...Nika odłożyła buty, małymi krokami udała się do salonu i...
*Weronika*
-NIESPODZIANKA! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! - krzyknęli wszyscy zebrani w salonie.
Byłam taka wzruszona, taka... po prostu nie mogłam opisać jak się czuję. Łzy szczęścia spływały mi po policzkach. Szybko je otarłam, odwróciłam się w stronę Neymara, podbiegłam i się na niego rzuciłam. Przytuliłam się do niego najmocniej jak tylko potrafiłam.
-Wszystkiego najlepszego- wyszeptał do mojego ucha. Oderwałam się od Ney'a. Z kuchni Rafa i Rafinha wychodzili z przeogromnym tortem.
-100 lat! 100 lat... - zaczęli śpiewać piłkarze wraz z partnerkami oraz Rafa i Neymar.
Po odśpiewaniu słynnej piosenki zdmuchnęłam świeczki na torcie. Dopiero zauważyłam napis na torcie. Pisało tam "Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia. ~Nika" oraz "100 lat księżniczko~ Neymar". Nie dziwił mnie fakt, ze zmieścił się ten napis na torcie, ponieważ był tak ogromny, że zmieściłoby się coś jeszcze.
-Czyli to ty ukradłeś mój pamiętnik. - zwróciłam się do "11" FCB i podniosłam jedną brew.
-Nie gniewaj się. Chciałem dobrze księżniczko. - pocałował mnie w policzek.-Myślę, że niespodzianka się podoba?
-Jasne, że tak. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
-Jubilatka kroi tort! - krzyknął Pique.
-Hahaha, a co ? Już głodny? -zaśmiałam się, a reszta osób razem za mną.
-No tak. Więc krój, albo zrobię to za Ciebie. - także się zaśmiał.
Podeszłam do tortu. Zanim go pokroiłam zrobiłam zdjęcie i wrzuciłam na Instagrama. Wszyscy wyciągnęli swoje telefony i dodali komentarze oraz polubili. Zabrałam się za krojenie tortu. Ja kroiłam a Rafa i Ney rozdawali kawałki tortu. Neymarowi dostał się największy. W końcu zasłużył. Po zjedzeniu tortu przyszedł czas, na rozdawanie prezentów. Wszyscy stanęli w kolejce, a ja musiałam siedzieć na "tronie" tak powiedział Marc, ponieważ ustroili złotymi ozdobami mój fotel. Pierw był Ney. Otworzyłam prezent. To był nowy IPhone 6 plus.
-Ney... Ja nie mogę tego przyjąć. - powiedziałam
-Podoba się ?
-No tak..
-To Wszystkiego Najlepszego.
-Dziękuje. - przytuliłam go.
Następnie Pique i Shak. Dostałam od nich... Maszynę no robienia paznokci. Mogę sama wybierać wzory oraz wspólne zdjęcie z nimi. Podziękowałam im i przyszła pora na resztę prezentów. Dostałam wiele przecudnych prezentów, a także nawet troche pieniędzy. W sumie nie wiem po co. Później bawiliśmy się do upadłego. Muzyka, karaoke, wygłupianie... Później wszyscy, ale to wszyscy graliśmy w prawda czy wyzwanie. Często wypadało na mnie. Dostałam nawet pytanie : " Marc czy Munir?" Odpowiedziałam na nie:" Wiadomo, że Marc." Na szczęście Munira nie było, więc o tym incydencie nic nie wie. Wstawialiśmy przeróżne filmiki na Instagrama i zdjęcia. Gdy było już późno, spytali mnie czy mogą pić alkohol. Odpowiedziałam, ze nie ode mnie zależy i mogą sobie robić co chcą. Alkohol lał się strumieniami. Miałam niezły ubaw z piłkarzy. Impreza skończyła się o 05:30 rano. Piłkarze i ich partnerki zostały na noc u Ney'a. O dziwo starczyło miejsca dla wszystkich. Tylko, że w moim pokoju spałam z Rafą, Shak i Anto, ale i tak było fajnie.
*Około 7 godzin później.*
*Rafa*
Obudziły mnie promienie słońca dobiegające spoza okna. Spojrzałam na zegarek. Widniała godzina 12:40. Obudziłam Nikę, Anto i Shakirę. Musiałyśmy coś przygotować wszystkim na śniadanie. Wszystkie przebrałyśmy się i udałyśmy na zakupy. Były to ogromne zakupy składające się tylko z samego jedzenia. Zrobiłyśmy śniadanie. Powoli zaczęli zbierać się wszyscy imprezowicze. Kupiłyśmy także kilka nektarów z banana. Słyszałam, żę to pomaga na kaca. Zjedliśmy wspólnie śniadanie, a później zaczęliśmy żegnać wszystkich gości...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Przepraszam, ze taki krótki :( Następny rozdział pojawi się w sierpniu, ponieważ znowu mam wyjazd. Życzę wszystkim czytelnikom miłych, pogodnych i udanych wakacji! ♥ Proszę o zostawienie komentarza :* Komentujesz=Motywujesz.
Nieprawdopodobne zdarzenie, które zmieniło moje życie.
czwartek, 23 lipca 2015
niedziela, 19 lipca 2015
Rozdział 9
Ten rozdział chcę dedykować Lilce ♥ Dziękuję kochana, że jesteś ♥
...Ja poszłam ostatnia, bo aż tak mi się nie spieszyło. Po prysznicu padłam na łóżko i zasnęłam od razu...
* Neymar *
Obudził mnie budzik. Wyłączyłem go i postanowiłem wziąć prysznic i ubrać się. Chwyciłem kluczyki leżące na szafce i pojechałem do Leo. Wszystko już zaplanowaliśmy. Dzisiaj pozostało kupić i pozałatwiać wszystkie rzeczy.
Chcieliśmy zrobić niepowtarzalne urodziny. Zajechałem na miejsce. Byli już wszyscy piłkarze. Postanowiliśmy, że Anto, Rafa i jeszcze jedna osoba zaopiekują się Niką i zrobią sobie taki babski dzień. Dowiedziałem się, że ona jest jej fanką, co ułatwiło zadanie. Zaczęły się obrady...
* Weronika *
Spałao mi się tak dobrze, dopóki poczułam coś bardzo zimnego na moim ciele. Tak, to była woda. Rafa oblała mnie nią oblała.
-Wstawaj! Jest 11:00 godzina! Robimy dzisiaj babski dzień! - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Po pierwsze to śliczną masz bluzkę, a po drugie to mogłaś mnie przecież normalnie obudzić!- krzyknęłam ze śmiechem.
-Dziękuję. No wiem, ale jest ciepło. Nic ci nie zaszkodzi. A teraz wstawaj. Zaraz do nas przyjdą.
-Chwila, jakie przyjdą? Kto przyjdzie?- spytałam zdezorientowana.
-No jak to kto? Anto i gość specjalny.
-Anto? Bardzo się cieszę, ale kto zajmie się Thiagusiem ?
-Leo. W końcu Anto też musi odpocząć. - zaśmiała się.- No wstawaj! Czekam na dole- powiedziała, po czym wyszła z mojego pokoju.
Niezdarnie wstałam z łóżka i udałam się do łazienki w celu wzięcia prysznicu. Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy, by wybrać ubrania na dzisiejszy dzień. Postawiłam na białą bluzkę na krótki rękaw z czarnym haczykiem Nike, czarne krótkie spodenki i białe trampki. Podeszłam do toaletki i przeciągnęłam lekko rzęsy tuszem. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie przygotowane przez Brazylijkę. Gdy odkładałam talerze do zmywarki, ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pójdę otworzyć!- powiedziała Rafaella, po czym zrobiła tak, jak powiedziała.
Słyszałam, jak coś szeptały, tylko nie wiedziałam co, bo trochę niewyraźnie i za cicho. Postanowiłam udawać, że nic nie słychać i usiadłam na kanapie w salonie. Podeszła do mnie Brazylijka z partnerką Messiego.
- Zaraz ci kogoś przedstawimy. Słyszałam od Neymara, że bardzo ją lubisz. Poznaj...- przerwała mowę. Zza ściany ukazała się znana mi dobrze sylwetka. Nawet bardzo dobrze. To była moja ulubiona piosenkarka...
-Aaa!!!! To jest Shakira! - krzyczałam jak malutka dziewczynka. Byłam bardzo szczęśliwa.
-Widzę, że mnie poznałaś- zaśmiała się Shak.
-Jesteś moją ulubioną piosenkarką! Bardzo cię lubię!
-Bardzo się cieszę. To jak idziemy na miasto?- spytała.
-Tak. Zaczekajcie pójdę tylko po pieniądze i telefon. - powiedziałam.
Poszłam na górę. Telefon zauważyłam od razu. Nie mogłam znaleźć mojego portfela. Okazało się, że leżał pod łóżkiem. Jak on mógł tam się dostać? - zadałam sobie to pytanie w myślach i zeszłam szybko na dół.
-Nie musiałaś barć pieniędzy. My byśmy ci zapłaciły- powiedziała Antonella.
-Musiałam. Mam swoje pieniądze, więc płacę. To gdzie idziemy pierw?- spytałam.
-Może do kosmetyczki?- podała propozycję Rafa.
-Jestem za- powiedziałam
-My też- powiedziały równocześnie partnerki piłkarzy.
Udałyśmy się do kosmetyczki. Każda z nas zrobiła sobie paznokcie. Shakira wybrała wzór z czarnych kwiatów, na różowym neonowym lakierze. Anto w biało-niebieskie wzorzyste paski, Rafa w kolorowe kwiatki, a ja postawiłam no coś oryginalnego i trudnego do wykonania. Opłacało się.
Kosmetyczka zrobiła mi paznkcie z herbem FC Barcelony, w kolorach Blaugrany i z numerem "11". bardzo mi się podobały, więc zapłaciłam więcej, niż kosmetyczka chciała. Uznałam, że bardzo się postarała, bo to było trudne do wykonania, więc zasłużyła. Później udałyśmy się na zakupy. Kupiłyśmy mnóstwo ubrań. Dokupiłam jeszcze jedną walizkę na kółkach, ponieważ przyda mi się trzecia. Tyle razy chodziłąm tu na zakupy, że w tamtych już miejsca nie będzie. Następnie udałyśmy się do restauracji. Zamówiłyśmy jedzenie i pozostało czekać. Za ten czas zrobiłam zdjęcie swoich paznokci i dodałam na Instagrama z opisem "Paznokcie idealne. Dobra robota. Herb mojego ukochanego klubu na moich pazkokciach. Podoba się?". Pierwszy komentarz pojawił się od nikogo innego, jak od Neymara- " I tak ma być. Numer 11 teraz widnieje na twoich paznokciach. Widzę, że dobrze się bawicie." Szybko odpisałam : " Tak. Udany dzień. Trzeba powtórzyć." Drugi komentarz od Bartry- "Piękne paznokcie. Widać, że bardzo nas kochasz. My Ciebie też. Pozdrowienia od wszystkich piłkarzy :* ". Na ten komentarz także odpowiedziałam. Odpowiedź brzmiała tak: " Tak. Bardzo Was kocham ¦. Do zobaczenia jutro na treningu. Pozrów innych. ". Odłożyłam telefon do kieszeni. Po 10 minutach przynieśli nam nasze dania. Zjadłyśmy ze smakiem. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z restauracji. Robił się już wieczór, więc postanowiłyśmy wracać do domu. Dowiedziałam się, że Brazylijczyk będzie nocować u Messiego, więc zrobiłyśmy noc filmową. Wszystkie swoje zakupy zabrałam do siebie do pokoju. Zakupy Shak i Anto zostawiłam w pokoju gościnnym. Przebrałam się w piżamę o kolorze niebieskim i zeszłam na dół. Dziewczyny były przebrane już w piżamy, które wcześniej pżyczyła im siostra "11" Barcelony.
Zrobiłam popcorn, przyniosłam napoje i chipsy. Postawiłam na stoliku w salonie. Anto, Shakira i Rafa wybrały kilka filmów. Zaczął się seans...
* Neymar *
Wróciłem do domu około 10:00. Dziewczyny jeszcze spały. Powędrowałem na górę do pokoju Niki. Postanowiłem dyskretnie przeszukać jej pokój. Może bym coś znalazł. Przeszukałem wszystkie szafy, półki, aż wreszcie znalazłem. To był jej pamiętnik. Nie wiedziałem czy otwierać czy nie. Tam są jej osobiste sprawy. Pamiętnik wypadł mi z rąk i upadł na ziemię. Bardzo się wystraszyłem, że Nika się obudzi. Jednak nie, spała twardo. Jej pamiętnik akurat otworzył się na ostatniej stronie gdzie pisała. Chwyciłem go do dłoni, zamknąłem szufladę i wyszedłem z jej pokoju.
Udałem się z nim (pamiętnikiem) do ogrodu. Tam nikt mnie z nim nie zauważy. Zacząłem czytać. Moją uwagę przykuł tekst :"Wszystko zmienił ten projekt z czego bardzo się cieszę. Wszyscy moi bliscy wiedzieli, że jestem Neymarzete. Z tego bardzo się cieszę. Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia." oraz "Najbardziej nie chcę żegnać się z zawodnikami FCB, a szczególnie z Neymarem. Za bardzo się do niego przywiązałam..."
Łzy pojawiły mi się w oczach. Miałem już zaplanowany plan. Usłyszałem, ze dziewczyny schodzą. Schowałem pamiętnik pod koszulkę i udałem się do domu...
* 1 przed urodzinami Niki *
* Weronika*
Od kilku dni dziwiło mnie zachowanie Nay'a i Rafy. Co chwile gdzieś wychodzili, nie tłumacząc się dokąd i kiedy wrócą. Zostawałam sama, by pilnować ogromnej willi. Teraz też ich nie ma. Siedzę sama w wielkim domu. Zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam porozmawiać z moimi przyjaciółmi na skype'ie. Zadzwoniłam także do rodziców. Nikt o tym nie wie, ale jutro mam urodziny. Nie chciałam nic mówić, żeby nie było wielkiego ruchu. Rodzice złożyli mi życzenia dość bardzo długo. Postanowiłam odpocząć. Wzięłam długą kąpiel i przebrałam się w piżamy z nadrukiem :" You Only Live Once". Dochodziła godzina 22:25. Nie chciało mi się spać, więc postanowiłam popisać sobie w pamiętniku. Udałam się do szafki. Otworzyłam szufladę, przeszukałam ją całą i stało się najgorsze, co mogło sie stać. Nie znalazłam pamiętnika. Myślałam, że położyłam go gdzieś indziej, więc przeszukałam cały pokój. Przewaliłam go "do góry nogami "DOSŁOWNIE. Nigdzie go nie było. Po całym pokoju walały się ubrania i inne rzeczy. Nie chciałam, żeby był bałagan, więc szybko zaczęłam sprzątać. Nagle do mojego pokoju uchyliły się drzwi. Miał bardzo dziwną minę.
- Cześć. Już wróciłem. Rafa zostaje u koleżanki na noc. E.. e... Szukasz czegoś. ? - spytał.
-Yy.. Nie. - odpowiedziałam szybko ez zastanowienia. Nie chciałam, żeby o tym wiedział. -Gdzie byłeś? - tym razem ja zadałam pytanie.
-U... e... Messiego. znowu mieliśmy spotkanie.
-Aha. Jutro też macie takie spotkanie?
-Tak. Tylko jest sprawa... Bo teraz jest u nas.. i wiesz... Może pójdziesz gdzieś tak od 10:00 do 16:00-17:00 ? - spytał, podniósł full cap'a i podrapał się po głowie.
-Jasne. Nie będę wam przeszkadzać. - lekko się uśmiechnęłam. Neymar zobaczył, ze coś jest nie tak i powiedział :
-Coś się stało?
- Nie nic. Naprawdę. Wszystko jest w porządku.
-Okej. To ja pomogę ci posprzątać. - po tych słowach sprzątaliśmy i wygłupialiśmy się razem, jednak dalej nie zapomniałam o pamiętniku...
* Następny dzień *
Wstałam wcześnie.Postanowiłam ubrać się dzisiaj ładniej niż zwykle, bo chciałam pozwiedzać Barcelonę. Zrobiłam sobie śniadanie i wyszłam na miasto, jak kazał mi Juninho. Błąkałam się i zwiedzałam piękne widoki Barcelony. Około godziny 16;30 Neymar zadzwonił do mnie.
"-Gdzie jesteś ?"
"-W pobliskim parku."
"Świetnie. Zaraz po ciebie będę. "
"-Nie musisz przejdę się.."
"Zaraz będę." - po tych słowach rozłączył się.
Przyjechał po mnie, tak jak mówił wcześniej. Udaliśmy się do domu.
*Neymar*
Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Wewnątrz dom był cały przystrojony, a wszyscy goście czekali już w środku. Przed zadzwonieniem do Weroniki odłożyłem jej pamietnik na miejsce. Pojechałem po nią do parku. Zaparkowałem samochód na wjeździe. Otworzyłem drzwi do domu. Poszedłem pierwszy. Pokazałem gestami coś w stylu " Jeszcze nie. Chwila, aż wejdzie do salonu". Nika odłożyła buty, udała się małymi krokami do salonu i...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 9 rozdział ♥ Dziękuję kochani, ze ze mną jesteście ♥ I że czytacie tego bloga ♥ Kocham mocno ♥ A teraz takie pytanie do was : Ile ma być tu jeszcze rozdziałów ? Jest mi bardzo potrzebne wasze zdanie, ponieważ muszę coś powymyślać. ♥ Na wasze odpowiedzi czekam do 31 lipca ♥ Swoje sugestie kierujcie tutaj, na blogu lub tu : http://ask.fm/Pisze_bloga ♥
...Ja poszłam ostatnia, bo aż tak mi się nie spieszyło. Po prysznicu padłam na łóżko i zasnęłam od razu...
* Neymar *
Obudził mnie budzik. Wyłączyłem go i postanowiłem wziąć prysznic i ubrać się. Chwyciłem kluczyki leżące na szafce i pojechałem do Leo. Wszystko już zaplanowaliśmy. Dzisiaj pozostało kupić i pozałatwiać wszystkie rzeczy.
Chcieliśmy zrobić niepowtarzalne urodziny. Zajechałem na miejsce. Byli już wszyscy piłkarze. Postanowiliśmy, że Anto, Rafa i jeszcze jedna osoba zaopiekują się Niką i zrobią sobie taki babski dzień. Dowiedziałem się, że ona jest jej fanką, co ułatwiło zadanie. Zaczęły się obrady...
* Weronika *
Spałao mi się tak dobrze, dopóki poczułam coś bardzo zimnego na moim ciele. Tak, to była woda. Rafa oblała mnie nią oblała.
-Wstawaj! Jest 11:00 godzina! Robimy dzisiaj babski dzień! - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Po pierwsze to śliczną masz bluzkę, a po drugie to mogłaś mnie przecież normalnie obudzić!- krzyknęłam ze śmiechem.
-Dziękuję. No wiem, ale jest ciepło. Nic ci nie zaszkodzi. A teraz wstawaj. Zaraz do nas przyjdą.
-Chwila, jakie przyjdą? Kto przyjdzie?- spytałam zdezorientowana.
-No jak to kto? Anto i gość specjalny.
-Anto? Bardzo się cieszę, ale kto zajmie się Thiagusiem ?
-Leo. W końcu Anto też musi odpocząć. - zaśmiała się.- No wstawaj! Czekam na dole- powiedziała, po czym wyszła z mojego pokoju.
Niezdarnie wstałam z łóżka i udałam się do łazienki w celu wzięcia prysznicu. Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy, by wybrać ubrania na dzisiejszy dzień. Postawiłam na białą bluzkę na krótki rękaw z czarnym haczykiem Nike, czarne krótkie spodenki i białe trampki. Podeszłam do toaletki i przeciągnęłam lekko rzęsy tuszem. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie przygotowane przez Brazylijkę. Gdy odkładałam talerze do zmywarki, ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pójdę otworzyć!- powiedziała Rafaella, po czym zrobiła tak, jak powiedziała.
Słyszałam, jak coś szeptały, tylko nie wiedziałam co, bo trochę niewyraźnie i za cicho. Postanowiłam udawać, że nic nie słychać i usiadłam na kanapie w salonie. Podeszła do mnie Brazylijka z partnerką Messiego.
- Zaraz ci kogoś przedstawimy. Słyszałam od Neymara, że bardzo ją lubisz. Poznaj...- przerwała mowę. Zza ściany ukazała się znana mi dobrze sylwetka. Nawet bardzo dobrze. To była moja ulubiona piosenkarka...
-Aaa!!!! To jest Shakira! - krzyczałam jak malutka dziewczynka. Byłam bardzo szczęśliwa.
-Widzę, że mnie poznałaś- zaśmiała się Shak.
-Jesteś moją ulubioną piosenkarką! Bardzo cię lubię!
-Bardzo się cieszę. To jak idziemy na miasto?- spytała.
-Tak. Zaczekajcie pójdę tylko po pieniądze i telefon. - powiedziałam.
Poszłam na górę. Telefon zauważyłam od razu. Nie mogłam znaleźć mojego portfela. Okazało się, że leżał pod łóżkiem. Jak on mógł tam się dostać? - zadałam sobie to pytanie w myślach i zeszłam szybko na dół.
-Nie musiałaś barć pieniędzy. My byśmy ci zapłaciły- powiedziała Antonella.
-Musiałam. Mam swoje pieniądze, więc płacę. To gdzie idziemy pierw?- spytałam.
-Może do kosmetyczki?- podała propozycję Rafa.
-Jestem za- powiedziałam
-My też- powiedziały równocześnie partnerki piłkarzy.
Udałyśmy się do kosmetyczki. Każda z nas zrobiła sobie paznokcie. Shakira wybrała wzór z czarnych kwiatów, na różowym neonowym lakierze. Anto w biało-niebieskie wzorzyste paski, Rafa w kolorowe kwiatki, a ja postawiłam no coś oryginalnego i trudnego do wykonania. Opłacało się.
Kosmetyczka zrobiła mi paznkcie z herbem FC Barcelony, w kolorach Blaugrany i z numerem "11". bardzo mi się podobały, więc zapłaciłam więcej, niż kosmetyczka chciała. Uznałam, że bardzo się postarała, bo to było trudne do wykonania, więc zasłużyła. Później udałyśmy się na zakupy. Kupiłyśmy mnóstwo ubrań. Dokupiłam jeszcze jedną walizkę na kółkach, ponieważ przyda mi się trzecia. Tyle razy chodziłąm tu na zakupy, że w tamtych już miejsca nie będzie. Następnie udałyśmy się do restauracji. Zamówiłyśmy jedzenie i pozostało czekać. Za ten czas zrobiłam zdjęcie swoich paznokci i dodałam na Instagrama z opisem "Paznokcie idealne. Dobra robota. Herb mojego ukochanego klubu na moich pazkokciach. Podoba się?". Pierwszy komentarz pojawił się od nikogo innego, jak od Neymara- " I tak ma być. Numer 11 teraz widnieje na twoich paznokciach. Widzę, że dobrze się bawicie." Szybko odpisałam : " Tak. Udany dzień. Trzeba powtórzyć." Drugi komentarz od Bartry- "Piękne paznokcie. Widać, że bardzo nas kochasz. My Ciebie też. Pozdrowienia od wszystkich piłkarzy :* ". Na ten komentarz także odpowiedziałam. Odpowiedź brzmiała tak: " Tak. Bardzo Was kocham ¦. Do zobaczenia jutro na treningu. Pozrów innych. ". Odłożyłam telefon do kieszeni. Po 10 minutach przynieśli nam nasze dania. Zjadłyśmy ze smakiem. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z restauracji. Robił się już wieczór, więc postanowiłyśmy wracać do domu. Dowiedziałam się, że Brazylijczyk będzie nocować u Messiego, więc zrobiłyśmy noc filmową. Wszystkie swoje zakupy zabrałam do siebie do pokoju. Zakupy Shak i Anto zostawiłam w pokoju gościnnym. Przebrałam się w piżamę o kolorze niebieskim i zeszłam na dół. Dziewczyny były przebrane już w piżamy, które wcześniej pżyczyła im siostra "11" Barcelony.
Zrobiłam popcorn, przyniosłam napoje i chipsy. Postawiłam na stoliku w salonie. Anto, Shakira i Rafa wybrały kilka filmów. Zaczął się seans...
* Neymar *
Wróciłem do domu około 10:00. Dziewczyny jeszcze spały. Powędrowałem na górę do pokoju Niki. Postanowiłem dyskretnie przeszukać jej pokój. Może bym coś znalazł. Przeszukałem wszystkie szafy, półki, aż wreszcie znalazłem. To był jej pamiętnik. Nie wiedziałem czy otwierać czy nie. Tam są jej osobiste sprawy. Pamiętnik wypadł mi z rąk i upadł na ziemię. Bardzo się wystraszyłem, że Nika się obudzi. Jednak nie, spała twardo. Jej pamiętnik akurat otworzył się na ostatniej stronie gdzie pisała. Chwyciłem go do dłoni, zamknąłem szufladę i wyszedłem z jej pokoju.
Udałem się z nim (pamiętnikiem) do ogrodu. Tam nikt mnie z nim nie zauważy. Zacząłem czytać. Moją uwagę przykuł tekst :"Wszystko zmienił ten projekt z czego bardzo się cieszę. Wszyscy moi bliscy wiedzieli, że jestem Neymarzete. Z tego bardzo się cieszę. Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia." oraz "Najbardziej nie chcę żegnać się z zawodnikami FCB, a szczególnie z Neymarem. Za bardzo się do niego przywiązałam..."
Łzy pojawiły mi się w oczach. Miałem już zaplanowany plan. Usłyszałem, ze dziewczyny schodzą. Schowałem pamiętnik pod koszulkę i udałem się do domu...
* 1 przed urodzinami Niki *
* Weronika*
Od kilku dni dziwiło mnie zachowanie Nay'a i Rafy. Co chwile gdzieś wychodzili, nie tłumacząc się dokąd i kiedy wrócą. Zostawałam sama, by pilnować ogromnej willi. Teraz też ich nie ma. Siedzę sama w wielkim domu. Zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam porozmawiać z moimi przyjaciółmi na skype'ie. Zadzwoniłam także do rodziców. Nikt o tym nie wie, ale jutro mam urodziny. Nie chciałam nic mówić, żeby nie było wielkiego ruchu. Rodzice złożyli mi życzenia dość bardzo długo. Postanowiłam odpocząć. Wzięłam długą kąpiel i przebrałam się w piżamy z nadrukiem :" You Only Live Once". Dochodziła godzina 22:25. Nie chciało mi się spać, więc postanowiłam popisać sobie w pamiętniku. Udałam się do szafki. Otworzyłam szufladę, przeszukałam ją całą i stało się najgorsze, co mogło sie stać. Nie znalazłam pamiętnika. Myślałam, że położyłam go gdzieś indziej, więc przeszukałam cały pokój. Przewaliłam go "do góry nogami "DOSŁOWNIE. Nigdzie go nie było. Po całym pokoju walały się ubrania i inne rzeczy. Nie chciałam, żeby był bałagan, więc szybko zaczęłam sprzątać. Nagle do mojego pokoju uchyliły się drzwi. Miał bardzo dziwną minę.
- Cześć. Już wróciłem. Rafa zostaje u koleżanki na noc. E.. e... Szukasz czegoś. ? - spytał.
-Yy.. Nie. - odpowiedziałam szybko ez zastanowienia. Nie chciałam, żeby o tym wiedział. -Gdzie byłeś? - tym razem ja zadałam pytanie.
-U... e... Messiego. znowu mieliśmy spotkanie.
-Aha. Jutro też macie takie spotkanie?
-Tak. Tylko jest sprawa... Bo teraz jest u nas.. i wiesz... Może pójdziesz gdzieś tak od 10:00 do 16:00-17:00 ? - spytał, podniósł full cap'a i podrapał się po głowie.
-Jasne. Nie będę wam przeszkadzać. - lekko się uśmiechnęłam. Neymar zobaczył, ze coś jest nie tak i powiedział :
-Coś się stało?
- Nie nic. Naprawdę. Wszystko jest w porządku.
-Okej. To ja pomogę ci posprzątać. - po tych słowach sprzątaliśmy i wygłupialiśmy się razem, jednak dalej nie zapomniałam o pamiętniku...
* Następny dzień *
Wstałam wcześnie.Postanowiłam ubrać się dzisiaj ładniej niż zwykle, bo chciałam pozwiedzać Barcelonę. Zrobiłam sobie śniadanie i wyszłam na miasto, jak kazał mi Juninho. Błąkałam się i zwiedzałam piękne widoki Barcelony. Około godziny 16;30 Neymar zadzwonił do mnie.
"-Gdzie jesteś ?"
"-W pobliskim parku."
"Świetnie. Zaraz po ciebie będę. "
"-Nie musisz przejdę się.."
"Zaraz będę." - po tych słowach rozłączył się.
Przyjechał po mnie, tak jak mówił wcześniej. Udaliśmy się do domu.
*Neymar*
Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Wewnątrz dom był cały przystrojony, a wszyscy goście czekali już w środku. Przed zadzwonieniem do Weroniki odłożyłem jej pamietnik na miejsce. Pojechałem po nią do parku. Zaparkowałem samochód na wjeździe. Otworzyłem drzwi do domu. Poszedłem pierwszy. Pokazałem gestami coś w stylu " Jeszcze nie. Chwila, aż wejdzie do salonu". Nika odłożyła buty, udała się małymi krokami do salonu i...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 9 rozdział ♥ Dziękuję kochani, ze ze mną jesteście ♥ I że czytacie tego bloga ♥ Kocham mocno ♥ A teraz takie pytanie do was : Ile ma być tu jeszcze rozdziałów ? Jest mi bardzo potrzebne wasze zdanie, ponieważ muszę coś powymyślać. ♥ Na wasze odpowiedzi czekam do 31 lipca ♥ Swoje sugestie kierujcie tutaj, na blogu lub tu : http://ask.fm/Pisze_bloga ♥
wtorek, 7 lipca 2015
Rozdział 8
...-Dobranoc Księżniczko
Pomaszerowałam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Tak szczerze nie za bardzo chciało mi się spać. To fakt, ze byłam zmęczona, ale to co innego. Rozmyślałam o wszystkim co mi się przydarzyło. Wcześniej o tym nie wspominałam, ale mam taki swój pamiętnik. Nikt o nim nie wie, tylko ja. Podeszłam do szuflady z bielizną i wyciągnęłam z niej z pod spodu mój pamiętnik. Zapaliłam lampę nocną, wyjęłam długopis z mojego piórnika i zaczęłam pisać:
"Wreszcie jestem u Neymara. Nie mogę w to uwierzyć. To było moje największe marzenie ! Tylko myślałam, że spełni się w inny sposób. Myślałam, że za kilka lat na moje urodziny wybiorę się do Hiszpanii, do Barcelony no i jakoś tak go spotkam. Wszystko zmienił ten projekt z czego bardzo się cieszę. Wszyscy moi bliscy wiedzieli, że jestem Neymarzete. Z tego bardzo się cieszę. Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia. Minął już tydzień odkąd tu jestem. Przyjechałam na 5 tygodni, czyli zostaje jeszcze tylko miesiąc. Nie chcę, żeby czas mijał tak szybko. Muszę się cieszyć każdą chwilą spędzoną tutaj, w Barcelonie. Nie chcę opuszczać tego miejsca. Za bardzo się przyzwyczaiłam. Nie cierpię pożegnań. Najbardziej nie chcę żegnać się z zawodnikami FCB, a szczególnie z Neymarem. Za bardzo się do niego przywiązałam..."
Pisałam w języku Hiszpańskim. Chciałam utrudnić, ponieważ gdyby ktoś w Polsce znalazł mój pamiętnik to mógłby to przeczytać, ale wątpie, bo nikt nie wie o tym pamiętniku. Po pisaniu zrobiłam się senna. Odłożyłam pamiętnik na swoje miejsce, położyłam się i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
*Neymar*
Wstałem bardzo wcześnie. Ubrałem się w same spodenki i zszedłem na dół.Postanowiłem zrobić śniadanie Rafie i Nice. Wziąłem długopis i karteczkę, i napisałem : "Moim kochanym księżniczkom. Smacznego! ". Wyszedłem na zewnątrz i siadłem na leżaku obok basenu. Zadzwoniłem do Leo. Mieliśmy poważne tematy to obgadania. Wziąłem telefon do ręki, wybrałem numer i zadzwoniłem.
*Rozmowa telefoniczna*
-Po co tak wcześnie dzwonisz ?!- Leo krzyknął do słuchawki, że aż prawie ogłuchłem
- Jest godzina 07:40. Wiem, ze dzisiaj treningu nie ma, no ale długo spać chyba nie będziesz-zaśmiałem się i kontynuowałem- Bo jest taka sprawa. Nika za tydzień ma urodziny i chciałbym zrobić jakąś imprezę urodzinową, miło by było gdyby... - w tym momencie mi przerwał
-Słuchaj, zrobimy tak. Obdzwaniamy wszystkich zawodników klubu, także dzwonimy do trenera. Zrobimy dzisiaj spotkanie. Może być u mnie, Anto też nam pomoże. Rafa jak chce też może przyjść. Tylko co zrobimy z Niką ?
-Hmm... Dzisiaj powiem, że mamy spotkanie, ale takie,że... tylko zawodnicy klubu... A Rafa powie, że idzie do przyjaciółki. Może być ? - spytałem
-Tak. Ty to zawsze coś wymyślisz. To o 14:00 u mnie.
-Okej. Cześć
-Cześć
*Koniec rozmowy telefonicznej*
Obdzwoniłem wszystkich piłkarzy, wraz z trenerem. Zajęło mi to z 40 minut. Usłyszałem, ze ktoś idzie. Schowałem telefon do kieszeni i udawałem, że się opalam.
-Śniadanie było bardzo pyszne, dziękuję - to była Weronika. -A ty.. opalasz się czy co? Haha
-Zgadłaś. Wiesz my dzisiaj mamy spotkanie, ale tylko zawodników Barcy
-Aha. Okej. Ja idę na zakupy. O której macie to spotkanie ?
-O 14:00 i nigdzie cię samej nie puszczam ! Idę z tobą- powiedziałem, po czym wstałem z leżaka.
-Jaki nadopiekuńczy haha.
-Po prostu się martwię. Pamiętasz co było ostatnio gdy poszłaś biegać ?
-Tak, pamiętam. Dobra idziesz ze mną, ale się pospiesz.
Szybko udałem się na górę, w celu przebrania się. Chwyciłem jeszcze portfel ze stolika. Zajrzałem do siostry. Jeszcze spała. Napisałem jej karteczkę : "Jesteśmy na zakupach wracamy za niedługo. O godzinie 14:00 u Messi'ego. Nie mów nic Weronice. Powiedz, ze idziesz do przyjaciółki. Dowiesz się wszystkiego na miejscu. śniadanie w kuchni. Kochamy Cię ♥" . Położyłem kartkę na jej stoliku i wyruszyliśmy na zakupy. Postanowiliśmy pójść pieszo. Była piękna, słoneczna pogoda, jak to w Barcelonie bywa.
*Weronika*
Na miejsce zaszliśmy dość szybko. Neymar nie ma daleko do centrum handlowego, z czego bardzo sie cieszę. Ja udałam się do sklepów z damskimi, a Ney do sklepów z męskimi ubraniami. Po 2 godzinnym chodzeniu po sklepach zadzwoniłam do Ney'a, że czekam na niego w kawiarni w centrum. Myślałam, ze Ney mnie nie pobije, bo kupiłam mnóstwo rzeczy i ubrań. Ku mojemu zdziwieniu jednak on wygrał. Niósł chyba z 10 toreb.
-I mówi się, że kobiety tracą więcej pieniędzy na zakupach. Właśnie widzę-zaczęłam się śmiać.
-Ty nie lepsza. Masz 8 toreb. Ja tylko 2 więcej. - też zaczął się śmiać.
Zamówiliśmy sobie coś do picia i jedzenia. Ja wybrałam Shake'a truskawkowego i duże frytki, a Brazylijczyk czekoladowego Shake'a i także duże frytki. Po skonsumowaniu dań, do Neymara podbiegło dużo fanek,chciały autografy i zaczęły robić sobie z nim selfie, a niekiedy ja robiłam zdjęcia. Następnie jedna z fanek chciała zdjęcie ze mną. Zgodziłam się. Ney zrobił nam zdjęcie. Postanowiliśmy wrócić do domu. Zamówiłam taksówkę, bo z tyloma torbami nie doszlibyśmy raczej do domu...
* 3 godziny później *
Rafa poszła do przyjaciółki, a Ney na spotkanie. Siedziałam sama w domu. Postanowiłam zadzwonić do moich rodziców i porozmawiać na Skype'ie z przyjaciółkami. Po 2 godzinach nie wiedziałam co miałam robić. Nudziło mi się. Chcąc nie chcąc rozpakowałam swoje wcześniejsze zakupy. Ubrania postanowiłam przymierzyć. Zrobiłam sobie kilka zdjęć. Wybrałam jedno najlepsze i wrzuciłam na Instagrama. Dostałam mnóstwo polubień. Zdziwiłam się, bo wszystkie były od zawodników Barcy, od Rafy i Anto oraz mojej idolki piosenkarki Shakiry. Bardzo sie zdziwiłam, ale przypomniałam sobie, że Shak to partnerka Pique. Pomyślałam sobie: " Co to za spotkanie, ze siedzą w telefonach ?" Zaśmiałam się sama do siebie i włączyłam laptopa. Odwiedziłam Facebook i Aska. Na asku oczywiście tylko pytania o Ney'u. Odpowiedziałam na wszystkie. wyłączyłam laptopa. Postanowiłam pójść się opalać. Przebrałam się w stój kąpielowy i zeszłam się opalać przy basenie...
* 4 godziny później *
-Jesteśmy ! - krzyknął Neymar
-Co za zbieg okoliczności, że akurat w tym samym momencie ? - spytałam
-Yy... Przypadek - powiedziała Brazylijka.
-No dobra. Kolacja jest w kuchni. Dopiero co skończyłam gotować
-A co przygotowałaś ? - spytał Ney oblizując sie dookoła warg
-No nie za bardzo wiedziałam co zrobić więc postawiłam na spagetti. Może być ?
-Pychotaaa !- krzyknęła Rafa i pobiegła do kuchni
Po kolacji włożyłam talerze do zmywarki. Było już późno więc wszyscy poszli po kolei wziąć prysznic. Ja poszłam ostatnia, bo aż tak mi się nie spieszyło. Po prysznicu padłam na łóżko i zasnęłam od razu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Mamy 8 rozdział ♥ Przepraszam, że taki krótki :( Następny będzie dłuższy, obiecuję ♥Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ Dziękuję, ze jesteście ze mną. Ten rozdział dedykowany dla czytelników tego bloga ♥ Kocham mocno ♥ Czytasz=Komentujesz=Motywujesz ♥♥
Pomaszerowałam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Tak szczerze nie za bardzo chciało mi się spać. To fakt, ze byłam zmęczona, ale to co innego. Rozmyślałam o wszystkim co mi się przydarzyło. Wcześniej o tym nie wspominałam, ale mam taki swój pamiętnik. Nikt o nim nie wie, tylko ja. Podeszłam do szuflady z bielizną i wyciągnęłam z niej z pod spodu mój pamiętnik. Zapaliłam lampę nocną, wyjęłam długopis z mojego piórnika i zaczęłam pisać:
"Wreszcie jestem u Neymara. Nie mogę w to uwierzyć. To było moje największe marzenie ! Tylko myślałam, że spełni się w inny sposób. Myślałam, że za kilka lat na moje urodziny wybiorę się do Hiszpanii, do Barcelony no i jakoś tak go spotkam. Wszystko zmienił ten projekt z czego bardzo się cieszę. Wszyscy moi bliscy wiedzieli, że jestem Neymarzete. Z tego bardzo się cieszę. Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia. Minął już tydzień odkąd tu jestem. Przyjechałam na 5 tygodni, czyli zostaje jeszcze tylko miesiąc. Nie chcę, żeby czas mijał tak szybko. Muszę się cieszyć każdą chwilą spędzoną tutaj, w Barcelonie. Nie chcę opuszczać tego miejsca. Za bardzo się przyzwyczaiłam. Nie cierpię pożegnań. Najbardziej nie chcę żegnać się z zawodnikami FCB, a szczególnie z Neymarem. Za bardzo się do niego przywiązałam..."
Pisałam w języku Hiszpańskim. Chciałam utrudnić, ponieważ gdyby ktoś w Polsce znalazł mój pamiętnik to mógłby to przeczytać, ale wątpie, bo nikt nie wie o tym pamiętniku. Po pisaniu zrobiłam się senna. Odłożyłam pamiętnik na swoje miejsce, położyłam się i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
*Neymar*
Wstałem bardzo wcześnie. Ubrałem się w same spodenki i zszedłem na dół.Postanowiłem zrobić śniadanie Rafie i Nice. Wziąłem długopis i karteczkę, i napisałem : "Moim kochanym księżniczkom. Smacznego! ". Wyszedłem na zewnątrz i siadłem na leżaku obok basenu. Zadzwoniłem do Leo. Mieliśmy poważne tematy to obgadania. Wziąłem telefon do ręki, wybrałem numer i zadzwoniłem.
*Rozmowa telefoniczna*
-Po co tak wcześnie dzwonisz ?!- Leo krzyknął do słuchawki, że aż prawie ogłuchłem
- Jest godzina 07:40. Wiem, ze dzisiaj treningu nie ma, no ale długo spać chyba nie będziesz-zaśmiałem się i kontynuowałem- Bo jest taka sprawa. Nika za tydzień ma urodziny i chciałbym zrobić jakąś imprezę urodzinową, miło by było gdyby... - w tym momencie mi przerwał
-Słuchaj, zrobimy tak. Obdzwaniamy wszystkich zawodników klubu, także dzwonimy do trenera. Zrobimy dzisiaj spotkanie. Może być u mnie, Anto też nam pomoże. Rafa jak chce też może przyjść. Tylko co zrobimy z Niką ?
-Hmm... Dzisiaj powiem, że mamy spotkanie, ale takie,że... tylko zawodnicy klubu... A Rafa powie, że idzie do przyjaciółki. Może być ? - spytałem
-Tak. Ty to zawsze coś wymyślisz. To o 14:00 u mnie.
-Okej. Cześć
-Cześć
*Koniec rozmowy telefonicznej*
Obdzwoniłem wszystkich piłkarzy, wraz z trenerem. Zajęło mi to z 40 minut. Usłyszałem, ze ktoś idzie. Schowałem telefon do kieszeni i udawałem, że się opalam.
-Śniadanie było bardzo pyszne, dziękuję - to była Weronika. -A ty.. opalasz się czy co? Haha
-Zgadłaś. Wiesz my dzisiaj mamy spotkanie, ale tylko zawodników Barcy
-Aha. Okej. Ja idę na zakupy. O której macie to spotkanie ?
-O 14:00 i nigdzie cię samej nie puszczam ! Idę z tobą- powiedziałem, po czym wstałem z leżaka.
-Jaki nadopiekuńczy haha.
-Po prostu się martwię. Pamiętasz co było ostatnio gdy poszłaś biegać ?
-Tak, pamiętam. Dobra idziesz ze mną, ale się pospiesz.
Szybko udałem się na górę, w celu przebrania się. Chwyciłem jeszcze portfel ze stolika. Zajrzałem do siostry. Jeszcze spała. Napisałem jej karteczkę : "Jesteśmy na zakupach wracamy za niedługo. O godzinie 14:00 u Messi'ego. Nie mów nic Weronice. Powiedz, ze idziesz do przyjaciółki. Dowiesz się wszystkiego na miejscu. śniadanie w kuchni. Kochamy Cię ♥" . Położyłem kartkę na jej stoliku i wyruszyliśmy na zakupy. Postanowiliśmy pójść pieszo. Była piękna, słoneczna pogoda, jak to w Barcelonie bywa.
*Weronika*
Na miejsce zaszliśmy dość szybko. Neymar nie ma daleko do centrum handlowego, z czego bardzo sie cieszę. Ja udałam się do sklepów z damskimi, a Ney do sklepów z męskimi ubraniami. Po 2 godzinnym chodzeniu po sklepach zadzwoniłam do Ney'a, że czekam na niego w kawiarni w centrum. Myślałam, ze Ney mnie nie pobije, bo kupiłam mnóstwo rzeczy i ubrań. Ku mojemu zdziwieniu jednak on wygrał. Niósł chyba z 10 toreb.
-I mówi się, że kobiety tracą więcej pieniędzy na zakupach. Właśnie widzę-zaczęłam się śmiać.
-Ty nie lepsza. Masz 8 toreb. Ja tylko 2 więcej. - też zaczął się śmiać.
Zamówiliśmy sobie coś do picia i jedzenia. Ja wybrałam Shake'a truskawkowego i duże frytki, a Brazylijczyk czekoladowego Shake'a i także duże frytki. Po skonsumowaniu dań, do Neymara podbiegło dużo fanek,chciały autografy i zaczęły robić sobie z nim selfie, a niekiedy ja robiłam zdjęcia. Następnie jedna z fanek chciała zdjęcie ze mną. Zgodziłam się. Ney zrobił nam zdjęcie. Postanowiliśmy wrócić do domu. Zamówiłam taksówkę, bo z tyloma torbami nie doszlibyśmy raczej do domu...
* 3 godziny później *
Rafa poszła do przyjaciółki, a Ney na spotkanie. Siedziałam sama w domu. Postanowiłam zadzwonić do moich rodziców i porozmawiać na Skype'ie z przyjaciółkami. Po 2 godzinach nie wiedziałam co miałam robić. Nudziło mi się. Chcąc nie chcąc rozpakowałam swoje wcześniejsze zakupy. Ubrania postanowiłam przymierzyć. Zrobiłam sobie kilka zdjęć. Wybrałam jedno najlepsze i wrzuciłam na Instagrama. Dostałam mnóstwo polubień. Zdziwiłam się, bo wszystkie były od zawodników Barcy, od Rafy i Anto oraz mojej idolki piosenkarki Shakiry. Bardzo sie zdziwiłam, ale przypomniałam sobie, że Shak to partnerka Pique. Pomyślałam sobie: " Co to za spotkanie, ze siedzą w telefonach ?" Zaśmiałam się sama do siebie i włączyłam laptopa. Odwiedziłam Facebook i Aska. Na asku oczywiście tylko pytania o Ney'u. Odpowiedziałam na wszystkie. wyłączyłam laptopa. Postanowiłam pójść się opalać. Przebrałam się w stój kąpielowy i zeszłam się opalać przy basenie...
* 4 godziny później *
-Jesteśmy ! - krzyknął Neymar
-Co za zbieg okoliczności, że akurat w tym samym momencie ? - spytałam
-Yy... Przypadek - powiedziała Brazylijka.
-No dobra. Kolacja jest w kuchni. Dopiero co skończyłam gotować
-A co przygotowałaś ? - spytał Ney oblizując sie dookoła warg
-No nie za bardzo wiedziałam co zrobić więc postawiłam na spagetti. Może być ?
-Pychotaaa !- krzyknęła Rafa i pobiegła do kuchni
Po kolacji włożyłam talerze do zmywarki. Było już późno więc wszyscy poszli po kolei wziąć prysznic. Ja poszłam ostatnia, bo aż tak mi się nie spieszyło. Po prysznicu padłam na łóżko i zasnęłam od razu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Mamy 8 rozdział ♥ Przepraszam, że taki krótki :( Następny będzie dłuższy, obiecuję ♥Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ Dziękuję, ze jesteście ze mną. Ten rozdział dedykowany dla czytelników tego bloga ♥ Kocham mocno ♥ Czytasz=Komentujesz=Motywujesz ♥♥
piątek, 3 lipca 2015
Rozdział 7
...Skręciłam w stronę drogi głównej, mając nadzieję, że zgubię tą osobę...
Biegłam nie patrząc pod nogi. Nagle stało się... Upadłam. Wywróciłam się, potykając się o kamień. Postanowiłam się nie poddawać i biegłam dalej. Skręciłam w uliczkę. Wydawała mi się znajoma... Tak, to była ulica, w której mieszka Leo. Jak najszybciej podbiegłam pod jego dom. Całą nogę miałam zakrwawioną, co utrudniało mi biegniecie. Dobiegłam do jego domu. Serce waliło mi jak dzwon. Zaczęłam bić, walić i dzwonić w drzwi. Otworzył mi Messi. Zamarł na mój widok. Wydusiłam tylko z siebie ciche :
-Pomóż mi...
Leo podał mi rękę i szybko zamknął drzwi. Weszliśmy do salonu. Anto bardzo przeraził mój widok. Czym prędzej poszła do kuchni. Wróciła ze szklanką wody oraz z bandażami i innymi rzeczami potrzebnymi w takim wypadku. Z tarasu wybiegł mały Messi. Gdy mnie zauważył krzyknął :
-Nika przyszła ! Tato, tato Nika przyszła !- zaczął skakać po sofie ciągle się śmiejąc.
Nic nie odpowiedziałam, bo piłam wodę. Po skonsumowaniu wody odłożyłam szklankę. W tym czasie Anto zaopatrzała moje rany. Nagle Leo wyrwał się z transu wpatrywania na moją nogę i powiedział :
-Co się stało ?! - w jego głosie było słychać zmartwienie. Więc zaczęłam opowiadać :
- Poszłam sobie pobiegać. Postanowiłam pobiec do parku. Biegłam przed siebie cały czas. Trochę się zmęczyłam więc usiadłam na ławkę. Później pobiegłam dalej. Czułam, ze ktoś mnie śledzi więc biegłąm coraz szybciej i szybciej. Nagle wywróciłam się i upadłam na duży kamień. Nie poddawałąm się i wbiegłam w tą ulicę. Zdałam sobie sprawe, że znam ją i przypomniałam sobie, ze ty tu mieszkasz. Przybiegłam do Ciebie po pomoc. I tak tu jestem. Tylko nie rozumiem czemu mnie ktoś śledził ? Przecież nie jestem jakaś sławna czy coś...
- Dobrze, że przybiegłaś tutaj. Nie wiadomo co mogło się stać. No cóż.. Jesteś kuzynką Neymara, poznałaś wszystkich piłkarzy FC Barcelony więc... - powiedział
- Nie wnikajmy w szczegóły. Ale jak mnie poznał ?
-Media, paparazzi... Dużo jest sposobów. - po tym jak Leo odpowiedział mi, wtrąciła Anto :
-Dobrze, ze to nic poważnego. Zostaniesz u nas na noc czy zadzwonisz po Neymara ?
-Chyba zadzwonię po Neymara. Na pewno się już o mnie martwi. Mówiłam, że będę nie długo, a minęło już ponad 3 godziny. Poza tym nie chcę wam przeszkadzać. Jutro was odwiedzę. - po tych słowach zadzwoniłam do Neymara.
* Rozmowa telefoniczna *
-Cześć Ney. Jestem u Messich. Możesz po mnie przyjechać ?
-U Messich ? Beze mnie ?
-Neymar... Jak po mnie przyjedziesz to tu będziesz. To przyjedziesz ?
-A nie możesz sama wrócić ? Tak jak tam poszłaś ?
-Neymar, zobaczysz jak tu będziesz. Nie mam jak. Proszę.
-Za chwilę będę. - po tych słowach rozłączył się .
-I co przyjedzie ? - spytała Anto
-Tak, tak. - odpowiedziałam i zaczęłam bawić sie z Thiago. Tak nalegał, że uległam.
Po 10 minutach przyjechał po mnie Neymar. Przywitał się z wszystkimi i powiedział :
- Co ci się stało w nogę ?! - spytał, właściwie krzyknął na caaały dom
-Opowiem ci po drodze, - odpowiedziałam i pożegnaliśmy się z rodziną Messich.
W drodze opowiedziałam mu moją cała historyjkę. Neymar chciał nawet załatwić ochroniarza, z czego się bardzo uśmiałam. To był głupi pomysł. Zajechaliśmy na miejsce. Dla mnie to już było dużo jak na jeden dzień. Zjedliśmy obiad. Ney jechał na trening. Nie chciałam jechać z nim, ale namawiał mnie. Postanowiłam nie grać tylko przypatrywać się im. Usiadłam na trybunach. Nagle usłyszałam moje imię. Ktoś mnie wołał. Tak, to był trener. Nie chciało mi się biec, Wiec postanowiłam po prostu pójść. Trener nie pytał się co mi stało, bo oczywiście Pan Neymar powiedział wszystkim. Cały trening przegadałam z trenerem. Po treningu wszyscy udaliśmy się do domu. Neymar zaprosił do siebie Messiego. Ja postanowiłam wziąć prysznic. Następnie udałam się do mojego pokoju w celu przebrania się. Ubrałam czarną materiałową tuniczkę na szelkach i białek krótkie spodenki. Zrobiłam sobie kilka fotek i wrzuciłam jedną z nich na Instagrama. Pierwszy lajk powędrował do mnie od Rafinhy. Bardzo się ucieszyłam. Po kilku sekundach nowe powiadomienie. Tym razem komentarz, także od Rafinhy " Nasza kochana ślicznotka. Jutro widzimy się ta treningu" Zaśmiałam się sama do siebie. Odłożyłam komórkę na komodę. Weszłam na laptopa. Odwiedziłam różne strony internetowe m.in. Facebook, Instagram i Ask. Na asku miałam masę pytań dotyczących Neymara. Wszystkie dotyczyły, czy to moja rodzina. Nie chciałam już nic ukrywać. Opowiedziałam co mi się przytrafiło. Potem dostawałam pytania typu : " Załóż aska o Neymarze. Wiesz o nim najwięcej. My też chcemy się czegoś dowiedzieć. " Nie wiedziałam co miałam o tym myśleć. Postanowiłam, że spytam Ney'a. W końcu to o nim miał powstać ask. Pomaszerowałam na dół. Messiego już nie było. Pomogłam Brazylijczykowi posprzątać cały ten syf. Zastanawiałam się, gdzie jest Rafa, więc postanowiłam spytać :
-Wiesz może gdzie jest Rafa ?
-Nocuje u przyjaciółki. Wróci jutro po południu - odpowiedział. - Chodź do kuchni. Napijemy się czegoś. Może być sok pomarańczowy ? - spytał
-Tak, pewnie... Ee.. Neymar.. ? - zrobiłam słodką minę.
-Tak ?
- Bo na asku (kiedyś tłumaczyłam mu co to jest) dostałam pytanie czego nie założe jakiegoś aska o tobie. Mówią, ze będę wiedzieć najwięcej i ... - w tym momencie mi przerwał
-Myślałem bardziej o jakimś oficjalnym fanclub'ie ale może to i to ? - spytał
-Czekaj, że co ? Ja jestem za tylko wiesz... musiałbyś mi pomóc...
-Zawsze i wszędzie do usług - zaśmiał się. Również zaczęłam się śmiać.
- To od jutra, bo jestem już bardzo zmęczona. Idę spać. - powiedziałam
- Ale nic nie jadłaś. Nie chcesz kolacji ? - spytał z troską
-Nie chcę. Rano zjem ze smakiem śniadanie, ale teraz nie. Dobranoc. - dałam Ney'owi buziaka w policzek.
-Dobranoc Księżniczko.
Biegłam nie patrząc pod nogi. Nagle stało się... Upadłam. Wywróciłam się, potykając się o kamień. Postanowiłam się nie poddawać i biegłam dalej. Skręciłam w uliczkę. Wydawała mi się znajoma... Tak, to była ulica, w której mieszka Leo. Jak najszybciej podbiegłam pod jego dom. Całą nogę miałam zakrwawioną, co utrudniało mi biegniecie. Dobiegłam do jego domu. Serce waliło mi jak dzwon. Zaczęłam bić, walić i dzwonić w drzwi. Otworzył mi Messi. Zamarł na mój widok. Wydusiłam tylko z siebie ciche :
-Pomóż mi...
Leo podał mi rękę i szybko zamknął drzwi. Weszliśmy do salonu. Anto bardzo przeraził mój widok. Czym prędzej poszła do kuchni. Wróciła ze szklanką wody oraz z bandażami i innymi rzeczami potrzebnymi w takim wypadku. Z tarasu wybiegł mały Messi. Gdy mnie zauważył krzyknął :
-Nika przyszła ! Tato, tato Nika przyszła !- zaczął skakać po sofie ciągle się śmiejąc.
Nic nie odpowiedziałam, bo piłam wodę. Po skonsumowaniu wody odłożyłam szklankę. W tym czasie Anto zaopatrzała moje rany. Nagle Leo wyrwał się z transu wpatrywania na moją nogę i powiedział :
-Co się stało ?! - w jego głosie było słychać zmartwienie. Więc zaczęłam opowiadać :
- Poszłam sobie pobiegać. Postanowiłam pobiec do parku. Biegłam przed siebie cały czas. Trochę się zmęczyłam więc usiadłam na ławkę. Później pobiegłam dalej. Czułam, ze ktoś mnie śledzi więc biegłąm coraz szybciej i szybciej. Nagle wywróciłam się i upadłam na duży kamień. Nie poddawałąm się i wbiegłam w tą ulicę. Zdałam sobie sprawe, że znam ją i przypomniałam sobie, ze ty tu mieszkasz. Przybiegłam do Ciebie po pomoc. I tak tu jestem. Tylko nie rozumiem czemu mnie ktoś śledził ? Przecież nie jestem jakaś sławna czy coś...
- Dobrze, że przybiegłaś tutaj. Nie wiadomo co mogło się stać. No cóż.. Jesteś kuzynką Neymara, poznałaś wszystkich piłkarzy FC Barcelony więc... - powiedział
- Nie wnikajmy w szczegóły. Ale jak mnie poznał ?
-Media, paparazzi... Dużo jest sposobów. - po tym jak Leo odpowiedział mi, wtrąciła Anto :
-Dobrze, ze to nic poważnego. Zostaniesz u nas na noc czy zadzwonisz po Neymara ?
-Chyba zadzwonię po Neymara. Na pewno się już o mnie martwi. Mówiłam, że będę nie długo, a minęło już ponad 3 godziny. Poza tym nie chcę wam przeszkadzać. Jutro was odwiedzę. - po tych słowach zadzwoniłam do Neymara.
* Rozmowa telefoniczna *
-Cześć Ney. Jestem u Messich. Możesz po mnie przyjechać ?
-U Messich ? Beze mnie ?
-Neymar... Jak po mnie przyjedziesz to tu będziesz. To przyjedziesz ?
-A nie możesz sama wrócić ? Tak jak tam poszłaś ?
-Neymar, zobaczysz jak tu będziesz. Nie mam jak. Proszę.
-Za chwilę będę. - po tych słowach rozłączył się .
-I co przyjedzie ? - spytała Anto
-Tak, tak. - odpowiedziałam i zaczęłam bawić sie z Thiago. Tak nalegał, że uległam.
Po 10 minutach przyjechał po mnie Neymar. Przywitał się z wszystkimi i powiedział :
- Co ci się stało w nogę ?! - spytał, właściwie krzyknął na caaały dom
-Opowiem ci po drodze, - odpowiedziałam i pożegnaliśmy się z rodziną Messich.
W drodze opowiedziałam mu moją cała historyjkę. Neymar chciał nawet załatwić ochroniarza, z czego się bardzo uśmiałam. To był głupi pomysł. Zajechaliśmy na miejsce. Dla mnie to już było dużo jak na jeden dzień. Zjedliśmy obiad. Ney jechał na trening. Nie chciałam jechać z nim, ale namawiał mnie. Postanowiłam nie grać tylko przypatrywać się im. Usiadłam na trybunach. Nagle usłyszałam moje imię. Ktoś mnie wołał. Tak, to był trener. Nie chciało mi się biec, Wiec postanowiłam po prostu pójść. Trener nie pytał się co mi stało, bo oczywiście Pan Neymar powiedział wszystkim. Cały trening przegadałam z trenerem. Po treningu wszyscy udaliśmy się do domu. Neymar zaprosił do siebie Messiego. Ja postanowiłam wziąć prysznic. Następnie udałam się do mojego pokoju w celu przebrania się. Ubrałam czarną materiałową tuniczkę na szelkach i białek krótkie spodenki. Zrobiłam sobie kilka fotek i wrzuciłam jedną z nich na Instagrama. Pierwszy lajk powędrował do mnie od Rafinhy. Bardzo się ucieszyłam. Po kilku sekundach nowe powiadomienie. Tym razem komentarz, także od Rafinhy " Nasza kochana ślicznotka. Jutro widzimy się ta treningu" Zaśmiałam się sama do siebie. Odłożyłam komórkę na komodę. Weszłam na laptopa. Odwiedziłam różne strony internetowe m.in. Facebook, Instagram i Ask. Na asku miałam masę pytań dotyczących Neymara. Wszystkie dotyczyły, czy to moja rodzina. Nie chciałam już nic ukrywać. Opowiedziałam co mi się przytrafiło. Potem dostawałam pytania typu : " Załóż aska o Neymarze. Wiesz o nim najwięcej. My też chcemy się czegoś dowiedzieć. " Nie wiedziałam co miałam o tym myśleć. Postanowiłam, że spytam Ney'a. W końcu to o nim miał powstać ask. Pomaszerowałam na dół. Messiego już nie było. Pomogłam Brazylijczykowi posprzątać cały ten syf. Zastanawiałam się, gdzie jest Rafa, więc postanowiłam spytać :
-Wiesz może gdzie jest Rafa ?
-Nocuje u przyjaciółki. Wróci jutro po południu - odpowiedział. - Chodź do kuchni. Napijemy się czegoś. Może być sok pomarańczowy ? - spytał
-Tak, pewnie... Ee.. Neymar.. ? - zrobiłam słodką minę.
-Tak ?
- Bo na asku (kiedyś tłumaczyłam mu co to jest) dostałam pytanie czego nie założe jakiegoś aska o tobie. Mówią, ze będę wiedzieć najwięcej i ... - w tym momencie mi przerwał
-Myślałem bardziej o jakimś oficjalnym fanclub'ie ale może to i to ? - spytał
-Czekaj, że co ? Ja jestem za tylko wiesz... musiałbyś mi pomóc...
-Zawsze i wszędzie do usług - zaśmiał się. Również zaczęłam się śmiać.
- To od jutra, bo jestem już bardzo zmęczona. Idę spać. - powiedziałam
- Ale nic nie jadłaś. Nie chcesz kolacji ? - spytał z troską
-Nie chcę. Rano zjem ze smakiem śniadanie, ale teraz nie. Dobranoc. - dałam Ney'owi buziaka w policzek.
-Dobranoc Księżniczko.
środa, 1 lipca 2015
Rozdział 6
...Wstaliśmy z ławki i pobiegliśmy do domu...
Na miejsce dotarliśmy po 30 minutach. Bardzo się zmęczyliśmy więc spytałam :
-Chcesz coś do picia ?
-Tak. Najlepiej wodę. Bo w butelce się skończyła - odpowiedział
-Tak, wiem. Mi też.
Napiliśmy się wody i postanowiliśmy poszukać Raf. Weszłam do salonu. Na stole leżała karteczka. Na niej było napisane : " Poszłam na imprezę. Nie martwcie się o mnie. Nie czekajcie na mnie, wrócę późno. Buziaki- Rafa "
-Skoro jej nie ma to co robimy ?- spytał Brazylijczyk
-Ja nie wiem. Twój dom, ty decydujesz. - odparłam
-Od teraz to też jest twój dom. Może... co powiesz na pływanie w basenie ?
-Mi obojętnie. Ale... TAK !!!'
-Wiedziałem, że się zgodzisz ! - odparł z uśmiechem na ustach.
-Tylko muszę się przebrać, bo w tym raczej nie będę pływać... - powiedziałam i się zaśmiałam.
-A czemu nie ? - po tych słowach wziął mnie na ręce, zrobił łobuzerki uśmiech i powiedział : - No to skaczemy !
-Co ?! Nie !
Wskoczył ze mną na bombę do basenu. Woda była niezbyt ciepła, niezbyt zimna. Chciałam sie zemścić na Ney'u i zaczęłam go chlapać wodą. Od razu tego pożałowałam, bo zaczął robić to samo. Wylaliśmy może z pół basenu wody.
-STOP ! Tyle ! - powiedziałam. - Chcę już wyjść.
- No to w takim razie ja też. Poczekaj tu. Przyniosę ręczniki.- odpowiedziała "11" FCB.
-Okej.
Neymar poszedł po ręczniki, a ja czekałam na niego. Nie było go może z 20 minut. " Ile można iść po ręczniki ? " - pomyślałam. Po 20 minutach łaskawie się się zjawił.
-Ile to się idzie po zwykłe ręczniki ? - spytałam z irytacją
-Przepraszam. Szukałem jakiś lepszych. Trzymaj.
-Dziękuję. A teraz idę się przebrać. Za chwile jestem. - powiedziałam
-Przebieraj się szybko. Wybiorę jakieś filmy i je oglądamy okej ?- spytał.
-Jasne. - po tych słowach pobiegłam na górę.
Biegłam po schodach tak szybko, aż się wywróciłam. Zdarłam sobie kolana, ale to nic takiego. Postanowiłam ubrać się już w piżamy. Wcześniej wzięłam szybki prysznic. Zeszłam powoli na dół do kuchni. Poszukałam plastra na nogi. Wreszcie znalazłam. Przylepiłam na kolana i postanowiłam pójść do salonu, gdzie czekał na mnie Neymar. Usiadłam wygodnie na kanapie. Ney włączył film i usiadł obok mnie.
-Co ci się stało ?- spytał wystraszony
-Nic. Po prostu biegłam po schodach i się wywróciłam. Przy okazji zdarłam sobie kolana.
-Nic ci nie jest ? Wszystko w porządku ?
-Wszystko w porządku. Nie martw się tak. - odparłam
- Muszę sie martwić. O film już się zaczyna.
Po 4 godzinnym seansie postanowiliśmy, że na dzisiaj to już tyle. Udałam się na górę do swojego pokoju. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza...
Na miejsce dotarliśmy po 30 minutach. Bardzo się zmęczyliśmy więc spytałam :
-Chcesz coś do picia ?
-Tak. Najlepiej wodę. Bo w butelce się skończyła - odpowiedział
-Tak, wiem. Mi też.
Napiliśmy się wody i postanowiliśmy poszukać Raf. Weszłam do salonu. Na stole leżała karteczka. Na niej było napisane : " Poszłam na imprezę. Nie martwcie się o mnie. Nie czekajcie na mnie, wrócę późno. Buziaki- Rafa "
-Skoro jej nie ma to co robimy ?- spytał Brazylijczyk
-Ja nie wiem. Twój dom, ty decydujesz. - odparłam
-Od teraz to też jest twój dom. Może... co powiesz na pływanie w basenie ?
-Mi obojętnie. Ale... TAK !!!'
-Wiedziałem, że się zgodzisz ! - odparł z uśmiechem na ustach.
-Tylko muszę się przebrać, bo w tym raczej nie będę pływać... - powiedziałam i się zaśmiałam.
-A czemu nie ? - po tych słowach wziął mnie na ręce, zrobił łobuzerki uśmiech i powiedział : - No to skaczemy !
-Co ?! Nie !
Wskoczył ze mną na bombę do basenu. Woda była niezbyt ciepła, niezbyt zimna. Chciałam sie zemścić na Ney'u i zaczęłam go chlapać wodą. Od razu tego pożałowałam, bo zaczął robić to samo. Wylaliśmy może z pół basenu wody.
-STOP ! Tyle ! - powiedziałam. - Chcę już wyjść.
- No to w takim razie ja też. Poczekaj tu. Przyniosę ręczniki.- odpowiedziała "11" FCB.
-Okej.
Neymar poszedł po ręczniki, a ja czekałam na niego. Nie było go może z 20 minut. " Ile można iść po ręczniki ? " - pomyślałam. Po 20 minutach łaskawie się się zjawił.
-Ile to się idzie po zwykłe ręczniki ? - spytałam z irytacją
-Przepraszam. Szukałem jakiś lepszych. Trzymaj.
-Dziękuję. A teraz idę się przebrać. Za chwile jestem. - powiedziałam
-Przebieraj się szybko. Wybiorę jakieś filmy i je oglądamy okej ?- spytał.
-Jasne. - po tych słowach pobiegłam na górę.
Biegłam po schodach tak szybko, aż się wywróciłam. Zdarłam sobie kolana, ale to nic takiego. Postanowiłam ubrać się już w piżamy. Wcześniej wzięłam szybki prysznic. Zeszłam powoli na dół do kuchni. Poszukałam plastra na nogi. Wreszcie znalazłam. Przylepiłam na kolana i postanowiłam pójść do salonu, gdzie czekał na mnie Neymar. Usiadłam wygodnie na kanapie. Ney włączył film i usiadł obok mnie.
-Co ci się stało ?- spytał wystraszony
-Nic. Po prostu biegłam po schodach i się wywróciłam. Przy okazji zdarłam sobie kolana.
-Nic ci nie jest ? Wszystko w porządku ?
-Wszystko w porządku. Nie martw się tak. - odparłam
- Muszę sie martwić. O film już się zaczyna.
Po 4 godzinnym seansie postanowiliśmy, że na dzisiaj to już tyle. Udałam się na górę do swojego pokoju. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza...
* Neymar *
Obudziłem się wcześnie. Postanowiłem zobaczyć do pokoju Rafy, czy wróciła. Otworzyłem drzwi. Spała tak spokojnie. Nie chciałem jej budzić więc zamknąłem drzwi. Chciałem jeszcze zobaczyć do Weroniki. Lekko uchyliłem drzwi. Tak pięknie wyglądała. Postanowiłem zrobić jej zdjęcie. Wrzuciłem na instagrama z podpisem " Moja kochana kuzynka. Tak pięknie wygląda, jak śpi ¦ ". Od razu dostałem mnóstwo polubień i komentarzy. Wyszedłem z jej pokoju i udałem się po schodach na dół do kuchni. Zrobiłem śniadanie. Usłyszałem, że ktoś schodzi po schodach. To była moja kochana Polka.
-Cześć. Jak się spało ? - spytałem i pocałowałem ją w czoło.
-Bardzo dobrze. A tobie ?
-Mi też. Proszę, to dla ciebie. - podałem jej śniadanie.
Ze smakiem skonsumowała danie przygotowane prze ze mnie. Podziękowała i schowała talerz do zmywarki.
- Ja idę biegać. Niedługo będę . - powiedziała
-Nie zgubisz się ?
-Spokojnie.. Już biegałam z tobą. - odpowiedziała Polka
-Ze mną to co innego
- Nie przesadzaj. Za niedługo wracam. Pa ! -powiedziała po czym wybiegła z domu.
* Weronika *
Biegłam uliczkami Barcelony. Po pewnym czasie czułam, że ktoś mnie śledzi. Bardzo się bałam. Postanowiłam zawrócić i pobiec jak najszybciej do domu. Biegłam coraz szybciej. Wiedziałam, że ktoś za mną biegnie. Postanowiłam biec przed siebie. Powoli pojawiały się u mnie łzy w oczach. Szybko je otarłam, by lepiej widzieć. Skręciłam w stronę drogi głównej, mając nadzieję, że zgubię tą osobę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Już 6 rozdział. Dziękuję kochani, że czytacie mojego bloga. Proszę o komentarze. Z góry dziękuję :) Przepraszam, ze nie dodawałam rozdziałów, ale napisałam już czemu ich nie było. Jeszcze raz przepraszam.
piątek, 19 czerwca 2015
Rozdział 5
...Udałam się na dół...
Na dole zobaczyłam Rafę i Ney'a. Siedzieli obok siebie. Byli zahipnotyzowani filmem. Postanowiłam zrobić im zdjęcie. Nie chowałam telefonu i podeszłam bliżej nich. I spytałam :
-Co oglądacie ? Bo jak widać bardzo was to interesuje haha ( zaczęłam sie śmiać )
-A nic ciekawego, przewijamy kanałami- rzekła Rafa.
-Ahaaa.... Mam prośbę no bo wiecie...
-Nika ja nie mam twojego numeru telefonu ! - "obudził się Neymar "
-To chciałam przed chwilą powiedzieć.
Wymieniliśmy się numerami, usiadłam na kanapie i razem z nimi oglądałam jakieś telenowele. Pomyślałam " To teraz mam numery wszystkich zawodników z FCB oraz Rafy. Teraz trzeba zdobyć Anto hehe "
- O czym tak myślisz ? - wyrwał mnie z myśli Brazylijczyk
-E... o niczym... Która godzina ? - spytałam.
- 13:00. Jeszcze mamy czas...
- 13:00 ?! Nie zdążę ! Muszę jeszcze wziąć prysznic i zadzwonić do rodziców !!! Ja idę na góre. Do zobaczenia za... y... za ile ? - wyszczerzyłam oczy .
- 1h 30 min. - powiedział Neymar
-Ja lecę na górę.
Pobiegłam czym prędzej na górę. Wzięłam długi prysznic i poszłam do pokoju. Zadzwoniłam do mamy. Po 4 sygnałach odebrała.
-Cześć mamo ! - powiedziałam.
-Cześć córeczko ? Podoba ci sie tam ? ładna pogoda tam jest ? niczego nie zapomniałaś ? itd.
Takimi pytaniami naskakiwała na mnie mama... Rozmawiałyśmy przez 40 minut.
-... Mamo ja już muszę kończyć, bo jedziemy do Messiego. Pa mamuś. Pozdrów tatę. A i jak coś to ja będę do ciebie dzwonić. Nie trać sobie na karcie. Pa
-Pa
Rozłączyłam się i położyłam telefon na komodę. Do pokoju wszedł Neymar :
- Rozmawiałaś po Polsku. podziwiam cię. Umiesz po Polsku, Angielsku i po Hiszpańsku. Nie mylą ci sie te języki ?
- Nie... Odróżniam, a poza tym to mnie podsłuchiwałeś ?
-Ja ? Niee.. Szedłem do łazienki i tak przypadkowo...
-Akurat do łazienki tej na przeciwko mnie?
-Dobra nie ważne. Chodź, bo się spóźnimy..
- Co ty taki punktualny ? - zaczęłam sie śmiać.
-Przyzwyczaiłem się. Idziesz czy nie ? - spytał.
-Idę, idę.
Chwyciłam za komórkę, wrzuciłam ją do torebki, zeszliśmy po schodach i udaliśmy się do samochodu. Neymar otworzył mi drzwi, obszedł samochód, siadnął na miejscu kierowcy i ruszyliśmy. Podziwiałam okolice Barcelony. Nim się obejrzałam już byliśmy pod domem Messiego.
-Wow. To willa.
-Piękna prawda ? A teraz chodź.
Zadzwonił do drzwi. Nie musieliśmy długo czekać. Otworzył nam Leo.
-Zapraszam- powiedział, po czym machnął ręką w stronę środka domu
Weszliśmy do salonu, gdzie siedziała Anto z Thiagusiem. Przywitałam się z Anto, a następnie z Thiago. Od razu złapaliśmy wspólny kontakt. Mały chciał sie bawić, więc pomyślałam czemu nie. Miał bardzo dużo zabawek. Nie mógł się nudzić. Po wspólnej zabawie zmęczyliśmy się i postanowiliśmy odpocząć.
-Thiago i co ? Polubiłeś Nikę ? - spytał Leo
-Tak. Bardzo! Tato, a może Nika jutro do mnie przyjść ? - powiedział Thaiguś
-No jeśli będzie miała jutro czas i ładnie ją poprosisz... - Leo spojrzał na mnie
- Prosze, przyjdziesz jutro się ze mną pobawić ?- tym razem zwrócił się do mnie
- Pewnie. Dla ciebie zawsze znajdę czas. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam
Mieliśmy się już zbierać. Do wyjścia odprowadziła nas cała rodzinka Messich.
-Widzimy się jutro na treningu - powiedział do Ney'a i przytulili sie na pożegnanie. - Ciebie też jutro widzę na treningu zrozumiano ? - tym razem zwrócił się do mnie
-Haha a co? Już się za mną stęskniłeś ? - mówiłam przez śmiech
- Tak, nawet nie wiesz jak bardzo- także zaczął się śmiać
-Okej. Będę jutro na treningu. Do jutra !
-Do zobaczenia - powiedziała Anto
Udaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Zajechaliśmy na miejsce. Rafaella oglądała jak zawsze telewizję. Dołączyliśmy do niej. Nagle Neymar wypalił z pomysłem:
-Wiem. Może zaśpiewamy na karaoke ?
-Mi to pasuje- powiedziała Rafa
-Ale ja fałszuję ! - powiedziałam
- Ja też fałszuje i co ?
-Nie ma takiego mojego idola który by fałszował- powiedziałam
-Jak twoi idole to piosenkarze..- przerwałam Neymarowi
-Ja mam tylko jednego idola !- odpowiedziałam przerywając
- Jakiego ? - powiedział obojętnie
- Nazywa się Neymar da Silva Santos Junior i jest zawodnikiem Barcelony- z każdym moim słowem jego uśmiech się powiększał. Podszedł do mnie, przytulił mnie i powiedział :
-Kocham Cię !
-Ja ciebie też ! - powiedziałam. W duchu piszczałam ze szczęścia. - Poczekajcie chwilę. Zaraz wracam.
Pobiegłam na górę, by przebrać koszulkę. Wybrałam tą od Neymara z Barcelony z numerem "11" i z napisem "Neymar". Zeszłam na dół do salonu.
-Wow. Ja to Cię na serio Kocham ! - śmiał się Neymar
-No przecież ja Ciebie też ! Nie założyłam tej bluzki bez powodu!!
- To jak śpiewamy ? - spytała Rafa
-Ty pierwsza, Ney drugi, a ja trzecia - powiedziałam
Ney mówi, ze fałszuje, ale tak nie jest. Ładnie śpiewa, a Rafa... Tak pięknie. Przyszła kolej na mnie. Spytałam czy mogę Polską piosenkę. Zaśpiewałam ,,Naucz Mnie " oraz ,,Zabiłeś te miłość ". Według mnie bardzo fałszowałam. Ale im się podobało. Śpiewaliśmy tak ponad 2 godziny. Około godziny 22 skończyliśmy śpiewać.
-Ney, jutro...-przerwał mi
- Jutro trening jest o 10:30
-Dziękuję. Ja idę wziąć prysznic, a później chyba się położę. Dobranoc
-Dobranoc. Miłych snów - powiedziała Rafa
-Śnij o Mnie. Dobranoc - śmiał się Ney
- Ty tak na poważnie ? Haha. Dobranoc ! Kocham Was ! - rzekłam
-My Ciebie też ! - powiedzieli równocześnie.
* Neymar *
Postanowiłem pójść do Niki zobaczyć czy już śpi. Lekko odchyliłem drzwi. Zobaczyłem ją, jak leżała na łóżku z laptopem na kolanach. Chyba mnie zauważyła, bo zamknęła go i odłożyła na prawy bok łóżka. Postanowiłem wejść. Spytałem :
-Jeszcze nie śpisz ?
- Nie mogę usnąć. A ty ?
- Też. Mam pytanie.
-Jakie ?
-Chodzi o te słowa... Co mówiłaś, ze jestem Twoim idolem i w ogóle. To prawda ?- spytałem
Usiadła na łóżku i zaczęła mówić :
-Ney to co mówiłam to prawda. Jesteś moim największym idolem. Każda Neymarzete pragnie cię poznać. Zwłaszcza, ze teraz będą mi zazdrościć, bo na pewno paparazzi już mnie widzieli. Jestem mega szczęściarą, że Cię spotkałam. To było moje największe marzenie. Dalej nie mogę w to uwierzyć. Po prostu Kocham Cię.
Po tych słowach mocno mnie przytuliła, a ja odwzajemniłem uścisk. Też musiałem jej coś powiedzieć więc zacząłem :
- Odkąd tu jesteś zmieniło sie moje całe życie. Nigdy nie myślałem, że będę mieć tak wyjątkową kuzynkę. Jesteś dla mnie jak siostra. Będę się o Ciebie zawsze troszczyć. Też cię kocham. Doceniam to, ze tu jesteś.
Gdy wymówiłem te słowa, pojawiły mi się łzy w oczach. Nie ukrywałem tego. Po prostu się wzruszyłem. Nika mnie przytuliła. Siedzieliśmy przytuleni w siebie po czym powiedziała :
-Też jesteś dla mnie ważny. Jesteś moim największym idolem, choć traktuję Cię jak brata. Tylko musimy iść spać. Jest około 23:00 , a jutro trening.
Z niechęcią wstałem z łóżka i udałem się do drzwi.
-Dobranoc - usłyszałem słowa od Niki.
-Dobranoc księżniczko - odpowiedziałem i udałem się do swojego pokoju...
* Weronika *
Obudziłam się około godziny 09:00. Wyłączyłam budzik i postanowiłam się przebrać. Ubrałam się w krótkie żółte spodenki i bluzkę z FCB tym razem z napisem " Messi" Postanowiłam, ze codziennie będę zakładać koszulkę z imieniem każdego zawodnika FC Barcelony. Co do butów to wybrałam białe trampki. Zeszłam po ciuchu na dół. Nikogo nie było wiec postanowiłam sama zrobić śniadanie. Zarówno mi jak i Brazylijczykom. Uznałam, ze zrobię naleśniki z dżemem i owocami. Po 20 minutach śniadanie było gotowe. Usłyszałam, ze ktoś schodzi ze schodów więc podałam danie na stół. To była Rafa.
-Cześć. Jak się spało ? - spytałam
-Czeeeść - powiedziała ziewając. - Bardzo dobrze. A tobie - odpowiedziała
-Też. Siadaj. Zrobiłam śniadanie. Ney jeszcze śpi ?
- Chyba tak. - odpowiedziała Brazylijka i zabrała się za jedzenie śniadania przygotowanego prze ze mnie.
-Wyspałyście się ? - spytał Ney schodzący po schodach.
-Tak. - powiedziałyśmy równocześnie.
-Wstałeś już ? - spytałam.
-Poczułem zapach. Pomyślałem, że ktoś robi śniadanie więc zeszedłem na dół. I jak się okazało dobrze myślałem.
-Ahaa... A teraz siadaj i jedz. Bo wystygną ci naleśniki. - powiedziała Rafa.
Po 10 minutach zjedliśmy. Smakowało im. Podziękowali i odłożyli talerze do zlewu. Ja udałam się na górę. Chwyciłam torebkę i udałam się z Neymarem na trening. Kiedy weszliśmy na murawę podszedł do mnie Leo i powiedział ;
-Odwróć się.
Grzecznie wykonałam jego polecenie.
-No i tak ma być - zaśmiał się po czym mnie przytulił.
-A wczoraj miała moją koszulke ha i co ? - odezwał się Neymar
Wokół nas zebrali się wszyscy piłkarze.
- Postanowiłam, że codziennie będę ubierać koszulki z każdego imieniem lub nazwiskiem. Tak będzie najlepiej. Nie będziecie myśleć, ze kogoś faworyzuję. Jutro ubiorę koszukę... Yyy... Suareza- uśmiechnęłam się
-Dziękuję bardzo - powiedział Suarez
-To ja dziękuję.. - przerwał trener który przyszedł.
Zaczął się trening. Pierw rozgrzewka, a później mecz. Po meczu podeszłam do trenera i spytałam czy zawsze będę mieć z nimi trening. A on odpowiedział :
-Tak między nami... Dzięki tobie polepszył się humor chłopaków i taktyka. Lepiej żeby tak, jeśli nie masz nic przeciwko.
Zgodziłam się. Lubiłam przychodzić na treningi i grać z nimi. To był zaszczyt.
* 4 godziny później *
Była godzina 17:30. Postanowiliśmy pobiegać z Neymarem. Wstąpiliśmy do sklepu po wode. Ney kupił jakąś gazetę. Nie zwracałam uwagi i to ja postanowiłam zapłacić. Neymar chciał to zrobić, ale i tak dużo dla mnie zrobił. Poszliśmy do pobliskiego parku i usiedliśmy na ławce. Brazylijczyk wziął do rąk gazetę i zaczął czytać. Po 5 minutach podał mi gazetę i powiedział :
-Przeczytaj.
Pisało o nas. W sensie o mnie. I nasze zdjęcia z treningu.
- To było wiadome, że czym prędzej się dowiedzą. - powiedziałam.
- Tak. Może już przestańmy ukrywać. Chodź. Zrobimy kilka zdjęć a później wrzucimy je na instagrama. Ja dodałam, na którym mamy szerokie uśmiechy, a Ney na którym wystawiamy języki. Neymar zaobserwował mnie na Ig oraz wysłał zaproszenie na Facebook'u. Przyjęłam je od razu. Zauważyłam, ze Rafa zrobiła to samo. Także przyjęłam zaproszenie i podziękowałam za obserwowanie. Miałam już zablokować ekran, gdy dostałam mnóstwo powiadmień. Zostałąm zaobserwowania przez wszystkich graczy FCB oraz ich partnerek. Ju powiedział:
-Jesteś sławna haha :)
-Nie tak jak ty. Może już idziemy do domu ?
- Tak. Zmęczyłem się .
- Ja nie haha.
-A ja tak. Biegniemy ?
-No to na co czekasz ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Wstaliśmy z ławki i pobiegliśmy do domu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ No to mamy 5 rozdział. Przepraszam, że taki beznadziejny. :(
Komentujesz= Motywujesz <3
Dziękuję, że czytacie mojego bloga :)
Na dole zobaczyłam Rafę i Ney'a. Siedzieli obok siebie. Byli zahipnotyzowani filmem. Postanowiłam zrobić im zdjęcie. Nie chowałam telefonu i podeszłam bliżej nich. I spytałam :
-Co oglądacie ? Bo jak widać bardzo was to interesuje haha ( zaczęłam sie śmiać )
-A nic ciekawego, przewijamy kanałami- rzekła Rafa.
-Ahaaa.... Mam prośbę no bo wiecie...
-Nika ja nie mam twojego numeru telefonu ! - "obudził się Neymar "
-To chciałam przed chwilą powiedzieć.
Wymieniliśmy się numerami, usiadłam na kanapie i razem z nimi oglądałam jakieś telenowele. Pomyślałam " To teraz mam numery wszystkich zawodników z FCB oraz Rafy. Teraz trzeba zdobyć Anto hehe "
- O czym tak myślisz ? - wyrwał mnie z myśli Brazylijczyk
-E... o niczym... Która godzina ? - spytałam.
- 13:00. Jeszcze mamy czas...
- 13:00 ?! Nie zdążę ! Muszę jeszcze wziąć prysznic i zadzwonić do rodziców !!! Ja idę na góre. Do zobaczenia za... y... za ile ? - wyszczerzyłam oczy .
- 1h 30 min. - powiedział Neymar
-Ja lecę na górę.
Pobiegłam czym prędzej na górę. Wzięłam długi prysznic i poszłam do pokoju. Zadzwoniłam do mamy. Po 4 sygnałach odebrała.
-Cześć mamo ! - powiedziałam.
-Cześć córeczko ? Podoba ci sie tam ? ładna pogoda tam jest ? niczego nie zapomniałaś ? itd.
Takimi pytaniami naskakiwała na mnie mama... Rozmawiałyśmy przez 40 minut.
-... Mamo ja już muszę kończyć, bo jedziemy do Messiego. Pa mamuś. Pozdrów tatę. A i jak coś to ja będę do ciebie dzwonić. Nie trać sobie na karcie. Pa
-Pa
Rozłączyłam się i położyłam telefon na komodę. Do pokoju wszedł Neymar :
- Rozmawiałaś po Polsku. podziwiam cię. Umiesz po Polsku, Angielsku i po Hiszpańsku. Nie mylą ci sie te języki ?
- Nie... Odróżniam, a poza tym to mnie podsłuchiwałeś ?
-Ja ? Niee.. Szedłem do łazienki i tak przypadkowo...
-Akurat do łazienki tej na przeciwko mnie?
-Dobra nie ważne. Chodź, bo się spóźnimy..
- Co ty taki punktualny ? - zaczęłam sie śmiać.
-Przyzwyczaiłem się. Idziesz czy nie ? - spytał.
-Idę, idę.
Chwyciłam za komórkę, wrzuciłam ją do torebki, zeszliśmy po schodach i udaliśmy się do samochodu. Neymar otworzył mi drzwi, obszedł samochód, siadnął na miejscu kierowcy i ruszyliśmy. Podziwiałam okolice Barcelony. Nim się obejrzałam już byliśmy pod domem Messiego.
-Wow. To willa.
-Piękna prawda ? A teraz chodź.
Zadzwonił do drzwi. Nie musieliśmy długo czekać. Otworzył nam Leo.
-Zapraszam- powiedział, po czym machnął ręką w stronę środka domu
Weszliśmy do salonu, gdzie siedziała Anto z Thiagusiem. Przywitałam się z Anto, a następnie z Thiago. Od razu złapaliśmy wspólny kontakt. Mały chciał sie bawić, więc pomyślałam czemu nie. Miał bardzo dużo zabawek. Nie mógł się nudzić. Po wspólnej zabawie zmęczyliśmy się i postanowiliśmy odpocząć.
-Thiago i co ? Polubiłeś Nikę ? - spytał Leo
-Tak. Bardzo! Tato, a może Nika jutro do mnie przyjść ? - powiedział Thaiguś
-No jeśli będzie miała jutro czas i ładnie ją poprosisz... - Leo spojrzał na mnie
- Prosze, przyjdziesz jutro się ze mną pobawić ?- tym razem zwrócił się do mnie
- Pewnie. Dla ciebie zawsze znajdę czas. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam
Mieliśmy się już zbierać. Do wyjścia odprowadziła nas cała rodzinka Messich.
-Widzimy się jutro na treningu - powiedział do Ney'a i przytulili sie na pożegnanie. - Ciebie też jutro widzę na treningu zrozumiano ? - tym razem zwrócił się do mnie
-Haha a co? Już się za mną stęskniłeś ? - mówiłam przez śmiech
- Tak, nawet nie wiesz jak bardzo- także zaczął się śmiać
-Okej. Będę jutro na treningu. Do jutra !
-Do zobaczenia - powiedziała Anto
Udaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Zajechaliśmy na miejsce. Rafaella oglądała jak zawsze telewizję. Dołączyliśmy do niej. Nagle Neymar wypalił z pomysłem:
-Wiem. Może zaśpiewamy na karaoke ?
-Mi to pasuje- powiedziała Rafa
-Ale ja fałszuję ! - powiedziałam
- Ja też fałszuje i co ?
-Nie ma takiego mojego idola który by fałszował- powiedziałam
-Jak twoi idole to piosenkarze..- przerwałam Neymarowi
-Ja mam tylko jednego idola !- odpowiedziałam przerywając
- Jakiego ? - powiedział obojętnie
- Nazywa się Neymar da Silva Santos Junior i jest zawodnikiem Barcelony- z każdym moim słowem jego uśmiech się powiększał. Podszedł do mnie, przytulił mnie i powiedział :
-Kocham Cię !
-Ja ciebie też ! - powiedziałam. W duchu piszczałam ze szczęścia. - Poczekajcie chwilę. Zaraz wracam.
Pobiegłam na górę, by przebrać koszulkę. Wybrałam tą od Neymara z Barcelony z numerem "11" i z napisem "Neymar". Zeszłam na dół do salonu.
-Wow. Ja to Cię na serio Kocham ! - śmiał się Neymar
-No przecież ja Ciebie też ! Nie założyłam tej bluzki bez powodu!!
- To jak śpiewamy ? - spytała Rafa
-Ty pierwsza, Ney drugi, a ja trzecia - powiedziałam
Ney mówi, ze fałszuje, ale tak nie jest. Ładnie śpiewa, a Rafa... Tak pięknie. Przyszła kolej na mnie. Spytałam czy mogę Polską piosenkę. Zaśpiewałam ,,Naucz Mnie " oraz ,,Zabiłeś te miłość ". Według mnie bardzo fałszowałam. Ale im się podobało. Śpiewaliśmy tak ponad 2 godziny. Około godziny 22 skończyliśmy śpiewać.
-Ney, jutro...-przerwał mi
- Jutro trening jest o 10:30
-Dziękuję. Ja idę wziąć prysznic, a później chyba się położę. Dobranoc
-Dobranoc. Miłych snów - powiedziała Rafa
-Śnij o Mnie. Dobranoc - śmiał się Ney
- Ty tak na poważnie ? Haha. Dobranoc ! Kocham Was ! - rzekłam
-My Ciebie też ! - powiedzieli równocześnie.
* Neymar *
Postanowiłem pójść do Niki zobaczyć czy już śpi. Lekko odchyliłem drzwi. Zobaczyłem ją, jak leżała na łóżku z laptopem na kolanach. Chyba mnie zauważyła, bo zamknęła go i odłożyła na prawy bok łóżka. Postanowiłem wejść. Spytałem :
-Jeszcze nie śpisz ?
- Nie mogę usnąć. A ty ?
- Też. Mam pytanie.
-Jakie ?
-Chodzi o te słowa... Co mówiłaś, ze jestem Twoim idolem i w ogóle. To prawda ?- spytałem
Usiadła na łóżku i zaczęła mówić :
-Ney to co mówiłam to prawda. Jesteś moim największym idolem. Każda Neymarzete pragnie cię poznać. Zwłaszcza, ze teraz będą mi zazdrościć, bo na pewno paparazzi już mnie widzieli. Jestem mega szczęściarą, że Cię spotkałam. To było moje największe marzenie. Dalej nie mogę w to uwierzyć. Po prostu Kocham Cię.
Po tych słowach mocno mnie przytuliła, a ja odwzajemniłem uścisk. Też musiałem jej coś powiedzieć więc zacząłem :
- Odkąd tu jesteś zmieniło sie moje całe życie. Nigdy nie myślałem, że będę mieć tak wyjątkową kuzynkę. Jesteś dla mnie jak siostra. Będę się o Ciebie zawsze troszczyć. Też cię kocham. Doceniam to, ze tu jesteś.
Gdy wymówiłem te słowa, pojawiły mi się łzy w oczach. Nie ukrywałem tego. Po prostu się wzruszyłem. Nika mnie przytuliła. Siedzieliśmy przytuleni w siebie po czym powiedziała :
-Też jesteś dla mnie ważny. Jesteś moim największym idolem, choć traktuję Cię jak brata. Tylko musimy iść spać. Jest około 23:00 , a jutro trening.
Z niechęcią wstałem z łóżka i udałem się do drzwi.
-Dobranoc - usłyszałem słowa od Niki.
-Dobranoc księżniczko - odpowiedziałem i udałem się do swojego pokoju...
* Weronika *
Obudziłam się około godziny 09:00. Wyłączyłam budzik i postanowiłam się przebrać. Ubrałam się w krótkie żółte spodenki i bluzkę z FCB tym razem z napisem " Messi" Postanowiłam, ze codziennie będę zakładać koszulkę z imieniem każdego zawodnika FC Barcelony. Co do butów to wybrałam białe trampki. Zeszłam po ciuchu na dół. Nikogo nie było wiec postanowiłam sama zrobić śniadanie. Zarówno mi jak i Brazylijczykom. Uznałam, ze zrobię naleśniki z dżemem i owocami. Po 20 minutach śniadanie było gotowe. Usłyszałam, ze ktoś schodzi ze schodów więc podałam danie na stół. To była Rafa.
-Cześć. Jak się spało ? - spytałam
-Czeeeść - powiedziała ziewając. - Bardzo dobrze. A tobie - odpowiedziała
-Też. Siadaj. Zrobiłam śniadanie. Ney jeszcze śpi ?
- Chyba tak. - odpowiedziała Brazylijka i zabrała się za jedzenie śniadania przygotowanego prze ze mnie.
-Wyspałyście się ? - spytał Ney schodzący po schodach.
-Tak. - powiedziałyśmy równocześnie.
-Wstałeś już ? - spytałam.
-Poczułem zapach. Pomyślałem, że ktoś robi śniadanie więc zeszedłem na dół. I jak się okazało dobrze myślałem.
-Ahaa... A teraz siadaj i jedz. Bo wystygną ci naleśniki. - powiedziała Rafa.
Po 10 minutach zjedliśmy. Smakowało im. Podziękowali i odłożyli talerze do zlewu. Ja udałam się na górę. Chwyciłam torebkę i udałam się z Neymarem na trening. Kiedy weszliśmy na murawę podszedł do mnie Leo i powiedział ;
-Odwróć się.
Grzecznie wykonałam jego polecenie.
-No i tak ma być - zaśmiał się po czym mnie przytulił.
-A wczoraj miała moją koszulke ha i co ? - odezwał się Neymar
Wokół nas zebrali się wszyscy piłkarze.
- Postanowiłam, że codziennie będę ubierać koszulki z każdego imieniem lub nazwiskiem. Tak będzie najlepiej. Nie będziecie myśleć, ze kogoś faworyzuję. Jutro ubiorę koszukę... Yyy... Suareza- uśmiechnęłam się
-Dziękuję bardzo - powiedział Suarez
-To ja dziękuję.. - przerwał trener który przyszedł.
Zaczął się trening. Pierw rozgrzewka, a później mecz. Po meczu podeszłam do trenera i spytałam czy zawsze będę mieć z nimi trening. A on odpowiedział :
-Tak między nami... Dzięki tobie polepszył się humor chłopaków i taktyka. Lepiej żeby tak, jeśli nie masz nic przeciwko.
Zgodziłam się. Lubiłam przychodzić na treningi i grać z nimi. To był zaszczyt.
* 4 godziny później *
Była godzina 17:30. Postanowiliśmy pobiegać z Neymarem. Wstąpiliśmy do sklepu po wode. Ney kupił jakąś gazetę. Nie zwracałam uwagi i to ja postanowiłam zapłacić. Neymar chciał to zrobić, ale i tak dużo dla mnie zrobił. Poszliśmy do pobliskiego parku i usiedliśmy na ławce. Brazylijczyk wziął do rąk gazetę i zaczął czytać. Po 5 minutach podał mi gazetę i powiedział :
-Przeczytaj.
Pisało o nas. W sensie o mnie. I nasze zdjęcia z treningu.
- To było wiadome, że czym prędzej się dowiedzą. - powiedziałam.
- Tak. Może już przestańmy ukrywać. Chodź. Zrobimy kilka zdjęć a później wrzucimy je na instagrama. Ja dodałam, na którym mamy szerokie uśmiechy, a Ney na którym wystawiamy języki. Neymar zaobserwował mnie na Ig oraz wysłał zaproszenie na Facebook'u. Przyjęłam je od razu. Zauważyłam, ze Rafa zrobiła to samo. Także przyjęłam zaproszenie i podziękowałam za obserwowanie. Miałam już zablokować ekran, gdy dostałam mnóstwo powiadmień. Zostałąm zaobserwowania przez wszystkich graczy FCB oraz ich partnerek. Ju powiedział:
-Jesteś sławna haha :)
-Nie tak jak ty. Może już idziemy do domu ?
- Tak. Zmęczyłem się .
- Ja nie haha.
-A ja tak. Biegniemy ?
-No to na co czekasz ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Wstaliśmy z ławki i pobiegliśmy do domu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ No to mamy 5 rozdział. Przepraszam, że taki beznadziejny. :(
Komentujesz= Motywujesz <3
Dziękuję, że czytacie mojego bloga :)
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Rozdział 4
...Zeszłyśmy do salonu i czekałyśmy na Neymara...
-Jestem- krzyknął Ney
Usiadł na kanapie na przeciwko mnie i zaczął mnie wypytywać o wszystko- m.in.:
-Zainteresowania, hobby ?
-Piłka nożna, bieganie oraz malowanie.
-Mhm..m Bieganie ? Dobrze biegasz ?
-Yy.. Nie wiem... Ty już sam to stwierdzisz haha.
-No to jutro zabieram cię na trening, a nasz trener także oceni jak biegasz !
-Niee... Wstydze sie. A poza tym.. Tak biegać przy wszystkich ? - gdy to mówiłam coraz bardziej wyszczerzałam oczy
-A co boisz sie ? Jak chodzić uiesz to i biegać
-Bardzo śmieszne Neymar. A pro po to nie masz dzisiaj treningu ? Nie trener dał wlone kiedy dowiedział się, że ty przyjeżdżasz -
szeroko się uśmiechnął.
-Aha. To o której jutro ten trening ?
-09:30. Jedziesz ze mną.
-Haha zobaczy się. Mam do was prośbę
-Jaką ?- powiedzieli równocześnie Ney i Raf
-Chciałabym trochę zwiedzć Barcelonę i... - Neymar mi przerwał
-To idziemy. Tylko muszę się przebrać. Zaczekajcie 5 minut.
-Tak, tak 5 minut. Znając ciebie to 20 minut ! -Krzyknęła Rafa ze śmiechem.
Kiedy Neymar poszedłna górę się przebrać rozmawiałyśmy z Rafą o Neymarze. Dużo się dowiedziałam o nim. Więcej niż piszą w Internecie.
Mniej więcej gadałyśy o nim gdy był w moim wieku. Gdy usłyszałśmy, że już schodzi po schodach zapadła cisza. Brazylijczyk spytał :
-Co taka cisza ? O niczym nie rozmawiałyście ?
Rozmawiałyśmy... O tobie, o twoim dzieciństwie haha - odpowiedziałam
-Nie mam nic do ukrycia więc śmiało możecie rozmawiać. To jak idziemy ? Może po drodze wstąpimy do Messich ?
-Może jutro. Dzisiaj się jeszcze wstydze. Minęło dopiero 3 godziny odkąd tu jestem. Zrozum. Jutro na treningu poznam wszystkich, a jeśli chcesz
to jutro możemy isć do Messich. Chciałabym poznać Antonellę i Thiago. To taki słodziak !
-Okej. No to chodźmy.
-Zbierajcie się ślamazary !- krzyknęła Raf
-Ja ci tu dam ślamazary !- Krzyknął Neymar i zaczął gonić Rafę
Ja się tylko śmiałam i zrobiłam im zdjęcie haha. Tak łanie razem wyglądają. Znam ich dopiero kilka godzin a już ich kocham ¦
-Weronika ! Szybciej ! Rafa widzisz ! I mówisz, ze tylko ja cały czas grzebie w telefonie. - Neymar zaczął się śmiać
- yy.. Co? Nie. Już chowam telefon... Czekajcie. to gdzie pierw idziemy ?
-Chodzimy po całej Barcelonie ! A jak myślałaś ? - spytała Rafa
-Że co ? Nogi mi odpadną !!- zaczęłam się śmiać, a oni razem ze mną...
* 6 godzin później *
-Nareszcie w domu - zaśmiała się Rafa
-A kto chciał chodzić po całej Barcelonie - zrobiłam poker face
-Haha ja idę na górę wziąć prysznic- powiedział Neymar i tak zrobił.
Została sama z Rafą.
-Hmm. Mam do Ciebie pytanie - zwróciła się do mnie Rafa
-Pytaj o co chcesz. Na wszystko odpowiem
-Bo Weronika to troche długie imię haha. Mogę mówić jakoś do cIebie skrótem ? Tylko jak ?
-Wera, Weri, Werka, Wero , Wika , Wiki, Nika...
-Może Wera albo Nika...
-Jaka Nika ? -spytał Neymar schodząc na dół
-Ty już ? - zapytałam
-Szybki jestem co nie ? To jaka Nika ?
-No bo moje imię jest troche długie i jakieś zdrobnienie trzeba wymyślić. Pomożesz ?
-Nika pasuje idealnie. - odpowiedział Ney bez zastanowienia
-No to Nika- powiedziała Rafa
-Mi tam pasuje. Em... wiecie może która jest godzina ? - spytałam
-Około 22 - powiedziała Rafaella spoglądając na wyświetlacz telefonu
-Aha. A trening jutro o 09:30 ? Czyli o której musze tak mniej więcej wstać ?
- O9:10 wyjeżdżamy więc... e.. a długo sie szykujesz ?
-Yy.. Tak sobie
-Czyli około 8:30
- Okej. To ja idę wziąć prysznic i chyba się położę. Dobranoc- powiedziałam
-To ja też pójdę, bo lubie sobie pospać. Dobranoc - powiedział Ney.
- to ja nie będę gorsza i także pójdę spać. Dobranoc wszystkim.
Poszłam na górę wziąć prysznic i położyłam się na łóżku. Nie mogłam zasnąć więc sprawdziłam różne portale społecznościowe
oraz instagram. Zobaczyłam nowe zdjęcie Neymara z przed 5 minut. Polubiłam je. Pomyślałam "Mówił, że idzie spać haha " Po chwili ktoś otworzył moje
drzwi. To był Neymar
-Jeszcze nie śpisz ? -zapytał
-Nie mogę zasnąć, ale próbuje, a ty też nie śpisz ?
-Też nie mogę usnąć. a teraz odłóż tą komórkei dobranoc - powiedział poczym wziął moją komórkę i położył ją na komodzie
-Dobranoc. - powiedziałam
Wyszedł z mojego pokoju, a ja w trybie natychmiastowym usnęłam.
* Z perspektywy Neymara *
Dodałem zdjęcie na Instagrama. Zobaczyłem, że polubiła je Nika. Poszedłem do jej pokoju. Porozmawialiśmy tak chwileczkę. Wróciłem z powrotem do swojego pokoju. Wskoczyłem na łóżko i myślałem "Poznałem dziś moją... tak jakby kuzynkę. Bardzo ją polubiłem. Ona jest taka miła, ładna, zabawna, mądra. Kocham ją. Jutro wybiera
się ze mną na trening. Boję się reakcji chłopaków". Ale co tam. Okarze się jutro. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem...
* Rafaella *
Poszłam na górę i wzięłam prysznic. Położyłam się do łóżka. Nie chciało mi się spać więc zaczęłąm myśleć o Weronice. Nika jest bardzo miła. Polubiłam ją od razu. Dogadałyśmy się na samym początku. Bardzo się cieszę, że zjawiła się w naszym życiu z pewnością zmieni je na lepsze.
* Rano *
Obudziłam się o godzinie 08:20 więc postanowiłam wyłączyć budzik. Wykonałam poranne czynności i ubrałam się jakoś bardziej ładnie skoro mam poznać moich ulubionych piłkarzy na całym świecie ! Postanowiłam na to :
-Jestem- krzyknął Ney
Usiadł na kanapie na przeciwko mnie i zaczął mnie wypytywać o wszystko- m.in.:
-Zainteresowania, hobby ?
-Piłka nożna, bieganie oraz malowanie.
-Mhm..m Bieganie ? Dobrze biegasz ?
-Yy.. Nie wiem... Ty już sam to stwierdzisz haha.
-No to jutro zabieram cię na trening, a nasz trener także oceni jak biegasz !
-Niee... Wstydze sie. A poza tym.. Tak biegać przy wszystkich ? - gdy to mówiłam coraz bardziej wyszczerzałam oczy
-A co boisz sie ? Jak chodzić uiesz to i biegać
-Bardzo śmieszne Neymar. A pro po to nie masz dzisiaj treningu ? Nie trener dał wlone kiedy dowiedział się, że ty przyjeżdżasz -
szeroko się uśmiechnął.
-Aha. To o której jutro ten trening ?
-09:30. Jedziesz ze mną.
-Haha zobaczy się. Mam do was prośbę
-Jaką ?- powiedzieli równocześnie Ney i Raf
-Chciałabym trochę zwiedzć Barcelonę i... - Neymar mi przerwał
-To idziemy. Tylko muszę się przebrać. Zaczekajcie 5 minut.
-Tak, tak 5 minut. Znając ciebie to 20 minut ! -Krzyknęła Rafa ze śmiechem.
Kiedy Neymar poszedłna górę się przebrać rozmawiałyśmy z Rafą o Neymarze. Dużo się dowiedziałam o nim. Więcej niż piszą w Internecie.
Mniej więcej gadałyśy o nim gdy był w moim wieku. Gdy usłyszałśmy, że już schodzi po schodach zapadła cisza. Brazylijczyk spytał :
-Co taka cisza ? O niczym nie rozmawiałyście ?
Rozmawiałyśmy... O tobie, o twoim dzieciństwie haha - odpowiedziałam
-Nie mam nic do ukrycia więc śmiało możecie rozmawiać. To jak idziemy ? Może po drodze wstąpimy do Messich ?
-Może jutro. Dzisiaj się jeszcze wstydze. Minęło dopiero 3 godziny odkąd tu jestem. Zrozum. Jutro na treningu poznam wszystkich, a jeśli chcesz
to jutro możemy isć do Messich. Chciałabym poznać Antonellę i Thiago. To taki słodziak !
-Okej. No to chodźmy.
-Zbierajcie się ślamazary !- krzyknęła Raf
-Ja ci tu dam ślamazary !- Krzyknął Neymar i zaczął gonić Rafę
Ja się tylko śmiałam i zrobiłam im zdjęcie haha. Tak łanie razem wyglądają. Znam ich dopiero kilka godzin a już ich kocham ¦
-Weronika ! Szybciej ! Rafa widzisz ! I mówisz, ze tylko ja cały czas grzebie w telefonie. - Neymar zaczął się śmiać
- yy.. Co? Nie. Już chowam telefon... Czekajcie. to gdzie pierw idziemy ?
-Chodzimy po całej Barcelonie ! A jak myślałaś ? - spytała Rafa
-Że co ? Nogi mi odpadną !!- zaczęłam się śmiać, a oni razem ze mną...
* 6 godzin później *
-Nareszcie w domu - zaśmiała się Rafa
-A kto chciał chodzić po całej Barcelonie - zrobiłam poker face
-Haha ja idę na górę wziąć prysznic- powiedział Neymar i tak zrobił.
Została sama z Rafą.
-Hmm. Mam do Ciebie pytanie - zwróciła się do mnie Rafa
-Pytaj o co chcesz. Na wszystko odpowiem
-Bo Weronika to troche długie imię haha. Mogę mówić jakoś do cIebie skrótem ? Tylko jak ?
-Wera, Weri, Werka, Wero , Wika , Wiki, Nika...
-Może Wera albo Nika...
-Jaka Nika ? -spytał Neymar schodząc na dół
-Ty już ? - zapytałam
-Szybki jestem co nie ? To jaka Nika ?
-No bo moje imię jest troche długie i jakieś zdrobnienie trzeba wymyślić. Pomożesz ?
-Nika pasuje idealnie. - odpowiedział Ney bez zastanowienia
-No to Nika- powiedziała Rafa
-Mi tam pasuje. Em... wiecie może która jest godzina ? - spytałam
-Około 22 - powiedziała Rafaella spoglądając na wyświetlacz telefonu
-Aha. A trening jutro o 09:30 ? Czyli o której musze tak mniej więcej wstać ?
- O9:10 wyjeżdżamy więc... e.. a długo sie szykujesz ?
-Yy.. Tak sobie
-Czyli około 8:30
- Okej. To ja idę wziąć prysznic i chyba się położę. Dobranoc- powiedziałam
-To ja też pójdę, bo lubie sobie pospać. Dobranoc - powiedział Ney.
- to ja nie będę gorsza i także pójdę spać. Dobranoc wszystkim.
Poszłam na górę wziąć prysznic i położyłam się na łóżku. Nie mogłam zasnąć więc sprawdziłam różne portale społecznościowe
oraz instagram. Zobaczyłam nowe zdjęcie Neymara z przed 5 minut. Polubiłam je. Pomyślałam "Mówił, że idzie spać haha " Po chwili ktoś otworzył moje
drzwi. To był Neymar
-Jeszcze nie śpisz ? -zapytał
-Nie mogę zasnąć, ale próbuje, a ty też nie śpisz ?
-Też nie mogę usnąć. a teraz odłóż tą komórkei dobranoc - powiedział poczym wziął moją komórkę i położył ją na komodzie
-Dobranoc. - powiedziałam
Wyszedł z mojego pokoju, a ja w trybie natychmiastowym usnęłam.
* Z perspektywy Neymara *
Dodałem zdjęcie na Instagrama. Zobaczyłem, że polubiła je Nika. Poszedłem do jej pokoju. Porozmawialiśmy tak chwileczkę. Wróciłem z powrotem do swojego pokoju. Wskoczyłem na łóżko i myślałem "Poznałem dziś moją... tak jakby kuzynkę. Bardzo ją polubiłem. Ona jest taka miła, ładna, zabawna, mądra. Kocham ją. Jutro wybiera
się ze mną na trening. Boję się reakcji chłopaków". Ale co tam. Okarze się jutro. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem...
* Rafaella *
Poszłam na górę i wzięłam prysznic. Położyłam się do łóżka. Nie chciało mi się spać więc zaczęłąm myśleć o Weronice. Nika jest bardzo miła. Polubiłam ją od razu. Dogadałyśmy się na samym początku. Bardzo się cieszę, że zjawiła się w naszym życiu z pewnością zmieni je na lepsze.
* Rano *
Obudziłam się o godzinie 08:20 więc postanowiłam wyłączyć budzik. Wykonałam poranne czynności i ubrałam się jakoś bardziej ładnie skoro mam poznać moich ulubionych piłkarzy na całym świecie ! Postanowiłam na to :
Ubrałam w wybrane przez siebie ciuchy. Postanowiłam jeszcze przejechać tuszem po rzęsach, pomalowałam usta pomadką i zeszłam na dół. Zauważyłam Rafę robiącą śniadanie. Podeszłam do niej i przywitałam się. Powiedziała :
-Cześć. Jak się spało ?
-A dziękuję bardzo dobrze a tobie ?
-Też. Siadaj . Zaraz będzie śniadanie. Lubisz naleśniki ?
-Tak. Uwielbiam ( śmiech). A Neymar jeszcze śpi ? - spytałam
-Nie, wyszedł do sklepu. Zaraz przyjdzie.
Podała mi naleśniki. Zjadłam ze smakiem. Talerz wrzuciłam do zmywarki. Podziękowałam i poszłam na górę po telefon i torebkę. Ponownie wróciłam na dół.
-Pięknie wyglądasz- powiedział Neymar - A teraz chodź, bo się spóźnimy.
Wsiedliśmy do samochodu i byliśmy już na miejscu. Powiedziałam:
-Ney, boję się ...
-Czego ?
- Sama nie wiem.. Wstydzę się... - odpowiedziałam
-Nie ma się czego wstydzić. A teraz idź na trybuny, a ja pójdę do szatni się przebrać. Za chwile będę.
Udałam się długim korytarzem na trybuny. Bardzo mi się tam podobało. Zrobiłam kilka zdjęć i jeszcze sobie selfie, które później wstawię na instargama. Nim się obejrzałam na murawę weszli piłkarze. Ich wzrok skierował się na mnie.
Weronika ! Chodź tu !- krzyknął Ney
Podbiegłam do nich.
-To właśnie jest Weronika - moja kuzynka. - powiedział Neymar
-E... Cześć
-Cześć !- krzyknęli wszyscy chórem
-Szybko biegasz - powiedział Alves
-Ja tak nie uważam.. A tak dla jasności mówicie do mnie Nika. Jest krócej
- Okej. Chcesz zagrać z nami ? - tym razem spytał Messi
- Nie... Lepiej nie.. Nie umiem grać..
- Masz w sobie ten dar. Masz korzenie Neymara ! Na 100% umiesz grać ! - powiedział Leo
- Nie wiem.. ale raczej nie umiem... -tej chwili przerwał mi trener
-Dzień dobry chłopaki ! - powiedział
-Dzień dobry trenerze ! - krzyknęli piłkarze chórem
-Może mi ją przedstawicie ? - spytał Luis
Podeszłam do trenera i powiedziałam
-Weronika, ale prosze mi mówić Nika.
-Miło Cię poznać. Może chcesz zagrać z chłopakami ?
-Ale ja... - przerwali mi chłopaki'
-Widzi trener ? Zgodziła się !
- Ej! - popatrzyłam na nich zabójczym wzrokiem.
-Rafinha zaprowadź ją do szatni i daj jej jakiś strój.
Po 10 minutach wróciliśmy na murawę.
-Rozgrzewka ! 5 kółek wokoło boiska ! -wykrzyczał trener
Biegłam razem z Neymarem, Messim oraz z Alvesem. Nawet nie zauważyłąm kiedy przebiegliśmy 5 kółek. Cały czas śmiałam sie z chłopaków. Ciągle się wygłupiali.
-Nika, szybka jesteś - powiedział trener
-Ja dalej tak nie uważam.
-Chcesz się wyścigiwać z chłopakami ?
-To nie ma sensu i tak będę ostatnia. To są piłkarze, a ja przeciętna dziewczyna...
-A wiesz jaki masz czas ?
-Na 60 metrów to 08:56...
-Wow- usłyszałam chłopaków
-Tak wiem, słabo...
-Że co ? Masz dobry czas.
-Haha nie... Dobra zmieńmy temat .
Po rozmowie graliśmy w nogę. Byłam w drużynie z Neymarem, Suarezem, Pique, Alvesem, Rafinhą itd... Stanęłam specjalnie z tyłu, żeby nikt do mnie nie podawał. Na marne co chwile dostawałam podania od Neymara albo od Alvesa. Pod koniec strzeliłam 2 gole. Do teraz nie mogę w to uwierzyć. Byłam taka zmęczona. Chłopaki porozmawiali jeszcze chwile z trenerem i udaliśmy się do szatni. Na szczęście zawsze noszę ze sobą w torebce dezodorant. Po tym jak chłopaki się przebrali poprosiłam wszystkich o autografy. Poprosili, żebym zaczekała. Gdy wrócili to po prostu nie mogłąm w to uwierzyć. Każdy dał mi swoją koszulkę z ich podpisem. Musiałam wziąć jakąś reklamówkę, bo tych koszulek było naprawdę sporo. Wymieniłam się jeszcze numerami z piłkarzami i pojechaliśmy do domu.
* Neymar *
"Chłopaki bardzo polubili Nikę. Trener także. Nie potrzebnie się tak bałem. Cieszę się, że Weronika pojawiła się w moim życiu. Jest u mnie tylko 1 dzień, ale zmieniła mnie. Chodzę bardziej uśmiechnięty i nie mam powodów do kłótni. To będą najlepsze wakacje w życiu. Kiedy graliśmy mecz strzeliła 2 gole. Bardzo się tym cieszyłem. W przeciwieństwie do chłopaków nie byłem zdziwiony. Haha szkoda, ze się nie widzieli. "
Dostałem sms-a. Był od Messiego :
-" Cześć Neymar. Jeśli masz dzisiaj wolny dzień to przyjedź do nas z Niką. Anto i Thaigo bardzo chcą ją poznać. "
Poszedłem na górę i spytałem Weronikę czy pojedziemy. Zgodziła się więc odpisałem :
- "To o której mamy przyjechać ?"
Po chwili otrzymałem odpowiedź :
- "15:00 Pasuje ?"
- Tak - odpisałem po czym schowałem telefon do kieszeni.
* Weronika *
O godzinie 15 jedziemy do Messich. Postanowiłam, ze nie będę się przebierać i zostanę w tych samych ciuchach. przypomniało mi się, że nie mam jeszcze numeru Neymara ani Rafy. Udałam się na dół...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to już 4 rozdział <3 Proszę o komentarze :* Bardzo dziękuję tym, którzy czytają tego bloga ! Kocham mocno ♥♥♥
sobota, 13 czerwca 2015
Rozdział 3
... Po myślach, że poznam mojego idola odpłynęłam w krainy snu...
* Następny dzień *
Wreszcie nastąpił ten dzień. Zakończenie roku szkolnego, coś na co czekałam 10 miesięcy. bardzo się cieszę, ze już wakacje, chociaż bardzo stresuję się jutrzejszego dnia. A co jeśli zapomne języka ? Jeśli zaniemówie ? Przecież dzisiaj przedostatnia lekcja. Tak bardzo się boję.
Postanowiłam wstać i podejść do szafy. Wybrałam czarną spódniczkę przed kolana, białą bluzkę z koronką oraz czarne baleriny.
Poszłam do łazienki się przebrać. Zrobiłam jeszcze fryzurę, lekko przejechałam tuszem po rzęsach i byłam już gotowa. Zeszłam na dół gdzie czekali na mnie rodzice. Było to dla mnie duże zdziwienie więc spytałam :
-Co się stało, że moi rodzice są w domu i na mnie czekają (śmiech). Mama odpowiedziała:
- Dzisiaj jest zakończenie roku i już jutro wyjeżdżasz więc musimy spędzić dzisiaj cały dzień razem. Co ty na to, aby po zakończeniu roku szkolnego wybrać się na zakupy ? W mońcu musisz jakoś wyglądać.
-Czyli sugerujesz, że nie mam gustu ?- mówiąc to, podniosłam brew.
-Nie, nie o to mi chodzi Myślałam, że chcesz nowe ubrania, no ale nie to nie...
-Chcę ! Jedźmy już bo się spóźnimy. Msza sie zaczyna za półgodziny halo !
* 4 godziny później *
Wysiedliśmy z samochodu i otworzyłam drzwi, ponieważ jako jedyna miałam jeszcze jedną wolną rękę. Wszystkie ubrania i rzeczy rodzice pomogli
mi wnieść do pokoju. I zaczęłam się pakować. Do pierwszej walizki spakowałam ubrania i buty, a do drugiej ładowarki, kosmetyki, tablet, laptop oraz okulary przeciwsłoneczne ( przydadzą się, ponieważ Barcelona to bardzo słoneczne miasto ) inne rzeczy. Do torebki na ramię wrzuciłam
słownik ( na wszelki wypadek ), portfel z pieniędzmi i słuchawki. Byłam już gotowa. Ponieważ godzina wybijała 14:00 mama zawołała mnie na obiad. Pół godziny później przyszła Marta. Pierw powtórzyłyśmy słówka, które uczyłyśmy się wczoraj, a następnie Marta zrobiła mi 20 kartkowy test.
Pisanie jego trochę mi zajęło- ponad 1,5 godziny. Pożegnałam się z Martą i udałam się do ogrodu, gdzie byli moi rodzice. Pogadaliśmy ze sobą. Czas tak szybko zleciał. Nawet nie wieedziałam kiedy zrobiło się ciemno. Było już koło 21:30 więc postanowiłam udać się na górę. Weszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafy piżamy, a następnie poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Ponownie wróciłam do swojego pokoju. Wyszłam na balkon i podziwiałam widoki (było ciemno, ale za to oświetlono ). Zaczęłąm myśleć o jutrzejszym dniu. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu widniała godzina 22:20 postanowiłam się już położyć, bo jutro jest bardzo ważny dzień.
* Rano *
Wstałam o godzinie 06:00. Wykonałam poranne czynności i przebrałam się. Zeszłam na dół zjeść śniadanie i pozostało mi tylko czekać na Martę. Dzisiaj to ostatnia już lekcja. Bardzo się stresowałam. 15 minut później zjawiła się Marta. Była tylko 40 min, ponieważ nie mogłam się spóźnić na samolot. Weszłam po schodach na górę po walizki. Musiałam je sama znosić po schodach, ponieważ rodzice czekali już na zewnątrz. Były bardzo ciężkie. Droga na lotnisko nie zajęła nam długo. Napisałam tylko sms-a do laboratorium ( bo kazali mi ich powiadomić ) i wrzuciłam telefon do torebki. Pożegnałam się z rodzicami i weszłam na pokład samolotu. Bałam się, ponieważ leciałam sama i nigdy, ale przenigdy nie leciałam samolotem. Samolot wystartował...
* Około 3 godziny później *
Samolot zaczął lądować. Wyszłam z samolotu. Rozglądałam się po lotnisku. Zobaczyłam jakiegoś faceta, który był ubrany na czarno. Miał kartkę, na której widniało moje imię i nazwisko. Podeszłam do niego i zaczęłam:
-Buenos días- ku mojemu zaskoczeniu powiedział po polsku ...
- Dzień dobry. Nie musisz mówić do mnie po Hiszpańsku. Jestem Polakiem, jak ty.
-I dziękuję. Cieszę się. Będzie mi troche wygodniej.
-Może już pojedziemy ?
- Tak. Będzie tak najlepiej. Po co stać na lotnisku ? (śmiech)- również się zaśmiał. - A tak przy okazji. Można wiedzieć jak ma Pan na imię?
-Jestem Piotr. Piotr Candas.
-Miło Pana poznać panie Piotrze.
Powoli zbliżaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i jechaliśmy. Pan Piotr prowadził, a ja podziwiałam przepiękne widoki Barcelony. Jakie to piekne, słoneczne miasto...- w tej chwili rozmarzyłam się.
-Już jesteśmy
Przed moimi oczami ukazała się ogromna willa.
-Wow- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić.
-Ogromny dom prawda ?
-Dom ? To willa ! (śmiech)
-Choć już. Czekają na nas.
-Co ? Czekają ? Czyli kto ?
-Neymar i Rafaella
-Uff... Myślałam, że ktoś inny.
Pan Piotr otworzył drzwi i powiedział :
-Panie przodem. Nie zapomnij się i nie powiedz po Polsku (śmiech)
-No oby.
Przeszliśmy przez krótki korytarzyk i weszliśmy do salonu
-Dzień dobry !- powiedziałam
-Cześć! - powiedział Neymar, po czym przywitał mnie ciepłym przytulasem.
-Witaj w rodzinie- powiedziała Rafa po czym dała mi całusa w policzek.
-Chodź- krzyknął Neymar. - Pokażę ci twój pokój.
Weszłam za Neymarem po schodach. Po prawej stronie schodów otworzył drzwi. Miałam zamiar wejść, ale Ney mnie powstrzymał i powiedział :
-Zaczekaj - po tych słowach przyłożył ręce na moje oczy. - Teraz idź.
-Jak mam iść skoro nic nie widzę ? ( śmiech ). Neymar również zaczął się śmiać. Nie otwieraj jeszcze oczu. Zdjął ręce z mojej twarzy.
-Teraz otwórz
-Wow.
Pokój był koloru różowo ciemnnego i morskiego. Meble były koloru białego. Pokój z balkonem oraz ogromne łóżko.
-Podoba ci się ?
-Tak jest piękny ! Dziękuję !
-A teraz za to mi się coś należy
- Co masz na myśli ? - podniosłam jedną brew.
-Przytulasa !
-No dobra- przytuliłam go.
- Ja lece bo musze coś załatwić. Zaraz wracam - po tych słowach wyszedł z tymczasowo mojego pokoju.
Postanowiłam, że się rozpakuję. Otworzyłam ogromną szafę i zaczęłąm wkładać powoli ubrania. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju
-Proszę - powiedziałam
To była Rafa.
-Przyszłam ci pomóc się rozpakować
-Byłabym wdzięczna
Jak powiedziała, pomogła mi. Oczywiście przy tym nie zabrakło śmiechu. Rafaella jest taka zabawna. Bardzo ją polubiłam. W tym momencie wparował Neymar. W rękach trzymał ogromny bukiet czerwonych róż. Podszedł do mnie i powiedział :
-Proszę to dla Ciebie. Tak na powitanie.
-Nie trzeba było.
-Nalegam. Prosze weź
-Dziękuję . Masz może jakiś wazon czy coś ?
-Otwórz szafę po prawej. Tam powinien być.
Jak kazał tak zrobiłam. Wyjęłam wazon miałam coś powiedzieć, ale Ney mi przerwał:
-Na przeciwko twojego pokoju jest łazienka tak dla jasności, a teraz daj wazon naleję do niego wody.
Zejdźcie na dół do salonu. W końcu musze coś o tobie wiedzieć...
Zeszłyśmy do salonu i czekałyśmy na Neymara...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jest 3 rozdział <3 Czytasz lub komentujesz = Motywujesz
* Następny dzień *
Wreszcie nastąpił ten dzień. Zakończenie roku szkolnego, coś na co czekałam 10 miesięcy. bardzo się cieszę, ze już wakacje, chociaż bardzo stresuję się jutrzejszego dnia. A co jeśli zapomne języka ? Jeśli zaniemówie ? Przecież dzisiaj przedostatnia lekcja. Tak bardzo się boję.
Postanowiłam wstać i podejść do szafy. Wybrałam czarną spódniczkę przed kolana, białą bluzkę z koronką oraz czarne baleriny.
Poszłam do łazienki się przebrać. Zrobiłam jeszcze fryzurę, lekko przejechałam tuszem po rzęsach i byłam już gotowa. Zeszłam na dół gdzie czekali na mnie rodzice. Było to dla mnie duże zdziwienie więc spytałam :
-Co się stało, że moi rodzice są w domu i na mnie czekają (śmiech). Mama odpowiedziała:
- Dzisiaj jest zakończenie roku i już jutro wyjeżdżasz więc musimy spędzić dzisiaj cały dzień razem. Co ty na to, aby po zakończeniu roku szkolnego wybrać się na zakupy ? W mońcu musisz jakoś wyglądać.
-Czyli sugerujesz, że nie mam gustu ?- mówiąc to, podniosłam brew.
-Nie, nie o to mi chodzi Myślałam, że chcesz nowe ubrania, no ale nie to nie...
-Chcę ! Jedźmy już bo się spóźnimy. Msza sie zaczyna za półgodziny halo !
* 4 godziny później *
Wysiedliśmy z samochodu i otworzyłam drzwi, ponieważ jako jedyna miałam jeszcze jedną wolną rękę. Wszystkie ubrania i rzeczy rodzice pomogli
mi wnieść do pokoju. I zaczęłam się pakować. Do pierwszej walizki spakowałam ubrania i buty, a do drugiej ładowarki, kosmetyki, tablet, laptop oraz okulary przeciwsłoneczne ( przydadzą się, ponieważ Barcelona to bardzo słoneczne miasto ) inne rzeczy. Do torebki na ramię wrzuciłam
słownik ( na wszelki wypadek ), portfel z pieniędzmi i słuchawki. Byłam już gotowa. Ponieważ godzina wybijała 14:00 mama zawołała mnie na obiad. Pół godziny później przyszła Marta. Pierw powtórzyłyśmy słówka, które uczyłyśmy się wczoraj, a następnie Marta zrobiła mi 20 kartkowy test.
Pisanie jego trochę mi zajęło- ponad 1,5 godziny. Pożegnałam się z Martą i udałam się do ogrodu, gdzie byli moi rodzice. Pogadaliśmy ze sobą. Czas tak szybko zleciał. Nawet nie wieedziałam kiedy zrobiło się ciemno. Było już koło 21:30 więc postanowiłam udać się na górę. Weszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafy piżamy, a następnie poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Ponownie wróciłam do swojego pokoju. Wyszłam na balkon i podziwiałam widoki (było ciemno, ale za to oświetlono ). Zaczęłąm myśleć o jutrzejszym dniu. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu widniała godzina 22:20 postanowiłam się już położyć, bo jutro jest bardzo ważny dzień.
* Rano *
Wstałam o godzinie 06:00. Wykonałam poranne czynności i przebrałam się. Zeszłam na dół zjeść śniadanie i pozostało mi tylko czekać na Martę. Dzisiaj to ostatnia już lekcja. Bardzo się stresowałam. 15 minut później zjawiła się Marta. Była tylko 40 min, ponieważ nie mogłam się spóźnić na samolot. Weszłam po schodach na górę po walizki. Musiałam je sama znosić po schodach, ponieważ rodzice czekali już na zewnątrz. Były bardzo ciężkie. Droga na lotnisko nie zajęła nam długo. Napisałam tylko sms-a do laboratorium ( bo kazali mi ich powiadomić ) i wrzuciłam telefon do torebki. Pożegnałam się z rodzicami i weszłam na pokład samolotu. Bałam się, ponieważ leciałam sama i nigdy, ale przenigdy nie leciałam samolotem. Samolot wystartował...
* Około 3 godziny później *
Samolot zaczął lądować. Wyszłam z samolotu. Rozglądałam się po lotnisku. Zobaczyłam jakiegoś faceta, który był ubrany na czarno. Miał kartkę, na której widniało moje imię i nazwisko. Podeszłam do niego i zaczęłam:
-Buenos días- ku mojemu zaskoczeniu powiedział po polsku ...
- Dzień dobry. Nie musisz mówić do mnie po Hiszpańsku. Jestem Polakiem, jak ty.
-I dziękuję. Cieszę się. Będzie mi troche wygodniej.
-Może już pojedziemy ?
- Tak. Będzie tak najlepiej. Po co stać na lotnisku ? (śmiech)- również się zaśmiał. - A tak przy okazji. Można wiedzieć jak ma Pan na imię?
-Jestem Piotr. Piotr Candas.
-Miło Pana poznać panie Piotrze.
Powoli zbliżaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i jechaliśmy. Pan Piotr prowadził, a ja podziwiałam przepiękne widoki Barcelony. Jakie to piekne, słoneczne miasto...- w tej chwili rozmarzyłam się.
-Już jesteśmy
Przed moimi oczami ukazała się ogromna willa.
-Wow- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić.
-Ogromny dom prawda ?
-Dom ? To willa ! (śmiech)
-Choć już. Czekają na nas.
-Co ? Czekają ? Czyli kto ?
-Neymar i Rafaella
-Uff... Myślałam, że ktoś inny.
Pan Piotr otworzył drzwi i powiedział :
-Panie przodem. Nie zapomnij się i nie powiedz po Polsku (śmiech)
-No oby.
Przeszliśmy przez krótki korytarzyk i weszliśmy do salonu
-Dzień dobry !- powiedziałam
-Cześć! - powiedział Neymar, po czym przywitał mnie ciepłym przytulasem.
-Witaj w rodzinie- powiedziała Rafa po czym dała mi całusa w policzek.
-Chodź- krzyknął Neymar. - Pokażę ci twój pokój.
Weszłam za Neymarem po schodach. Po prawej stronie schodów otworzył drzwi. Miałam zamiar wejść, ale Ney mnie powstrzymał i powiedział :
-Zaczekaj - po tych słowach przyłożył ręce na moje oczy. - Teraz idź.
-Jak mam iść skoro nic nie widzę ? ( śmiech ). Neymar również zaczął się śmiać. Nie otwieraj jeszcze oczu. Zdjął ręce z mojej twarzy.
-Teraz otwórz
-Wow.
Pokój był koloru różowo ciemnnego i morskiego. Meble były koloru białego. Pokój z balkonem oraz ogromne łóżko.
-Podoba ci się ?
-Tak jest piękny ! Dziękuję !
-A teraz za to mi się coś należy
- Co masz na myśli ? - podniosłam jedną brew.
-Przytulasa !
-No dobra- przytuliłam go.
- Ja lece bo musze coś załatwić. Zaraz wracam - po tych słowach wyszedł z tymczasowo mojego pokoju.
Postanowiłam, że się rozpakuję. Otworzyłam ogromną szafę i zaczęłąm wkładać powoli ubrania. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju
-Proszę - powiedziałam
To była Rafa.
-Przyszłam ci pomóc się rozpakować
-Byłabym wdzięczna
Jak powiedziała, pomogła mi. Oczywiście przy tym nie zabrakło śmiechu. Rafaella jest taka zabawna. Bardzo ją polubiłam. W tym momencie wparował Neymar. W rękach trzymał ogromny bukiet czerwonych róż. Podszedł do mnie i powiedział :
-Proszę to dla Ciebie. Tak na powitanie.
-Nie trzeba było.
-Nalegam. Prosze weź
-Dziękuję . Masz może jakiś wazon czy coś ?
-Otwórz szafę po prawej. Tam powinien być.
Jak kazał tak zrobiłam. Wyjęłam wazon miałam coś powiedzieć, ale Ney mi przerwał:
-Na przeciwko twojego pokoju jest łazienka tak dla jasności, a teraz daj wazon naleję do niego wody.
Zejdźcie na dół do salonu. W końcu musze coś o tobie wiedzieć...
Zeszłyśmy do salonu i czekałyśmy na Neymara...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jest 3 rozdział <3 Czytasz lub komentujesz = Motywujesz
czwartek, 11 czerwca 2015
Rozdział 2
...Założyłam słuchawki na uszy i biegłam przed siebie...
Bardzo się zmęczyłam, więc postanowiłam pójść do sklepu kupić sobię wodę. Moją uwagę przykuła jedna z gazet. Na pierwszej stronie zdjęcie Neymara a pod nim napis :
"Wziął udział w światowym projekcie o znalezieniu spokrewnionej osoby. Kim ona jest ? Czyżby Polak/Polka ?" Postanowiłam nie myśleć i kupić tą gazetę. Zapłaciłam za wodę i gazetę, i czym prędzej pobiegłam do domu. Chciałam otworzyć drzwi. Ku mojemu
zaskoczeniu były zamknięte. Pomyślałam " To jeszcze nie wrócili ? Minęło około 3 godziny". Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Trzasnęłam nimi i pobiegłam na górę. Musiałam się wrócić by ponownie zamknąć, ale na klucz. Ja i ta moja skleroza. Pomyślicie w tym wieku ? Tak. U mnie to się zdarza. Znowu pobiegłam na górę chwyciłam gazetę, otworzyłam na stronie ,na której pisze o Neymarze. Zaczęłam czytać: "Prawdopodobnie Neymar jest spokrewniony z Polką. Kto to jest ? Tego nie wiemy, ale dowiemy się w najbliższym czasie."
Postanowiłam nie czytać dalej. Po przeczytaniu tych trzech zdań odłożyłam gazetę i padłam na łóżko. Postanowiłam włączyć moje ulubione piosenki na telefonie i wsłuchiwać się w nie. Kocham słuchać piosenek. Mogłabym słuchać je całymi dniami. Tak jest.. Słucham na wszystkich urządzeniach dotąd aż padną i muszę je ładować od nowa, i tak w kółko.
*Następny dzień*
Wstałam o godzinie 9:50. Leżałam bardzo długo. Myślałam jak mi dobrze. "Nie chodzę do szkoły ponieważ był wyciek gazu czy coś. Wolne od szkoły jak to fajnie brzmi." Następnie wstałam i wykonałam wszystkie poranne czynności. Zeszłam na dół po schodach. Zobaczyłam rodziców. Oczywiście jak zawsze gdzieś się spieszyli i chcieli gdzieś jechać. Usłyszałam tylko od mamy :
-Śniadanie jest na stole, a obiad w lodówce. Odgrzej sobie. Kochamy cię !
Tak te słowa słyszę codziennie. Dosłownie. Jedynie spędzam z nimi czas weekendy. Tak. Dobrze słyszeliście. Niby sie o mnie martwią, ledwo co się zgadzają na byle co, a ich nie ma w domu. Nagle przypomniałam sobie, że nie spytałam rodziców o to czy mogę jechać do Neyamra na wakacje. Trudno, poczekam aż łaskawie wrócą. Po chwili usłyszałam dzwonek do brzwi. W nich stała wysoka, młoda brunetka. Powiedziała:
-Dzień dobry. Nazywam się Marta Wojdyła. Jestem twoją nauczycielką Hiszpańskiego.
-Dzień dobry. Nie spodziewałam się pani tak szybko. Zapraszam do środka- machnęłam ręką w stronę salonu.
Pomyślałam " przecież nawet nie zadzwoniłam, że się zgadzam, ale okej. Co mi szkodzi."
Pierw zaczęliśmy od podstawowych słówek. M.in. przywitanie, podziękowanie, czynności, kolory, cyfry oraz niektóre przedmioty. Po 2 godzinach nauczania Marta ( bo tak kazała mi do siebie mówić) zrobiła mi kartkówkę z tych słów. Miałam 4 błędy. Powiedziała, ze szybko się uczę. Moim zdaniem to nie prawda xD
Po mojej pierwszej lekcji hiszpańskiego byłam bardzo zmęczona, ale nie mogłam odpocząć. Marta kazała mi przepisać wszystkie te słówka na kartki i powiesić
je nad moim biurkiem. Mam je powtarzać cały czas kiedy będę go miała. No ale koniec dobrego. Jutro już muszę wracać do szkoły...
* 9 godzin później *
Jest godzina 9:30. Zaraz rodzice powinni się zjawić. Usłyszałam zamykające się drzwi. Postanowiłam zejść na dół. Rodzice siedzieli już w salonie. Postanowiłam zacząć :
- Bo jest taka sprawa... ( nie wiedziałam od czego mam zacząć. Postanowiłam zacząć tak...) Wtedy co byłam w laboratorium ... - w tej chwili przerwała mi mama.
-Tak.
-Ale nawet nie wiesz co chcę ci powiedzieć. Chodzi o to...
-Chodzi o to, że twój największy idol Neymar Junior zaprosił cię do siebie na wakacje..
-Wyjęłaś mi to z ust. Czyli sie zgadzasz ? No ale wiesz, nie mogę tak komuś siedzieć na głowie.
-Tak wiem o tym. Zadzwoń do laboratorium i powiedz, że jutro się tam zjawisz z odpowiedzią. Ale musisz dopytać czy nie będziesz tam 5 kołem u wozu.
-Wiem mamo. Kocham Was !- po tych słowach pobiegłam na górę, wpadłam na łóżko i zaczęłam piszczeć. Po opadnięciu moich emocji zastanawiałam się jak to możliwe, że rodzice
się zgodzili. Rzadko kiedy się zgadzali. No ale po co myśleć o przeszłości ? Żyjemy przyszłością ! To się liczy. Po tych myślach postanowiłam poszukać jakichś piżam. Udałam się do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Po umyciu zębów zdałam sobie sprawę, ze jadłam tylko śniadanie. No cóż. Nie byłam głodna więc postanowiłam się położyć. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano musiałam stać wcześnie, ponieważ do szkoły. "Witaj szkoło! ". Jak ja nie lubię chodzić do szkoły. Wykonałam poranne czynności i udałam się do szkoły. Po szkole wróciłam do domu. Musiałam iść bo laboratorium wszystko wyjaśnić i wgl.
Po 20 minutach dotarłam do wybranego prze ze mnie miejsca. Pan Marcin opowiedział mi wszystko kiedy mam się zjawić u Neymara. Dokładnie to to " 27. 06. 2015 r. o godzinie 8:30 mam samolot". Muszę umieć Hiszpański na perfekt. Przynajmniej tak powiedział mi pan Marcin. Spytałam jeszcze :
- A czy ja nie będę przeszkadzała Ney...- w tej chwili przerwał telefon. Po 10 minutach rozmowy odłożył słuchawkę. Nic nie rozumiałam no chyba że kilka słówek ponieważ mówił po Hiszpańsku.
Pan Marcin odezwał się:
-To telefon z informacjami od Neymara. Masz zjawić się w Barcelonie 27 czerwca. I powiedział, ze w żadnym wypadku nie będziesz mu przeszkadzała.
- Okej. To ja już się będę zbierać bo Marta przychodzi.
-Do widzenia
Nic nie odpowiedziałam i wyszłam z budynku.
Kolejne dni mijały mniej więcej tak : " szkoła, lekcje Hiszpańskiego, nauka ". I tak w kółko.
* 2 tygodnie później *
Już jutro jest zakończenie roku szkolnego. A pojutrze wyjazd do Barcelony. Byłam przerażona, a zarazem szczęśliwa. Nie mogę w to uwierzyć że poznam samego Neymara da Silva Santos Junior <3.
W każdy dzień uczę się nowych słówek po Hiszpańsku. Ten język nie jest wcale taki trudny. Tylko trzeba mieć zapał, którego i tak nie mam. Po myślach, ze poznam mojego idola odpłynęłam w krainy snu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 2 rozdział. Proszę o komentarze :*
Bardzo się zmęczyłam, więc postanowiłam pójść do sklepu kupić sobię wodę. Moją uwagę przykuła jedna z gazet. Na pierwszej stronie zdjęcie Neymara a pod nim napis :
"Wziął udział w światowym projekcie o znalezieniu spokrewnionej osoby. Kim ona jest ? Czyżby Polak/Polka ?" Postanowiłam nie myśleć i kupić tą gazetę. Zapłaciłam za wodę i gazetę, i czym prędzej pobiegłam do domu. Chciałam otworzyć drzwi. Ku mojemu
zaskoczeniu były zamknięte. Pomyślałam " To jeszcze nie wrócili ? Minęło około 3 godziny". Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Trzasnęłam nimi i pobiegłam na górę. Musiałam się wrócić by ponownie zamknąć, ale na klucz. Ja i ta moja skleroza. Pomyślicie w tym wieku ? Tak. U mnie to się zdarza. Znowu pobiegłam na górę chwyciłam gazetę, otworzyłam na stronie ,na której pisze o Neymarze. Zaczęłam czytać: "Prawdopodobnie Neymar jest spokrewniony z Polką. Kto to jest ? Tego nie wiemy, ale dowiemy się w najbliższym czasie."
Postanowiłam nie czytać dalej. Po przeczytaniu tych trzech zdań odłożyłam gazetę i padłam na łóżko. Postanowiłam włączyć moje ulubione piosenki na telefonie i wsłuchiwać się w nie. Kocham słuchać piosenek. Mogłabym słuchać je całymi dniami. Tak jest.. Słucham na wszystkich urządzeniach dotąd aż padną i muszę je ładować od nowa, i tak w kółko.
*Następny dzień*
Wstałam o godzinie 9:50. Leżałam bardzo długo. Myślałam jak mi dobrze. "Nie chodzę do szkoły ponieważ był wyciek gazu czy coś. Wolne od szkoły jak to fajnie brzmi." Następnie wstałam i wykonałam wszystkie poranne czynności. Zeszłam na dół po schodach. Zobaczyłam rodziców. Oczywiście jak zawsze gdzieś się spieszyli i chcieli gdzieś jechać. Usłyszałam tylko od mamy :
-Śniadanie jest na stole, a obiad w lodówce. Odgrzej sobie. Kochamy cię !
Tak te słowa słyszę codziennie. Dosłownie. Jedynie spędzam z nimi czas weekendy. Tak. Dobrze słyszeliście. Niby sie o mnie martwią, ledwo co się zgadzają na byle co, a ich nie ma w domu. Nagle przypomniałam sobie, że nie spytałam rodziców o to czy mogę jechać do Neyamra na wakacje. Trudno, poczekam aż łaskawie wrócą. Po chwili usłyszałam dzwonek do brzwi. W nich stała wysoka, młoda brunetka. Powiedziała:
-Dzień dobry. Nazywam się Marta Wojdyła. Jestem twoją nauczycielką Hiszpańskiego.
-Dzień dobry. Nie spodziewałam się pani tak szybko. Zapraszam do środka- machnęłam ręką w stronę salonu.
Pomyślałam " przecież nawet nie zadzwoniłam, że się zgadzam, ale okej. Co mi szkodzi."
Pierw zaczęliśmy od podstawowych słówek. M.in. przywitanie, podziękowanie, czynności, kolory, cyfry oraz niektóre przedmioty. Po 2 godzinach nauczania Marta ( bo tak kazała mi do siebie mówić) zrobiła mi kartkówkę z tych słów. Miałam 4 błędy. Powiedziała, ze szybko się uczę. Moim zdaniem to nie prawda xD
Po mojej pierwszej lekcji hiszpańskiego byłam bardzo zmęczona, ale nie mogłam odpocząć. Marta kazała mi przepisać wszystkie te słówka na kartki i powiesić
je nad moim biurkiem. Mam je powtarzać cały czas kiedy będę go miała. No ale koniec dobrego. Jutro już muszę wracać do szkoły...
* 9 godzin później *
Jest godzina 9:30. Zaraz rodzice powinni się zjawić. Usłyszałam zamykające się drzwi. Postanowiłam zejść na dół. Rodzice siedzieli już w salonie. Postanowiłam zacząć :
- Bo jest taka sprawa... ( nie wiedziałam od czego mam zacząć. Postanowiłam zacząć tak...) Wtedy co byłam w laboratorium ... - w tej chwili przerwała mi mama.
-Tak.
-Ale nawet nie wiesz co chcę ci powiedzieć. Chodzi o to...
-Chodzi o to, że twój największy idol Neymar Junior zaprosił cię do siebie na wakacje..
-Wyjęłaś mi to z ust. Czyli sie zgadzasz ? No ale wiesz, nie mogę tak komuś siedzieć na głowie.
-Tak wiem o tym. Zadzwoń do laboratorium i powiedz, że jutro się tam zjawisz z odpowiedzią. Ale musisz dopytać czy nie będziesz tam 5 kołem u wozu.
-Wiem mamo. Kocham Was !- po tych słowach pobiegłam na górę, wpadłam na łóżko i zaczęłam piszczeć. Po opadnięciu moich emocji zastanawiałam się jak to możliwe, że rodzice
się zgodzili. Rzadko kiedy się zgadzali. No ale po co myśleć o przeszłości ? Żyjemy przyszłością ! To się liczy. Po tych myślach postanowiłam poszukać jakichś piżam. Udałam się do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Po umyciu zębów zdałam sobie sprawę, ze jadłam tylko śniadanie. No cóż. Nie byłam głodna więc postanowiłam się położyć. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano musiałam stać wcześnie, ponieważ do szkoły. "Witaj szkoło! ". Jak ja nie lubię chodzić do szkoły. Wykonałam poranne czynności i udałam się do szkoły. Po szkole wróciłam do domu. Musiałam iść bo laboratorium wszystko wyjaśnić i wgl.
Po 20 minutach dotarłam do wybranego prze ze mnie miejsca. Pan Marcin opowiedział mi wszystko kiedy mam się zjawić u Neymara. Dokładnie to to " 27. 06. 2015 r. o godzinie 8:30 mam samolot". Muszę umieć Hiszpański na perfekt. Przynajmniej tak powiedział mi pan Marcin. Spytałam jeszcze :
- A czy ja nie będę przeszkadzała Ney...- w tej chwili przerwał telefon. Po 10 minutach rozmowy odłożył słuchawkę. Nic nie rozumiałam no chyba że kilka słówek ponieważ mówił po Hiszpańsku.
Pan Marcin odezwał się:
-To telefon z informacjami od Neymara. Masz zjawić się w Barcelonie 27 czerwca. I powiedział, ze w żadnym wypadku nie będziesz mu przeszkadzała.
- Okej. To ja już się będę zbierać bo Marta przychodzi.
-Do widzenia
Nic nie odpowiedziałam i wyszłam z budynku.
Kolejne dni mijały mniej więcej tak : " szkoła, lekcje Hiszpańskiego, nauka ". I tak w kółko.
* 2 tygodnie później *
Już jutro jest zakończenie roku szkolnego. A pojutrze wyjazd do Barcelony. Byłam przerażona, a zarazem szczęśliwa. Nie mogę w to uwierzyć że poznam samego Neymara da Silva Santos Junior <3.
W każdy dzień uczę się nowych słówek po Hiszpańsku. Ten język nie jest wcale taki trudny. Tylko trzeba mieć zapał, którego i tak nie mam. Po myślach, ze poznam mojego idola odpłynęłam w krainy snu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 2 rozdział. Proszę o komentarze :*
środa, 10 czerwca 2015
Rozdział 1
Tydzień temu na świecie pojawił się pewien projekt. Polegał on na oddaniu krwi do analizy. Ten projekt miał wynaleźć nasze pokolenia i z kim jesteśmy spokrewnieni z innego kraju. Zainteresowałam się tym i wzięłam udział. Po tygodniu wezwano mnie do labolatorium. Okazało się, że jestem spokrewniona z moim największym idolem... Miał na imię Neymar <3. Jak dobrze wiecie to piłkarz FC Barcelony <3 Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam skakać i piszeć... To był najlepszy dzień w moim życiu! No tylko był problem. On o tym nie wie. A nawet gdyby się dowiedział to i tak bym go nie poznała. Ku mojemu
zdziwieniu pan w długim białym szlafroku miał dla mnie jeszcze jedną dobrą wiadomość. Okazało się, ze Neymar, sam Neymar Junior światowej sławy klasy piłkarz chce się ze mną spotkać, poznać mnie i wgl. Po tych słowach zabrało mi dech w piersiach. Mój idol chce mnie widzieć. OMG !!! Najlepsza wiadomość w życiu.. Dość krótkim życiu, ponieważ jak wspomniałam wcześniej mam 13 lat. Wróciłam do domu. Byłam
bardzo szczęśliwa. Zamknęłam się w swoim pokoju, rzuciłam się na łóżko, chwyciąm poduszkę i zaczęłam piszczeć. Byłam taka podekscytowana. Kiedy emocje opadły postanowiłam pójść spać.
Następnego dniaobudził mnie telefon. To ci z labolatorium (musiałam im dać swój numer, ponieważ tak to nie mieli by ze mną żadnego kontaktu). Chcieli abym zjawiła się u nich za godzinę. Rozłączyłam sięi spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Widniała godzina 09:59. Wstałam i wykonałam wszystkie poranne czynności. Zostało mi jeszcze pół godziny więc poszłam na dół do salonu i poinformowałam mamę, że dzwonili z labolatorium
i mam się do nich zgłosić. Mama się dziwiła, że chcą coś ode mnie. W sumie to sama się zastanawiałam. Ale wolałam tam pójść i sama to sprawdzić. Poszłam pieszo. Spacer dobrze mi zrobi. Doszłam po 20 minutach.
Jak się okazało pan Marcin ( bo tak miał na imię) już na mnie czekał. Po chwili ciszy wreszcie powiedział:
- Dostałem wiadomość od Neyamra. ( Na te słowa się przestraszyłam. Sama nie wiem czemu.) Bardzo by chciał, abyś umiała język Hiszpański, ponieważ chce się z tobą dogadać. Czy ci to nie przeszkadza ?
-Nie ! Ja zawsze chciałam umieć Hiszpański ( Kamień spadł mi z serca, myślałam, że coś się stało).
-Załatwimy ci najlepszego nauczyciela Hiszpańskiego. Będziesz miała lekcje prywatne. Może być u Ciebie w domu ?
-Tak, oczywiście. Będzie mi bardziej swobodniej.
-Dobrze, a i jeszcze jedno. Codziennie po 3 godziny lekcji od razu po szkole. W soboty też zrozumiano ?
-Tak.
-I Neymar zaprasza cię do siebie na wakacje... Zgadzasz się ?
-Musiałabym spytać rodziców, bo nie jestem pełnoletnia.. A poza tym... To trochę kosztuje. I.. ( nie dał mi dokończyć)
-Neymar za wszystko zapłaci.
-Ale ja nie mogę mu siedzieć na głowie.
-Nalega..
-Prosze jutro do mnie zadzwonić, a ja dam odpowiedź.
-Do widzenia
-Do widzenia
*Moje myśli *
Chciałam jechać, ale nie wiem czy rodzice się zgodzą... Rzadko kiedy pozwalają mi na wszystko. Jestem jedynaczką i martwią się o mnie.
Wróciłam do domu ( była już godzina 14:46) Pomyślałam "ale długo tam byłam"
Rodziców nie było w domu ( jak zawsze gdzieś pojechali). Postanowiłam przebrać się i pójść pobiegać. Zamknęłam dom, a kluczyki wzięłam ze sobą. Rodzice mają zapasowe więc bez problemu sobie otworzą. Założyłam słuchawki na uszy i biegłam przed siebie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kochani prosze o komentarze. Muszę wiedzieć czy ktoś to w ogóle czyta. Prosze o szczere opinie. Z góry bardzo dziękuję ^^ Jeśli chcecie być powiadamiani o rozdziałach proszę o pytanie na asku, którym specjalnie założyłam dla tego bloga :*
zdziwieniu pan w długim białym szlafroku miał dla mnie jeszcze jedną dobrą wiadomość. Okazało się, ze Neymar, sam Neymar Junior światowej sławy klasy piłkarz chce się ze mną spotkać, poznać mnie i wgl. Po tych słowach zabrało mi dech w piersiach. Mój idol chce mnie widzieć. OMG !!! Najlepsza wiadomość w życiu.. Dość krótkim życiu, ponieważ jak wspomniałam wcześniej mam 13 lat. Wróciłam do domu. Byłam
bardzo szczęśliwa. Zamknęłam się w swoim pokoju, rzuciłam się na łóżko, chwyciąm poduszkę i zaczęłam piszczeć. Byłam taka podekscytowana. Kiedy emocje opadły postanowiłam pójść spać.
Następnego dniaobudził mnie telefon. To ci z labolatorium (musiałam im dać swój numer, ponieważ tak to nie mieli by ze mną żadnego kontaktu). Chcieli abym zjawiła się u nich za godzinę. Rozłączyłam sięi spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Widniała godzina 09:59. Wstałam i wykonałam wszystkie poranne czynności. Zostało mi jeszcze pół godziny więc poszłam na dół do salonu i poinformowałam mamę, że dzwonili z labolatorium
i mam się do nich zgłosić. Mama się dziwiła, że chcą coś ode mnie. W sumie to sama się zastanawiałam. Ale wolałam tam pójść i sama to sprawdzić. Poszłam pieszo. Spacer dobrze mi zrobi. Doszłam po 20 minutach.
Jak się okazało pan Marcin ( bo tak miał na imię) już na mnie czekał. Po chwili ciszy wreszcie powiedział:
- Dostałem wiadomość od Neyamra. ( Na te słowa się przestraszyłam. Sama nie wiem czemu.) Bardzo by chciał, abyś umiała język Hiszpański, ponieważ chce się z tobą dogadać. Czy ci to nie przeszkadza ?
-Nie ! Ja zawsze chciałam umieć Hiszpański ( Kamień spadł mi z serca, myślałam, że coś się stało).
-Załatwimy ci najlepszego nauczyciela Hiszpańskiego. Będziesz miała lekcje prywatne. Może być u Ciebie w domu ?
-Tak, oczywiście. Będzie mi bardziej swobodniej.
-Dobrze, a i jeszcze jedno. Codziennie po 3 godziny lekcji od razu po szkole. W soboty też zrozumiano ?
-Tak.
-I Neymar zaprasza cię do siebie na wakacje... Zgadzasz się ?
-Musiałabym spytać rodziców, bo nie jestem pełnoletnia.. A poza tym... To trochę kosztuje. I.. ( nie dał mi dokończyć)
-Neymar za wszystko zapłaci.
-Ale ja nie mogę mu siedzieć na głowie.
-Nalega..
-Prosze jutro do mnie zadzwonić, a ja dam odpowiedź.
-Do widzenia
-Do widzenia
*Moje myśli *
Chciałam jechać, ale nie wiem czy rodzice się zgodzą... Rzadko kiedy pozwalają mi na wszystko. Jestem jedynaczką i martwią się o mnie.
Wróciłam do domu ( była już godzina 14:46) Pomyślałam "ale długo tam byłam"
Rodziców nie było w domu ( jak zawsze gdzieś pojechali). Postanowiłam przebrać się i pójść pobiegać. Zamknęłam dom, a kluczyki wzięłam ze sobą. Rodzice mają zapasowe więc bez problemu sobie otworzą. Założyłam słuchawki na uszy i biegłam przed siebie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kochani prosze o komentarze. Muszę wiedzieć czy ktoś to w ogóle czyta. Prosze o szczere opinie. Z góry bardzo dziękuję ^^ Jeśli chcecie być powiadamiani o rozdziałach proszę o pytanie na asku, którym specjalnie założyłam dla tego bloga :*
Ask.fm/Pisze_bloga
wtorek, 9 czerwca 2015
Prolog i bohaterowie
Mam na imię Weronika. Mam 13 lat. Bardzo interesuję się piłką nożną. Kocham ją <3 Mój ulubiony klub piłkarski to FC Barcelona. Najlepsza.. A nie rozpisując się tak to kilka słów o mnie, o moim życiu.
Jestem przeciętną dziewczyną, nie przechwalam się wszystkim jak inni.Charakterek to mam niezły, jestem zadziorna ale czasami wrażliwa tak trochę. Nie będę przynudzać, resztę dowiecie się w rozdziałach :)
Bohaterowie :
Neymar da Silva Santos Junior ( wiek 23 lata, piłkarz FC Barcelony )
Jestem przeciętną dziewczyną, nie przechwalam się wszystkim jak inni.Charakterek to mam niezły, jestem zadziorna ale czasami wrażliwa tak trochę. Nie będę przynudzać, resztę dowiecie się w rozdziałach :)
Bohaterowie :
Neymar da Silva Santos Junior ( wiek 23 lata, piłkarz FC Barcelony )
Oraz inni piłkarze FCB wraz z trenerem.
Także ja ☺ Ale zdjęcia swojego nie dodam..
Rozdziałek będzie jutro, albo dziś taki krótki :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

