiać z moimi przyjaciółmi na skype'ie. Zadzwoniłam także do rodziców. Nikt o tym nie wie, ale jutro mam urodziny. Nie chciałam nic mówić, żeby nie było wielkiego ruchu. Rodzice złożyli mi życzenia dość bardzo długo. Postanowiłam odpocząć. Wzięłam długą kąpiel i przebrałam się w piżamy z nadrukiem :" You Only Live Once". Dochodziła godzina 22:25. Nie chciało mi się spać, więc postanowiłam popisać sobie w pamiętniku. Udałam się do szafki. Otworzyłam szufladę, przeszukałam ją całą i stało się najgorsze, co mogło sie stać. Nie znalazłam pamiętnika. Myślałam, że położyłam go gdzieś indziej, więc przeszukałam cały pokój. Przewaliłam go "do góry nogami "DOSŁOWNIE. Nigdzie go nie było. Po całym pokoju walały się ubrania i inne rzeczy. Nie chciałam, żeby był bałagan, więc szybko zaczęłam sprzątać. Nagle do mojego pokoju uchyliły się drzwi. Miał bardzo dziwną minę.
- Cześć. Już wróciłem. Rafa zostaje u koleżanki na noc. E.. e... Szukasz czegoś. ? - spytał.
-Yy.. Nie. - odpowiedziałam szybko ez zastanowienia. Nie chciałam, żeby o tym wiedział. -Gdzie byłeś? - tym razem ja zadałam pytanie.
-U... e... Messiego. znowu mieliśmy spotkanie.
-Aha. Jutro też macie takie spotkanie?
-Tak. Tylko jest sprawa... Bo teraz jest u nas.. i wiesz... Może pójdziesz gdzieś tak od 10:00 do 16:00-17:00 ? - spytał, podniósł full cap'a i podrapał się po głowie.
-Jasne. Nie będę wam przeszkadzać. - lekko się uśmiechnęłam. Neymar zobaczył, ze coś jest nie tak i powiedział :
-Coś się stało?
- Nie nic. Naprawdę. Wszystko jest w porządku.
-Okej. To ja pomogę ci posprzątać. - po tych słowach sprzątaliśmy i wygłupialiśmy się razem, jednak dalej nie zapomniałam o pamiętniku...
* Następny dzień *
Wstałam wcześnie.Postanowiłam ubrać się dzisiaj ładniej niż zwykle, bo chciałam pozwiedzać Barcelonę.  Zrobiłam sobie śniadanie i wyszłam na miasto, jak kazał mi Juninho. Błąkałam się i zwiedzałam piękne widoki Barcelony. Około godziny 16;30 Neymar zadzwonił do mnie.
"-Gdzie jesteś ?"
"-W pobliskim parku."
"Świetnie. Zaraz po ciebie będę. "
"-Nie musisz przejdę się.."
"Zaraz będę." - po tych słowach rozłączył się.
Przyjechał po mnie, tak jak mówił wcześniej. Udaliśmy się do domu.
 *Neymar*
Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Wewnątrz dom był cały przystrojony, a wszyscy goście czekali już w środku. Przed zadzwonieniem do Weroniki odłożyłem jej pamietnik na miejsce. Pojechałem po nią do parku. Zaparkowałem samochód na wjeździe. Otworzyłem drzwi do domu. Poszedłem pierwszy. Pokazałem gestami coś w stylu " Jeszcze nie. Chwila, aż wejdzie do salonu". Nika odłożyła buty, udała się małymi krokami do salonu i...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 9 rozdział ♥ Dziękuję kochani, ze ze mną jesteście ♥ I że czytacie tego bloga ♥ Kocham mocno ♥ A teraz takie pytanie do was : Ile ma być tu jeszcze rozdziałów ? Jest mi bardzo potrzebne wasze zdanie, ponieważ muszę coś powymyślać. ♥ Na wasze odpowiedzi czekam do 31 lipca ♥ Swoje sugestie kierujcie tutaj, na blogu lub tu : http://ask.fm/Pisze_bloga ♥

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 8

...-Dobranoc Księżniczko
Pomaszerowałam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Tak szczerze nie za bardzo chciało mi się spać. To fakt, ze byłam zmęczona, ale to co innego. Rozmyślałam o wszystkim co mi się przydarzyło. Wcześniej o tym nie wspominałam, ale mam taki swój pamiętnik. Nikt o nim nie wie, tylko ja. Podeszłam do szuflady z bielizną i wyciągnęłam z niej z pod spodu mój pamiętnik. Zapaliłam lampę nocną, wyjęłam długopis z mojego piórnika i zaczęłam pisać:
"Wreszcie jestem u Neymara. Nie mogę w to uwierzyć. To było moje największe marzenie ! Tylko myślałam, że spełni się w inny sposób. Myślałam, że za kilka lat na moje urodziny wybiorę się do Hiszpanii, do Barcelony no i jakoś tak go spotkam. Wszystko zmienił ten projekt z czego bardzo się cieszę. Wszyscy moi bliscy wiedzieli, że jestem Neymarzete. Z tego bardzo się cieszę. Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia. Minął już tydzień odkąd tu jestem. Przyjechałam na 5 tygodni, czyli zostaje jeszcze tylko miesiąc. Nie chcę, żeby czas mijał tak szybko. Muszę się cieszyć każdą chwilą spędzoną tutaj, w Barcelonie. Nie chcę opuszczać tego miejsca. Za bardzo się przyzwyczaiłam. Nie cierpię pożegnań. Najbardziej nie chcę żegnać się z zawodnikami FCB, a szczególnie z Neymarem. Za bardzo się do niego przywiązałam..."
Pisałam w języku Hiszpańskim. Chciałam utrudnić, ponieważ gdyby ktoś w Polsce znalazł mój pamiętnik to mógłby to przeczytać, ale wątpie, bo nikt nie wie o tym pamiętniku. Po pisaniu zrobiłam się senna. Odłożyłam pamiętnik na swoje miejsce, położyłam się i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
*Neymar*
Wstałem bardzo wcześnie. Ubrałem się w same spodenki i zszedłem na dół.Postanowiłem zrobić śniadanie  Rafie i Nice. Wziąłem długopis i karteczkę, i napisałem : "Moim kochanym księżniczkom. Smacznego! ". Wyszedłem na zewnątrz i siadłem na leżaku obok basenu. Zadzwoniłem do Leo. Mieliśmy poważne tematy to obgadania. Wziąłem telefon do ręki, wybrałem numer i zadzwoniłem.

*Rozmowa telefoniczna*

-Po co tak wcześnie dzwonisz ?!- Leo krzyknął do słuchawki, że aż prawie ogłuchłem
- Jest godzina 07:40. Wiem, ze dzisiaj treningu nie ma, no ale długo spać chyba nie będziesz-zaśmiałem się i kontynuowałem- Bo jest taka sprawa. Nika za tydzień ma urodziny i chciałbym zrobić jakąś imprezę urodzinową, miło by było gdyby... - w tym momencie mi przerwał
-Słuchaj, zrobimy tak. Obdzwaniamy wszystkich zawodników klubu, także dzwonimy do trenera. Zrobimy dzisiaj spotkanie. Może być u mnie, Anto też nam pomoże. Rafa jak chce też może przyjść. Tylko co zrobimy z Niką ?
-Hmm... Dzisiaj powiem, że mamy spotkanie, ale takie,że... tylko zawodnicy klubu... A Rafa powie, że idzie do przyjaciółki. Może być ? - spytałem
-Tak. Ty to zawsze coś wymyślisz. To o 14:00 u mnie.
-Okej. Cześć
-Cześć
*Koniec rozmowy telefonicznej*

Obdzwoniłem wszystkich piłkarzy, wraz z trenerem. Zajęło mi to z 40 minut. Usłyszałem, ze ktoś idzie. Schowałem telefon do kieszeni i udawałem, że się opalam.
-Śniadanie było bardzo pyszne, dziękuję - to była Weronika. -A ty.. opalasz się czy co? Haha
-Zgadłaś. Wiesz my dzisiaj mamy spotkanie, ale tylko zawodników Barcy
-Aha. Okej. Ja idę na zakupy. O której macie to spotkanie ?
-O 14:00 i nigdzie cię samej nie puszczam ! Idę z tobą- powiedziałem, po czym wstałem z leżaka.
-Jaki nadopiekuńczy haha.
-Po prostu się martwię. Pamiętasz co było ostatnio gdy poszłaś biegać ?
-Tak, pamiętam. Dobra idziesz ze mną, ale się pospiesz.
Szybko udałem się na górę, w celu przebrania się. Chwyciłem jeszcze portfel ze stolika. Zajrzałem do siostry. Jeszcze spała. Napisałem jej karteczkę : "Jesteśmy na zakupach wracamy za niedługo. O godzinie 14:00 u Messi'ego. Nie mów nic Weronice. Powiedz, ze idziesz do przyjaciółki. Dowiesz się wszystkiego na miejscu. śniadanie w kuchni. Kochamy Cię ♥" . Położyłem kartkę na jej stoliku i wyruszyliśmy na zakupy. Postanowiliśmy pójść pieszo. Była piękna, słoneczna pogoda, jak to w Barcelonie bywa.

*Weronika*
Na miejsce zaszliśmy dość szybko. Neymar nie ma daleko do centrum handlowego, z czego bardzo sie cieszę. Ja udałam się do sklepów z damskimi, a Ney do sklepów z męskimi ubraniami. Po 2 godzinnym chodzeniu po sklepach zadzwoniłam do Ney'a, że czekam na niego w kawiarni w centrum. Myślałam, ze Ney mnie nie pobije, bo kupiłam mnóstwo rzeczy i ubrań. Ku mojemu zdziwieniu jednak on wygrał. Niósł chyba z 10 toreb.
-I mówi się, że kobiety tracą więcej pieniędzy na zakupach. Właśnie widzę-zaczęłam się śmiać.
-Ty nie lepsza. Masz 8 toreb. Ja tylko 2 więcej. - też zaczął się śmiać.
Zamówiliśmy sobie coś do picia i jedzenia. Ja wybrałam Shake'a truskawkowego i duże frytki, a Brazylijczyk czekoladowego Shake'a i także duże frytki. Po skonsumowaniu dań, do Neymara podbiegło dużo fanek,chciały autografy  i zaczęły robić sobie z nim selfie, a niekiedy ja robiłam zdjęcia. Następnie jedna z fanek chciała zdjęcie ze mną. Zgodziłam się. Ney zrobił nam zdjęcie. Postanowiliśmy wrócić do domu. Zamówiłam taksówkę, bo z tyloma torbami nie doszlibyśmy raczej do domu...
* 3 godziny później *
Rafa poszła do przyjaciółki, a Ney na spotkanie. Siedziałam sama w domu. Postanowiłam zadzwonić do moich rodziców i porozmawiać na Skype'ie z przyjaciółkami. Po 2 godzinach nie wiedziałam co miałam robić. Nudziło mi się. Chcąc nie chcąc rozpakowałam swoje wcześniejsze zakupy. Ubrania postanowiłam przymierzyć. Zrobiłam sobie kilka zdjęć. Wybrałam jedno najlepsze i wrzuciłam na Instagrama. Dostałam mnóstwo polubień. Zdziwiłam się, bo wszystkie były od zawodników Barcy, od Rafy i Anto oraz mojej idolki piosenkarki Shakiry. Bardzo sie zdziwiłam, ale przypomniałam sobie, że Shak to partnerka Pique. Pomyślałam sobie: " Co to za spotkanie, ze siedzą w telefonach ?" Zaśmiałam się sama do siebie i włączyłam laptopa. Odwiedziłam Facebook i Aska. Na asku oczywiście tylko pytania o Ney'u. Odpowiedziałam na wszystkie. wyłączyłam laptopa. Postanowiłam pójść się opalać. Przebrałam się w stój kąpielowy i zeszłam się opalać przy basenie...
* 4 godziny później *
-Jesteśmy ! - krzyknął Neymar
-Co za zbieg okoliczności, że akurat w tym samym momencie ? - spytałam
-Yy... Przypadek - powiedziała Brazylijka.
-No dobra. Kolacja jest w kuchni. Dopiero co skończyłam gotować
-A co przygotowałaś ? - spytał Ney oblizując sie dookoła warg
-No nie za bardzo wiedziałam co zrobić więc postawiłam na spagetti. Może być ?
-Pychotaaa !- krzyknęła Rafa i pobiegła do kuchni
Po kolacji włożyłam talerze do zmywarki. Było już późno więc wszyscy poszli po kolei wziąć prysznic. Ja poszłam ostatnia, bo aż tak mi się nie spieszyło. Po prysznicu padłam na łóżko i zasnęłam od razu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Mamy 8 rozdział ♥ Przepraszam, że taki krótki :( Następny będzie dłuższy, obiecuję ♥Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ Dziękuję, ze jesteście ze mną. Ten rozdział dedykowany dla czytelników tego bloga ♥ Kocham mocno ♥ Czytasz=Komentujesz=Motywujesz ♥♥

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 7

...Skręciłam w stronę drogi głównej, mając nadzieję, że zgubię tą osobę...
Biegłam nie patrząc pod nogi. Nagle stało się... Upadłam. Wywróciłam się, potykając się o kamień. Postanowiłam się nie poddawać i biegłam dalej. Skręciłam w uliczkę. Wydawała mi się znajoma... Tak, to była ulica, w której mieszka Leo. Jak najszybciej podbiegłam pod jego dom. Całą nogę miałam zakrwawioną, co utrudniało mi biegniecie. Dobiegłam do jego domu. Serce waliło mi jak dzwon. Zaczęłam bić, walić i dzwonić w drzwi. Otworzył mi Messi. Zamarł na mój widok. Wydusiłam tylko z siebie ciche :
-Pomóż mi...
Leo podał mi rękę i szybko zamknął drzwi. Weszliśmy do salonu. Anto bardzo przeraził mój widok. Czym prędzej poszła do kuchni. Wróciła ze szklanką wody oraz z bandażami i innymi rzeczami potrzebnymi w takim wypadku. Z tarasu wybiegł mały Messi. Gdy mnie zauważył krzyknął :
-Nika przyszła ! Tato, tato Nika przyszła !- zaczął skakać po sofie ciągle się śmiejąc.
Nic nie odpowiedziałam, bo piłam wodę. Po skonsumowaniu wody odłożyłam szklankę. W tym czasie Anto zaopatrzała moje rany. Nagle Leo wyrwał się z transu wpatrywania na moją nogę i powiedział :
-Co się stało ?! - w jego głosie było słychać zmartwienie. Więc zaczęłam opowiadać :
- Poszłam sobie pobiegać. Postanowiłam pobiec do parku. Biegłam przed siebie cały czas. Trochę się zmęczyłam więc usiadłam na ławkę. Później pobiegłam dalej. Czułam, ze ktoś mnie śledzi więc biegłąm coraz szybciej i szybciej. Nagle wywróciłam się i upadłam na duży kamień. Nie poddawałąm się i wbiegłam w tą ulicę. Zdałam sobie sprawe, że znam ją i przypomniałam sobie, ze ty tu mieszkasz. Przybiegłam do Ciebie po pomoc. I tak tu jestem. Tylko nie rozumiem czemu mnie ktoś śledził ? Przecież nie jestem jakaś sławna czy coś...
- Dobrze, że przybiegłaś tutaj. Nie wiadomo co mogło się stać. No cóż.. Jesteś kuzynką Neymara, poznałaś wszystkich piłkarzy FC Barcelony więc... - powiedział
- Nie wnikajmy w szczegóły. Ale jak mnie poznał ?
-Media, paparazzi... Dużo jest sposobów. - po tym jak Leo odpowiedział mi, wtrąciła Anto :
-Dobrze, ze to nic poważnego. Zostaniesz u nas na noc czy zadzwonisz po Neymara ?
-Chyba zadzwonię po Neymara. Na pewno się już o mnie martwi. Mówiłam, że będę nie długo, a minęło już ponad 3 godziny. Poza tym nie chcę wam przeszkadzać. Jutro was odwiedzę. - po tych słowach zadzwoniłam do Neymara.
* Rozmowa telefoniczna *
-Cześć Ney. Jestem u Messich. Możesz po mnie przyjechać ?
-U Messich ? Beze mnie ?
-Neymar... Jak po mnie przyjedziesz to tu będziesz. To przyjedziesz ?
-A nie możesz sama wrócić ? Tak jak tam poszłaś ?
-Neymar, zobaczysz jak tu będziesz. Nie mam jak. Proszę.
-Za chwilę będę. - po tych słowach rozłączył się .

-I co przyjedzie ? - spytała Anto
-Tak, tak. - odpowiedziałam i zaczęłam bawić sie z Thiago. Tak nalegał, że uległam.
Po 10 minutach przyjechał po mnie Neymar. Przywitał się z wszystkimi i powiedział :
- Co ci się stało w nogę ?! - spytał,  właściwie krzyknął na caaały dom
-Opowiem ci po drodze, - odpowiedziałam i pożegnaliśmy się z rodziną Messich.
W drodze opowiedziałam mu moją cała historyjkę. Neymar chciał nawet załatwić ochroniarza, z czego się bardzo uśmiałam. To był głupi pomysł. Zajechaliśmy na miejsce. Dla mnie to już było dużo jak na jeden dzień. Zjedliśmy obiad. Ney jechał na trening. Nie chciałam jechać z nim, ale namawiał mnie. Postanowiłam nie grać tylko przypatrywać się im. Usiadłam na trybunach. Nagle usłyszałam moje imię. Ktoś mnie wołał. Tak, to był trener. Nie chciało mi się biec, Wiec postanowiłam po prostu pójść. Trener nie pytał się co mi stało, bo oczywiście Pan Neymar powiedział wszystkim. Cały trening przegadałam z trenerem. Po treningu wszyscy udaliśmy się do domu. Neymar zaprosił do siebie Messiego. Ja postanowiłam wziąć prysznic. Następnie udałam się do mojego pokoju w celu przebrania się. Ubrałam czarną materiałową tuniczkę na szelkach i białek krótkie spodenki. Zrobiłam sobie kilka fotek i wrzuciłam jedną z nich na Instagrama. Pierwszy lajk powędrował do mnie od Rafinhy. Bardzo się ucieszyłam. Po kilku sekundach nowe powiadomienie. Tym razem komentarz, także od Rafinhy " Nasza kochana ślicznotka. Jutro widzimy się ta treningu" Zaśmiałam się sama do siebie. Odłożyłam komórkę na komodę. Weszłam na laptopa. Odwiedziłam różne strony internetowe m.in. Facebook, Instagram i Ask. Na asku miałam masę pytań dotyczących Neymara. Wszystkie dotyczyły, czy to moja rodzina. Nie chciałam już nic ukrywać. Opowiedziałam co mi się przytrafiło. Potem dostawałam pytania typu : " Załóż aska o Neymarze. Wiesz o nim najwięcej. My też chcemy się czegoś dowiedzieć. " Nie wiedziałam co miałam o tym myśleć. Postanowiłam, że spytam Ney'a. W końcu to o nim miał powstać ask. Pomaszerowałam na dół. Messiego już nie było. Pomogłam Brazylijczykowi posprzątać cały ten syf. Zastanawiałam się, gdzie jest Rafa, więc postanowiłam spytać :
-Wiesz może gdzie jest Rafa ?
-Nocuje u przyjaciółki. Wróci jutro po południu - odpowiedział. - Chodź do kuchni. Napijemy się czegoś. Może być sok pomarańczowy ? - spytał
-Tak, pewnie... Ee.. Neymar.. ? - zrobiłam słodką minę.
-Tak ?
- Bo na asku (kiedyś tłumaczyłam mu co to jest) dostałam pytanie czego nie założe jakiegoś aska o tobie. Mówią, ze będę wiedzieć najwięcej i ... - w tym momencie mi przerwał
-Myślałem bardziej o jakimś oficjalnym fanclub'ie ale może to i to ? - spytał
-Czekaj, że co ? Ja jestem za tylko wiesz... musiałbyś mi pomóc...
-Zawsze i wszędzie do usług - zaśmiał się. Również zaczęłam się śmiać.
- To od jutra, bo jestem już bardzo zmęczona. Idę spać. - powiedziałam
- Ale nic nie jadłaś. Nie chcesz kolacji ? - spytał z troską
-Nie chcę. Rano zjem ze smakiem śniadanie, ale teraz nie. Dobranoc. - dałam Ney'owi buziaka w policzek.
-Dobranoc Księżniczko.

środa, 1 lipca 2015

Rozdział 6

...Wstaliśmy z ławki i pobiegliśmy do domu...
Na miejsce dotarliśmy po 30 minutach. Bardzo się zmęczyliśmy więc spytałam :
-Chcesz coś do picia ?
-Tak. Najlepiej wodę. Bo w butelce się skończyła - odpowiedział
-Tak, wiem. Mi też.
Napiliśmy się wody i postanowiliśmy poszukać Raf. Weszłam do salonu. Na stole leżała karteczka. Na niej było napisane : " Poszłam na imprezę. Nie martwcie się o mnie. Nie czekajcie na mnie, wrócę późno. Buziaki- Rafa "
-Skoro jej nie ma to co robimy ?- spytał Brazylijczyk
-Ja nie wiem. Twój dom, ty decydujesz. - odparłam
-Od teraz to też jest twój dom. Może... co powiesz na pływanie w basenie ?
-Mi obojętnie. Ale... TAK !!!'
-Wiedziałem, że się zgodzisz ! - odparł z uśmiechem na ustach.
-Tylko muszę się przebrać, bo w tym raczej nie będę pływać... - powiedziałam i się zaśmiałam.
-A czemu nie ? - po tych słowach wziął mnie na ręce, zrobił łobuzerki uśmiech i powiedział : - No to skaczemy !
-Co ?! Nie !
Wskoczył ze mną na bombę do basenu. Woda była niezbyt ciepła, niezbyt zimna. Chciałam sie zemścić na Ney'u i zaczęłam go chlapać wodą. Od razu tego pożałowałam, bo zaczął robić to samo. Wylaliśmy może z pół basenu wody.
-STOP ! Tyle ! - powiedziałam. - Chcę już wyjść.
- No to w takim razie ja też. Poczekaj tu. Przyniosę ręczniki.- odpowiedziała "11" FCB.
-Okej.
Neymar poszedł po ręczniki, a ja czekałam na niego. Nie było go może z 20 minut. " Ile można iść po ręczniki ? " - pomyślałam. Po 20 minutach łaskawie się się zjawił.
-Ile to się idzie po zwykłe ręczniki ? - spytałam z irytacją
-Przepraszam. Szukałem jakiś lepszych. Trzymaj.
-Dziękuję. A teraz idę się przebrać. Za chwile jestem. - powiedziałam
-Przebieraj się szybko. Wybiorę jakieś filmy i je oglądamy okej ?- spytał.
-Jasne. - po tych słowach pobiegłam na górę.
Biegłam po schodach tak szybko, aż się wywróciłam. Zdarłam sobie kolana, ale to nic takiego. Postanowiłam ubrać się już w piżamy. Wcześniej wzięłam szybki prysznic. Zeszłam powoli na dół do kuchni. Poszukałam plastra na nogi. Wreszcie znalazłam. Przylepiłam na kolana i postanowiłam pójść do salonu, gdzie czekał na mnie Neymar. Usiadłam wygodnie na kanapie. Ney włączył film i usiadł obok mnie.
-Co ci się stało ?- spytał wystraszony
-Nic. Po prostu biegłam po schodach i się wywróciłam. Przy okazji zdarłam sobie kolana.
-Nic ci nie jest ? Wszystko w porządku ?
-Wszystko w porządku. Nie martw się tak. - odparłam
- Muszę sie martwić. O film już się zaczyna.
Po 4 godzinnym seansie postanowiliśmy, że na dzisiaj to już tyle. Udałam się na górę do swojego pokoju. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza...

* Neymar *

Obudziłem się wcześnie. Postanowiłem zobaczyć do pokoju Rafy, czy wróciła. Otworzyłem drzwi. Spała tak spokojnie. Nie chciałem jej budzić więc zamknąłem drzwi. Chciałem jeszcze zobaczyć do Weroniki. Lekko uchyliłem drzwi. Tak pięknie wyglądała. Postanowiłem zrobić jej zdjęcie. Wrzuciłem na instagrama z podpisem " Moja kochana kuzynka. Tak pięknie wygląda, jak śpi ¦ ". Od razu dostałem mnóstwo polubień i komentarzy. Wyszedłem z jej pokoju i udałem się po schodach na dół do kuchni. Zrobiłem śniadanie. Usłyszałem, że ktoś schodzi po schodach. To była moja kochana Polka. 
-Cześć. Jak się spało ? - spytałem i pocałowałem ją w czoło.
-Bardzo dobrze. A tobie ?
-Mi też. Proszę, to dla ciebie. - podałem jej śniadanie.
Ze smakiem skonsumowała danie przygotowane prze ze mnie. Podziękowała i schowała talerz do zmywarki. 
- Ja idę biegać. Niedługo będę . - powiedziała
-Nie zgubisz się ? 
-Spokojnie.. Już biegałam z tobą. - odpowiedziała Polka
-Ze mną to co innego
- Nie przesadzaj. Za niedługo wracam. Pa ! -powiedziała po czym wybiegła z domu.

* Weronika * 
Biegłam uliczkami Barcelony. Po pewnym czasie czułam, że ktoś mnie śledzi. Bardzo się bałam. Postanowiłam zawrócić i pobiec jak najszybciej do domu. Biegłam coraz szybciej. Wiedziałam, że ktoś za mną biegnie. Postanowiłam biec przed siebie. Powoli pojawiały się u mnie łzy w oczach. Szybko je otarłam, by lepiej widzieć. Skręciłam w stronę drogi głównej, mając nadzieję, że zgubię tą osobę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Już 6 rozdział. Dziękuję kochani, że czytacie mojego bloga. Proszę o komentarze.  Z góry dziękuję :) Przepraszam, ze nie dodawałam rozdziałów, ale napisałam już czemu ich nie było. Jeszcze raz przepraszam.