piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 5


...Udałam się na dół...
Na dole zobaczyłam Rafę i Ney'a. Siedzieli obok siebie. Byli zahipnotyzowani filmem. Postanowiłam zrobić im zdjęcie. Nie chowałam telefonu i podeszłam bliżej nich. I spytałam :
-Co oglądacie ? Bo jak widać bardzo was to interesuje haha ( zaczęłam sie śmiać )
-A nic ciekawego, przewijamy kanałami- rzekła Rafa.
-Ahaaa.... Mam prośbę no bo wiecie...
-Nika ja nie mam twojego numeru telefonu ! - "obudził się Neymar "
-To chciałam przed chwilą powiedzieć.
Wymieniliśmy się numerami, usiadłam na kanapie i razem z nimi oglądałam jakieś telenowele. Pomyślałam " To teraz mam numery wszystkich zawodników z FCB oraz Rafy. Teraz trzeba zdobyć Anto hehe "
- O czym tak myślisz ? - wyrwał mnie z myśli Brazylijczyk
-E... o niczym... Która godzina ? - spytałam.
- 13:00. Jeszcze mamy czas...
- 13:00 ?! Nie zdążę ! Muszę jeszcze wziąć prysznic i zadzwonić do rodziców !!! Ja idę na góre. Do zobaczenia za... y... za ile ? - wyszczerzyłam oczy .
- 1h 30 min. - powiedział Neymar
-Ja lecę na górę.
Pobiegłam czym prędzej na górę. Wzięłam długi prysznic i poszłam do pokoju. Zadzwoniłam do mamy. Po 4 sygnałach odebrała.
-Cześć mamo ! - powiedziałam.
-Cześć córeczko ? Podoba ci sie tam ? ładna pogoda tam jest ? niczego nie zapomniałaś ? itd.
Takimi pytaniami naskakiwała na mnie mama... Rozmawiałyśmy przez 40 minut.
-... Mamo ja już muszę kończyć, bo jedziemy do Messiego. Pa mamuś. Pozdrów tatę. A i jak coś to ja będę do ciebie dzwonić. Nie trać sobie na karcie. Pa
-Pa
Rozłączyłam się i położyłam telefon na komodę. Do pokoju wszedł Neymar :
- Rozmawiałaś po Polsku. podziwiam cię. Umiesz po Polsku, Angielsku i po Hiszpańsku. Nie mylą ci sie te języki ?
- Nie... Odróżniam, a poza tym to mnie podsłuchiwałeś ?
-Ja ? Niee.. Szedłem do łazienki i tak przypadkowo...
-Akurat do łazienki tej na przeciwko mnie?
-Dobra nie ważne. Chodź, bo się spóźnimy..
- Co ty taki punktualny ? - zaczęłam sie śmiać.
-Przyzwyczaiłem się. Idziesz czy nie ? - spytał.
-Idę, idę.
Chwyciłam za komórkę, wrzuciłam ją do torebki, zeszliśmy po schodach i udaliśmy się do samochodu. Neymar otworzył mi drzwi, obszedł samochód, siadnął na miejscu kierowcy i ruszyliśmy. Podziwiałam okolice Barcelony. Nim się obejrzałam już byliśmy pod domem Messiego.
-Wow. To willa.
-Piękna prawda ? A teraz chodź.
Zadzwonił do drzwi. Nie musieliśmy długo czekać. Otworzył nam Leo.
-Zapraszam- powiedział, po czym machnął ręką w stronę środka domu
Weszliśmy do salonu, gdzie siedziała Anto z Thiagusiem. Przywitałam się z Anto, a następnie z Thiago. Od razu złapaliśmy wspólny kontakt. Mały chciał sie bawić, więc pomyślałam czemu nie. Miał bardzo dużo zabawek. Nie mógł się nudzić. Po wspólnej zabawie zmęczyliśmy się i postanowiliśmy odpocząć.
-Thiago i co ? Polubiłeś Nikę ? - spytał Leo
-Tak. Bardzo! Tato, a może Nika jutro do mnie przyjść ? - powiedział Thaiguś
-No jeśli będzie miała jutro czas i ładnie ją poprosisz... - Leo spojrzał na mnie
- Prosze, przyjdziesz jutro się ze mną pobawić ?- tym razem zwrócił się do mnie
- Pewnie. Dla ciebie zawsze znajdę czas. - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam
Mieliśmy się już zbierać. Do wyjścia odprowadziła nas cała rodzinka Messich.
-Widzimy się jutro na treningu - powiedział do Ney'a i przytulili sie na pożegnanie. - Ciebie też jutro widzę na treningu zrozumiano ? - tym razem zwrócił się do mnie
-Haha a co? Już się za mną stęskniłeś ? - mówiłam przez śmiech
- Tak, nawet nie wiesz jak bardzo- także zaczął się śmiać
-Okej. Będę jutro na treningu. Do jutra !
-Do zobaczenia - powiedziała Anto
Udaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Zajechaliśmy na miejsce. Rafaella oglądała jak zawsze telewizję. Dołączyliśmy do niej. Nagle Neymar wypalił z pomysłem:
-Wiem. Może zaśpiewamy na karaoke ?
-Mi to pasuje- powiedziała Rafa
-Ale ja fałszuję ! - powiedziałam
- Ja też fałszuje i co ?
-Nie ma takiego mojego idola który by fałszował- powiedziałam
-Jak twoi idole to piosenkarze..- przerwałam Neymarowi
-Ja mam tylko jednego idola !- odpowiedziałam przerywając
- Jakiego ? -  powiedział obojętnie
- Nazywa się Neymar da Silva Santos Junior i jest zawodnikiem Barcelony- z każdym moim słowem jego uśmiech się powiększał. Podszedł do mnie, przytulił mnie i powiedział :
-Kocham Cię !
-Ja ciebie też ! - powiedziałam. W duchu piszczałam ze szczęścia. - Poczekajcie chwilę. Zaraz wracam.
Pobiegłam na górę, by przebrać koszulkę. Wybrałam tą od Neymara z Barcelony z numerem "11" i z napisem "Neymar". Zeszłam na dół do salonu.
-Wow. Ja to Cię na serio Kocham ! - śmiał się Neymar
-No przecież ja Ciebie też ! Nie założyłam tej bluzki bez powodu!!
- To jak śpiewamy ? - spytała Rafa
-Ty pierwsza, Ney drugi, a ja trzecia - powiedziałam
Ney mówi, ze fałszuje, ale tak nie jest. Ładnie śpiewa, a Rafa... Tak pięknie. Przyszła kolej na mnie. Spytałam czy mogę Polską piosenkę. Zaśpiewałam ,,Naucz Mnie " oraz ,,Zabiłeś te miłość ". Według mnie bardzo fałszowałam. Ale im się podobało. Śpiewaliśmy tak ponad 2 godziny. Około godziny 22 skończyliśmy śpiewać.
-Ney, jutro...-przerwał mi
- Jutro trening jest o 10:30
-Dziękuję. Ja idę wziąć prysznic, a później chyba się położę. Dobranoc
-Dobranoc. Miłych snów - powiedziała Rafa
-Śnij o Mnie. Dobranoc - śmiał się Ney
- Ty tak na poważnie ? Haha. Dobranoc ! Kocham Was ! - rzekłam
-My Ciebie też ! - powiedzieli równocześnie.
* Neymar *
Postanowiłem pójść do Niki zobaczyć czy już śpi. Lekko odchyliłem drzwi. Zobaczyłem ją, jak leżała na łóżku z laptopem na kolanach. Chyba mnie zauważyła, bo zamknęła go i odłożyła na prawy bok łóżka. Postanowiłem wejść. Spytałem :
-Jeszcze nie śpisz ?
- Nie mogę usnąć. A ty ?
- Też. Mam pytanie.
-Jakie ?
-Chodzi o te słowa... Co mówiłaś, ze jestem Twoim idolem i w ogóle. To prawda ?- spytałem
Usiadła na łóżku i zaczęła mówić :
-Ney to co mówiłam to prawda. Jesteś moim największym idolem. Każda Neymarzete pragnie cię poznać. Zwłaszcza, ze teraz będą mi zazdrościć, bo na pewno paparazzi już mnie widzieli. Jestem mega szczęściarą, że Cię spotkałam. To było moje największe marzenie. Dalej nie mogę w to uwierzyć. Po prostu Kocham Cię.
Po tych słowach mocno mnie przytuliła, a ja odwzajemniłem uścisk. Też musiałem jej coś powiedzieć więc zacząłem :
- Odkąd tu jesteś zmieniło sie moje całe życie. Nigdy nie myślałem, że będę mieć tak wyjątkową kuzynkę. Jesteś dla mnie jak siostra. Będę się o Ciebie zawsze troszczyć. Też cię kocham. Doceniam to, ze tu jesteś.
Gdy wymówiłem te słowa, pojawiły mi się łzy w oczach. Nie ukrywałem tego. Po prostu się wzruszyłem. Nika mnie przytuliła. Siedzieliśmy przytuleni w siebie po czym powiedziała :
-Też jesteś dla mnie ważny. Jesteś moim największym idolem, choć traktuję Cię jak brata. Tylko musimy iść spać. Jest około 23:00 , a jutro trening.
Z niechęcią wstałem z łóżka i udałem się do drzwi.
-Dobranoc - usłyszałem słowa od Niki.
-Dobranoc księżniczko - odpowiedziałem i udałem się do swojego pokoju...

* Weronika *

Obudziłam się około godziny 09:00. Wyłączyłam budzik i postanowiłam się przebrać. Ubrałam się w krótkie żółte spodenki i bluzkę z FCB tym razem z napisem " Messi" Postanowiłam, ze codziennie będę zakładać koszulkę z imieniem każdego zawodnika FC Barcelony. Co do butów to wybrałam białe trampki. Zeszłam po ciuchu na dół. Nikogo nie było wiec postanowiłam sama zrobić śniadanie. Zarówno mi jak i Brazylijczykom. Uznałam, ze zrobię naleśniki z dżemem i owocami. Po 20 minutach śniadanie było gotowe. Usłyszałam, ze ktoś schodzi ze schodów więc podałam danie na stół. To była Rafa.
-Cześć. Jak się spało ? - spytałam
-Czeeeść - powiedziała ziewając. - Bardzo dobrze. A tobie - odpowiedziała
-Też. Siadaj. Zrobiłam śniadanie. Ney jeszcze śpi ?
- Chyba tak. - odpowiedziała Brazylijka i zabrała się za jedzenie śniadania przygotowanego prze ze mnie.
-Wyspałyście się ? - spytał Ney schodzący po schodach.
-Tak. - powiedziałyśmy równocześnie.
-Wstałeś już ? - spytałam.
-Poczułem zapach. Pomyślałem, że ktoś robi śniadanie więc zeszedłem na dół. I jak się okazało dobrze myślałem.
-Ahaa... A teraz siadaj i jedz. Bo wystygną ci naleśniki. - powiedziała Rafa.
Po 10 minutach zjedliśmy. Smakowało im. Podziękowali i odłożyli talerze do zlewu. Ja udałam się na górę. Chwyciłam torebkę i udałam się z Neymarem na trening. Kiedy weszliśmy na murawę podszedł do mnie Leo i powiedział ;
-Odwróć się.
Grzecznie wykonałam jego polecenie.
-No i tak ma być - zaśmiał się po czym mnie przytulił.
-A wczoraj miała moją koszulke ha i co ? - odezwał się Neymar
Wokół nas zebrali się wszyscy piłkarze.
- Postanowiłam, że codziennie będę ubierać koszulki z każdego imieniem lub nazwiskiem. Tak będzie  najlepiej. Nie będziecie myśleć, ze kogoś faworyzuję. Jutro ubiorę koszukę... Yyy... Suareza- uśmiechnęłam się
-Dziękuję bardzo - powiedział Suarez
-To ja dziękuję.. - przerwał trener który przyszedł.
Zaczął się trening. Pierw rozgrzewka, a później mecz. Po meczu podeszłam do trenera i spytałam czy zawsze będę mieć z nimi trening. A on odpowiedział :
-Tak między nami... Dzięki tobie polepszył się humor chłopaków i taktyka. Lepiej żeby tak, jeśli nie masz nic przeciwko.
Zgodziłam się. Lubiłam przychodzić na treningi i grać z nimi. To był zaszczyt.

* 4 godziny później *

Była godzina 17:30. Postanowiliśmy pobiegać z Neymarem. Wstąpiliśmy do sklepu po wode. Ney kupił jakąś gazetę. Nie zwracałam uwagi i to ja postanowiłam zapłacić. Neymar chciał to zrobić, ale  i tak dużo dla mnie zrobił. Poszliśmy do pobliskiego parku i usiedliśmy na ławce. Brazylijczyk wziął do rąk gazetę i zaczął czytać. Po 5 minutach podał mi gazetę i powiedział :
-Przeczytaj.
Pisało o nas. W sensie o mnie. I nasze zdjęcia z treningu.
- To było wiadome, że czym prędzej się dowiedzą. - powiedziałam.
- Tak. Może już przestańmy ukrywać. Chodź. Zrobimy kilka zdjęć a później wrzucimy je na instagrama. Ja dodałam, na którym mamy szerokie uśmiechy, a Ney na którym wystawiamy języki. Neymar zaobserwował mnie na Ig oraz wysłał zaproszenie na Facebook'u. Przyjęłam je od razu. Zauważyłam, ze Rafa zrobiła to samo. Także przyjęłam zaproszenie i podziękowałam za obserwowanie. Miałam już zablokować ekran, gdy dostałam mnóstwo powiadmień. Zostałąm zaobserwowania przez wszystkich graczy FCB oraz ich partnerek. Ju powiedział:
-Jesteś sławna haha :)
-Nie tak jak ty. Może już idziemy do domu ?
- Tak. Zmęczyłem się .
- Ja nie haha.
-A ja tak. Biegniemy ?
-No to na co czekasz ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Wstaliśmy z ławki i pobiegliśmy do domu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ No to mamy 5 rozdział. Przepraszam, że taki beznadziejny. :(
Komentujesz= Motywujesz <3
Dziękuję, że czytacie mojego bloga :)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział 4

...Zeszłyśmy do salonu i czekałyśmy na Neymara...
-Jestem- krzyknął Ney
Usiadł na kanapie na przeciwko mnie i zaczął mnie wypytywać o wszystko- m.in.:
-Zainteresowania, hobby ?
-Piłka nożna, bieganie oraz malowanie.
-Mhm..m Bieganie ? Dobrze biegasz ?
-Yy.. Nie wiem... Ty już sam to stwierdzisz haha.
-No to jutro zabieram cię na trening, a nasz trener także oceni jak biegasz !
-Niee... Wstydze sie. A poza tym.. Tak biegać przy wszystkich ? - gdy to mówiłam coraz bardziej wyszczerzałam oczy
-A co boisz sie ? Jak chodzić uiesz to i biegać
-Bardzo śmieszne Neymar. A pro po to nie masz dzisiaj treningu ? Nie trener dał wlone kiedy dowiedział się, że ty przyjeżdżasz -
szeroko się uśmiechnął.
-Aha. To o której jutro ten trening ?
-09:30. Jedziesz ze mną.
-Haha zobaczy się. Mam do was prośbę
-Jaką ?- powiedzieli równocześnie Ney i Raf
-Chciałabym trochę zwiedzć Barcelonę i... - Neymar mi przerwał
-To idziemy. Tylko muszę się przebrać. Zaczekajcie 5 minut.
-Tak, tak 5 minut. Znając ciebie to 20 minut ! -Krzyknęła Rafa ze śmiechem.
Kiedy Neymar poszedłna górę się przebrać rozmawiałyśmy z Rafą o Neymarze. Dużo się dowiedziałam o nim. Więcej niż piszą w Internecie.
Mniej więcej gadałyśy o nim gdy był w moim wieku. Gdy usłyszałśmy, że już schodzi po schodach zapadła cisza. Brazylijczyk spytał :
-Co taka cisza ? O niczym nie rozmawiałyście ?
Rozmawiałyśmy... O tobie, o twoim dzieciństwie haha - odpowiedziałam
-Nie mam nic do ukrycia więc śmiało możecie rozmawiać. To jak idziemy ? Może po drodze wstąpimy do Messich ?
-Może jutro. Dzisiaj się jeszcze wstydze. Minęło dopiero 3 godziny odkąd tu jestem. Zrozum. Jutro na treningu poznam wszystkich, a jeśli chcesz
to jutro możemy isć do Messich. Chciałabym poznać Antonellę i Thiago. To taki słodziak !
-Okej. No to chodźmy.
-Zbierajcie się ślamazary !- krzyknęła Raf
-Ja ci tu dam ślamazary !- Krzyknął Neymar i zaczął gonić Rafę
Ja się tylko śmiałam i zrobiłam im zdjęcie haha. Tak łanie razem wyglądają. Znam ich dopiero kilka godzin a już ich kocham ¦
-Weronika ! Szybciej ! Rafa widzisz ! I mówisz, ze tylko ja cały czas grzebie w telefonie. - Neymar zaczął się śmiać
- yy.. Co? Nie. Już chowam telefon... Czekajcie. to gdzie pierw idziemy ?
-Chodzimy po całej Barcelonie ! A jak myślałaś ? - spytała Rafa
-Że co ? Nogi mi odpadną !!-  zaczęłam się śmiać, a oni razem ze mną...
* 6 godzin później *
-Nareszcie w domu - zaśmiała się Rafa
-A kto chciał chodzić po całej Barcelonie - zrobiłam poker face
-Haha ja idę na górę wziąć prysznic- powiedział Neymar i tak zrobił.
Została sama z Rafą.
-Hmm. Mam do Ciebie pytanie - zwróciła się do mnie Rafa
-Pytaj o co chcesz. Na wszystko odpowiem
-Bo Weronika to troche długie imię haha. Mogę mówić jakoś do cIebie skrótem ? Tylko jak ?
-Wera, Weri, Werka, Wero , Wika , Wiki, Nika...
-Może Wera albo Nika...
-Jaka Nika ? -spytał Neymar schodząc na dół
-Ty już ? - zapytałam
-Szybki jestem co nie ? To jaka Nika ?
-No bo moje imię jest troche długie i jakieś zdrobnienie trzeba wymyślić. Pomożesz ?
-Nika pasuje idealnie. - odpowiedział Ney bez zastanowienia
-No to Nika- powiedziała Rafa
-Mi tam pasuje. Em... wiecie może która jest godzina ? - spytałam
-Około 22 - powiedziała Rafaella spoglądając na wyświetlacz telefonu
-Aha. A trening jutro o 09:30 ? Czyli o której musze tak mniej więcej wstać ?
- O9:10 wyjeżdżamy więc... e.. a długo sie szykujesz ?
-Yy.. Tak sobie
-Czyli około 8:30
- Okej. To ja idę wziąć prysznic i chyba się położę. Dobranoc- powiedziałam
-To ja też pójdę, bo lubie sobie pospać. Dobranoc - powiedział Ney.
- to ja nie będę gorsza i także pójdę spać. Dobranoc wszystkim.
Poszłam na górę wziąć prysznic i położyłam się na łóżku. Nie mogłam zasnąć więc sprawdziłam różne portale społecznościowe
oraz instagram. Zobaczyłam nowe zdjęcie Neymara z przed 5 minut. Polubiłam je. Pomyślałam "Mówił, że idzie spać haha " Po chwili ktoś otworzył moje
drzwi. To był Neymar
-Jeszcze nie śpisz ? -zapytał
-Nie mogę zasnąć, ale próbuje, a ty też nie śpisz ?
-Też nie mogę usnąć. a teraz odłóż tą komórkei dobranoc - powiedział poczym wziął moją komórkę i położył ją na komodzie
-Dobranoc. - powiedziałam
Wyszedł z mojego pokoju, a ja w trybie natychmiastowym usnęłam.

* Z perspektywy Neymara *
Dodałem zdjęcie na Instagrama. Zobaczyłem, że polubiła je Nika. Poszedłem do jej pokoju. Porozmawialiśmy tak chwileczkę. Wróciłem z powrotem  do swojego pokoju. Wskoczyłem na łóżko i myślałem "Poznałem dziś moją... tak jakby kuzynkę. Bardzo ją polubiłem. Ona jest taka miła, ładna, zabawna, mądra. Kocham ją. Jutro wybiera
się ze mną na trening. Boję się reakcji chłopaków". Ale co tam. Okarze się jutro. Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem...

* Rafaella *
Poszłam na górę i wzięłam prysznic. Położyłam się do łóżka. Nie chciało mi się spać więc zaczęłąm myśleć o Weronice. Nika jest bardzo miła. Polubiłam ją od razu. Dogadałyśmy się na samym początku. Bardzo się cieszę, że zjawiła się w naszym życiu z pewnością zmieni je na lepsze.

* Rano *
Obudziłam się o godzinie 08:20 więc postanowiłam wyłączyć budzik. Wykonałam poranne czynności i ubrałam się jakoś bardziej ładnie skoro mam poznać moich ulubionych piłkarzy na całym świecie ! Postanowiłam na to :
Ubrałam w wybrane przez siebie ciuchy. Postanowiłam jeszcze przejechać tuszem po rzęsach, pomalowałam usta pomadką i zeszłam na dół. Zauważyłam Rafę robiącą śniadanie. Podeszłam do niej i przywitałam się. Powiedziała :
-Cześć. Jak się spało ?
-A dziękuję bardzo dobrze a tobie ?
-Też. Siadaj . Zaraz będzie śniadanie. Lubisz naleśniki ?
-Tak. Uwielbiam ( śmiech). A Neymar jeszcze śpi ? - spytałam
-Nie, wyszedł do sklepu. Zaraz przyjdzie.
Podała mi naleśniki. Zjadłam ze smakiem. Talerz wrzuciłam do zmywarki. Podziękowałam i poszłam na górę po telefon i torebkę. Ponownie wróciłam na dół. 
-Pięknie wyglądasz- powiedział Neymar - A teraz chodź, bo się spóźnimy.
Wsiedliśmy do samochodu i byliśmy już na miejscu. Powiedziałam:
-Ney, boję się ...
-Czego ?
- Sama nie wiem.. Wstydzę się... - odpowiedziałam
-Nie ma się czego wstydzić. A teraz idź na trybuny, a ja pójdę do szatni się przebrać. Za chwile będę.
Udałam się długim korytarzem na trybuny. Bardzo mi się tam podobało. Zrobiłam kilka zdjęć i jeszcze sobie selfie, które później wstawię na instargama. Nim się obejrzałam na murawę weszli piłkarze. Ich wzrok skierował się na mnie.
Weronika ! Chodź tu !- krzyknął Ney 
Podbiegłam do nich. 
-To właśnie jest Weronika - moja kuzynka. - powiedział Neymar
-E... Cześć
-Cześć !- krzyknęli wszyscy chórem 
-Szybko biegasz - powiedział Alves 
-Ja tak nie uważam.. A tak dla jasności mówicie do mnie Nika. Jest krócej 
- Okej. Chcesz zagrać z nami ?  - tym razem spytał Messi
- Nie... Lepiej nie.. Nie umiem grać..
- Masz w sobie ten dar. Masz korzenie Neymara ! Na 100% umiesz grać ! - powiedział Leo
- Nie wiem.. ale raczej nie umiem... -tej chwili przerwał mi trener
-Dzień dobry chłopaki ! - powiedział
-Dzień dobry trenerze ! - krzyknęli piłkarze chórem
-Może mi ją przedstawicie ? - spytał Luis 
Podeszłam do trenera i powiedziałam 
-Weronika, ale prosze mi mówić Nika.
-Miło Cię poznać. Może chcesz zagrać z chłopakami ?
-Ale ja... - przerwali mi chłopaki'
-Widzi trener ? Zgodziła się ! 
- Ej! - popatrzyłam na nich zabójczym wzrokiem.
-Rafinha zaprowadź ją do szatni i daj jej jakiś strój.
Po 10 minutach wróciliśmy na murawę. 
-Rozgrzewka ! 5 kółek wokoło boiska ! -wykrzyczał trener
Biegłam razem z Neymarem, Messim oraz z Alvesem. Nawet nie zauważyłąm kiedy przebiegliśmy 5 kółek. Cały czas śmiałam sie z chłopaków. Ciągle się wygłupiali. 
-Nika, szybka jesteś - powiedział trener
-Ja dalej tak nie uważam. 
-Chcesz się wyścigiwać z chłopakami ? 
-To nie ma sensu i tak będę ostatnia. To są piłkarze, a ja przeciętna dziewczyna...
-A wiesz jaki masz czas ?
-Na 60 metrów to 08:56... 
-Wow- usłyszałam chłopaków
-Tak wiem, słabo...
-Że co ? Masz dobry czas.
-Haha nie... Dobra zmieńmy temat . 
Po rozmowie graliśmy w nogę. Byłam w drużynie z Neymarem, Suarezem, Pique, Alvesem, Rafinhą itd... Stanęłam specjalnie z tyłu, żeby nikt do mnie nie podawał. Na marne co chwile dostawałam podania od Neymara albo od Alvesa. Pod koniec strzeliłam 2 gole. Do teraz nie mogę w to uwierzyć. Byłam taka zmęczona. Chłopaki porozmawiali jeszcze chwile z trenerem i udaliśmy się do szatni. Na szczęście zawsze noszę ze sobą w torebce dezodorant. Po tym jak chłopaki się przebrali poprosiłam wszystkich o autografy. Poprosili, żebym zaczekała. Gdy wrócili to po prostu nie mogłąm w to uwierzyć. Każdy dał mi swoją koszulkę z ich podpisem. Musiałam wziąć jakąś reklamówkę, bo tych koszulek było naprawdę sporo. Wymieniłam się jeszcze numerami z piłkarzami i pojechaliśmy do domu. 

* Neymar *
"Chłopaki bardzo polubili Nikę. Trener także. Nie potrzebnie się tak bałem. Cieszę się, że Weronika pojawiła się w moim życiu. Jest u mnie tylko 1 dzień, ale zmieniła mnie. Chodzę bardziej uśmiechnięty i nie mam powodów do kłótni. To będą najlepsze wakacje w życiu. Kiedy graliśmy mecz strzeliła 2 gole. Bardzo się tym cieszyłem. W przeciwieństwie do chłopaków nie byłem zdziwiony. Haha szkoda, ze się nie widzieli. "
Dostałem sms-a. Był od Messiego :
-" Cześć Neymar. Jeśli masz dzisiaj wolny dzień to przyjedź do nas z Niką. Anto i Thaigo bardzo chcą ją poznać. "
Poszedłem na górę i spytałem Weronikę czy pojedziemy. Zgodziła się więc odpisałem :
- "To o której mamy przyjechać ?" 
Po chwili otrzymałem odpowiedź :
- "15:00 Pasuje ?"
- Tak - odpisałem po czym schowałem telefon do kieszeni.

* Weronika *
O godzinie 15 jedziemy do Messich. Postanowiłam, ze nie będę się przebierać i zostanę w tych samych ciuchach. przypomniało mi się, że nie mam jeszcze numeru Neymara ani Rafy. Udałam się na dół...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to już 4 rozdział <3 Proszę o komentarze :* Bardzo dziękuję tym, którzy czytają tego bloga ! Kocham mocno ♥♥♥ 


sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 3

... Po myślach, że poznam mojego idola odpłynęłam w krainy snu...
* Następny dzień *
Wreszcie nastąpił ten dzień. Zakończenie roku szkolnego, coś na co czekałam 10 miesięcy. bardzo się cieszę, ze już wakacje, chociaż bardzo stresuję się jutrzejszego dnia. A co jeśli zapomne języka ? Jeśli zaniemówie ? Przecież dzisiaj przedostatnia lekcja. Tak bardzo się boję.
Postanowiłam wstać i podejść do szafy. Wybrałam czarną spódniczkę przed kolana, białą bluzkę z koronką oraz czarne baleriny.
Poszłam do łazienki się przebrać. Zrobiłam jeszcze fryzurę, lekko przejechałam tuszem po rzęsach i byłam już gotowa. Zeszłam na dół gdzie czekali na mnie rodzice. Było to dla mnie duże zdziwienie więc spytałam :
-Co się stało, że moi rodzice są w domu i na mnie czekają (śmiech). Mama odpowiedziała:
- Dzisiaj jest zakończenie roku i już jutro wyjeżdżasz więc musimy spędzić dzisiaj cały dzień razem. Co ty na to, aby po zakończeniu roku szkolnego wybrać się na zakupy ? W mońcu musisz jakoś wyglądać.
-Czyli sugerujesz, że nie mam gustu ?- mówiąc to, podniosłam brew.
-Nie, nie o to mi chodzi Myślałam, że chcesz nowe ubrania, no ale nie to nie...
-Chcę ! Jedźmy już bo się spóźnimy. Msza sie zaczyna za półgodziny halo !
* 4 godziny później *
Wysiedliśmy z samochodu i otworzyłam drzwi, ponieważ jako jedyna miałam jeszcze jedną wolną rękę. Wszystkie ubrania i rzeczy rodzice pomogli
mi wnieść do pokoju. I zaczęłam się pakować. Do pierwszej walizki spakowałam ubrania i buty, a do drugiej ładowarki, kosmetyki, tablet, laptop oraz okulary przeciwsłoneczne ( przydadzą się, ponieważ Barcelona to bardzo słoneczne miasto ) inne rzeczy. Do torebki na ramię wrzuciłam
słownik ( na wszelki wypadek ), portfel z pieniędzmi i słuchawki. Byłam już gotowa. Ponieważ godzina wybijała 14:00 mama zawołała mnie na obiad. Pół godziny później przyszła Marta. Pierw powtórzyłyśmy słówka, które uczyłyśmy się wczoraj, a następnie Marta zrobiła mi 20 kartkowy test.
Pisanie jego trochę mi zajęło- ponad 1,5 godziny. Pożegnałam się z Martą i udałam się do ogrodu, gdzie byli moi rodzice. Pogadaliśmy ze sobą. Czas tak szybko zleciał. Nawet nie wieedziałam kiedy zrobiło się ciemno. Było już koło 21:30 więc postanowiłam udać się na górę. Weszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafy piżamy, a następnie poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Ponownie wróciłam do swojego pokoju. Wyszłam na balkon i podziwiałam widoki (było ciemno, ale za to oświetlono ). Zaczęłąm myśleć o jutrzejszym dniu. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu widniała godzina 22:20 postanowiłam się już położyć, bo jutro jest bardzo ważny dzień.
* Rano *
Wstałam o godzinie 06:00. Wykonałam poranne czynności i przebrałam się. Zeszłam na dół zjeść śniadanie i pozostało mi tylko czekać na Martę. Dzisiaj to ostatnia już lekcja. Bardzo się stresowałam. 15 minut później zjawiła się Marta. Była tylko 40 min, ponieważ nie mogłam się spóźnić na samolot. Weszłam po schodach na górę po walizki. Musiałam je sama znosić po schodach, ponieważ rodzice czekali już na zewnątrz. Były bardzo ciężkie. Droga na lotnisko nie zajęła nam długo. Napisałam tylko sms-a do laboratorium ( bo kazali mi ich powiadomić ) i wrzuciłam telefon do torebki. Pożegnałam się z rodzicami i weszłam na pokład samolotu. Bałam się, ponieważ leciałam sama i nigdy, ale przenigdy nie leciałam samolotem. Samolot wystartował...
* Około 3 godziny później *
Samolot zaczął lądować. Wyszłam z samolotu. Rozglądałam się po lotnisku. Zobaczyłam jakiegoś faceta, który był ubrany na czarno. Miał kartkę, na której widniało moje imię i nazwisko. Podeszłam do niego i zaczęłam:
-Buenos días- ku mojemu zaskoczeniu powiedział po polsku ...
- Dzień dobry. Nie musisz mówić do mnie po Hiszpańsku. Jestem Polakiem, jak ty.
-I dziękuję. Cieszę się. Będzie mi troche wygodniej.
-Może już pojedziemy ?
- Tak. Będzie tak najlepiej. Po co stać na lotnisku ? (śmiech)- również się zaśmiał. - A tak przy okazji. Można wiedzieć jak ma Pan na imię?
-Jestem Piotr. Piotr Candas.
-Miło Pana poznać panie Piotrze.
Powoli zbliżaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i jechaliśmy. Pan Piotr prowadził, a ja podziwiałam przepiękne widoki Barcelony. Jakie to piekne, słoneczne miasto...- w tej chwili rozmarzyłam się.
-Już jesteśmy
Przed moimi oczami ukazała się ogromna willa.
-Wow- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić.
-Ogromny dom prawda ?
-Dom ? To willa ! (śmiech)
-Choć już. Czekają na nas.
-Co ? Czekają ? Czyli kto ?
-Neymar i Rafaella
-Uff... Myślałam, że ktoś inny.
Pan Piotr otworzył drzwi i powiedział :
-Panie przodem. Nie zapomnij się i nie powiedz po Polsku (śmiech)
-No oby.
Przeszliśmy przez krótki korytarzyk i weszliśmy do salonu
-Dzień dobry !- powiedziałam
-Cześć! - powiedział Neymar, po czym przywitał mnie ciepłym przytulasem.
-Witaj w rodzinie- powiedziała Rafa po czym dała mi całusa w policzek.
-Chodź- krzyknął Neymar. - Pokażę ci twój pokój.
Weszłam za Neymarem po schodach. Po prawej stronie schodów otworzył drzwi. Miałam zamiar wejść, ale Ney mnie powstrzymał i powiedział :
-Zaczekaj - po tych słowach przyłożył ręce na moje oczy. - Teraz idź.
-Jak mam iść skoro nic nie widzę ? ( śmiech ). Neymar również zaczął się śmiać. Nie otwieraj jeszcze oczu. Zdjął ręce z mojej twarzy.
-Teraz otwórz
-Wow.
Pokój był koloru różowo ciemnnego i morskiego. Meble były koloru białego. Pokój z balkonem oraz ogromne łóżko.
-Podoba ci się ?
-Tak jest piękny ! Dziękuję !
-A teraz za to mi się coś należy
- Co masz na myśli ? - podniosłam jedną brew.
-Przytulasa !
-No dobra- przytuliłam go.
- Ja lece bo musze coś załatwić. Zaraz wracam - po tych słowach wyszedł z tymczasowo mojego pokoju.
Postanowiłam, że się rozpakuję. Otworzyłam ogromną szafę i zaczęłąm wkładać powoli ubrania. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju
-Proszę - powiedziałam
To była Rafa.
-Przyszłam ci pomóc się rozpakować
-Byłabym wdzięczna
Jak powiedziała, pomogła mi. Oczywiście przy tym nie zabrakło śmiechu. Rafaella jest taka zabawna. Bardzo ją polubiłam. W tym momencie wparował Neymar. W rękach trzymał ogromny bukiet czerwonych róż. Podszedł do mnie i powiedział :
-Proszę to dla Ciebie. Tak na powitanie.
-Nie trzeba było.
-Nalegam. Prosze weź
-Dziękuję . Masz może jakiś wazon czy coś ?
-Otwórz szafę po prawej. Tam powinien być.
Jak kazał tak zrobiłam. Wyjęłam wazon miałam coś powiedzieć, ale Ney mi przerwał:
-Na przeciwko twojego pokoju jest łazienka tak dla jasności, a teraz daj wazon naleję do niego wody.
Zejdźcie na dół do salonu. W końcu musze coś o tobie wiedzieć...
Zeszłyśmy do salonu i czekałyśmy na Neymara...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jest 3 rozdział <3 Czytasz lub komentujesz = Motywujesz 

czwartek, 11 czerwca 2015

Rozdział 2

...Założyłam słuchawki na uszy i biegłam przed siebie...
Bardzo się zmęczyłam, więc postanowiłam pójść do sklepu kupić sobię wodę. Moją uwagę przykuła jedna z gazet. Na pierwszej stronie zdjęcie Neymara a pod nim napis :
"Wziął udział w światowym projekcie o znalezieniu spokrewnionej osoby. Kim ona jest ? Czyżby Polak/Polka ?" Postanowiłam nie myśleć i kupić tą gazetę. Zapłaciłam za wodę i gazetę, i czym prędzej pobiegłam do domu. Chciałam otworzyć drzwi. Ku mojemu
zaskoczeniu były zamknięte. Pomyślałam " To jeszcze nie wrócili ? Minęło około 3 godziny". Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Trzasnęłam nimi i pobiegłam na górę. Musiałam się wrócić by ponownie zamknąć, ale na klucz. Ja i ta moja skleroza. Pomyślicie w tym wieku ? Tak. U mnie to się zdarza. Znowu pobiegłam na górę chwyciłam gazetę, otworzyłam na stronie ,na której pisze o Neymarze. Zaczęłam czytać: "Prawdopodobnie Neymar jest spokrewniony z Polką. Kto to jest ? Tego nie wiemy, ale dowiemy się w najbliższym czasie."
Postanowiłam nie czytać dalej. Po przeczytaniu tych trzech zdań odłożyłam gazetę i padłam na łóżko. Postanowiłam włączyć moje ulubione piosenki na telefonie i wsłuchiwać się w nie. Kocham słuchać piosenek. Mogłabym słuchać je całymi dniami. Tak jest.. Słucham na wszystkich urządzeniach dotąd aż padną i muszę je ładować od nowa, i tak w kółko.
*Następny dzień*
Wstałam o godzinie 9:50. Leżałam bardzo długo. Myślałam jak mi dobrze. "Nie chodzę do szkoły ponieważ był wyciek gazu czy coś. Wolne od szkoły jak to fajnie brzmi." Następnie wstałam i wykonałam wszystkie poranne czynności. Zeszłam na dół po schodach. Zobaczyłam rodziców. Oczywiście jak zawsze gdzieś się spieszyli i chcieli gdzieś jechać. Usłyszałam tylko od mamy :
-Śniadanie jest na stole, a obiad w lodówce. Odgrzej sobie. Kochamy cię !
Tak te słowa słyszę codziennie. Dosłownie. Jedynie spędzam z nimi czas weekendy. Tak. Dobrze słyszeliście. Niby sie o mnie martwią, ledwo co się zgadzają na byle co, a ich nie ma w domu. Nagle przypomniałam sobie, że nie spytałam rodziców o to czy mogę jechać do Neyamra na wakacje. Trudno, poczekam aż łaskawie wrócą. Po chwili usłyszałam dzwonek do brzwi. W nich stała wysoka, młoda brunetka. Powiedziała:
-Dzień dobry. Nazywam się Marta Wojdyła. Jestem twoją nauczycielką Hiszpańskiego.
-Dzień dobry. Nie spodziewałam się pani tak szybko. Zapraszam do środka- machnęłam ręką w stronę salonu.
Pomyślałam " przecież nawet nie zadzwoniłam, że się zgadzam, ale okej. Co mi szkodzi."
Pierw zaczęliśmy od podstawowych słówek. M.in. przywitanie, podziękowanie, czynności, kolory, cyfry oraz niektóre przedmioty. Po 2 godzinach nauczania Marta ( bo tak kazała mi do siebie mówić) zrobiła mi kartkówkę z tych słów. Miałam 4 błędy. Powiedziała, ze szybko się uczę. Moim zdaniem to nie prawda xD
Po mojej pierwszej lekcji hiszpańskiego byłam bardzo zmęczona, ale nie mogłam odpocząć. Marta kazała mi przepisać wszystkie te słówka na kartki i powiesić
je nad moim biurkiem. Mam je powtarzać cały czas kiedy będę go miała. No ale koniec dobrego. Jutro już muszę wracać do szkoły...
* 9 godzin później *
Jest godzina 9:30. Zaraz rodzice powinni się zjawić. Usłyszałam zamykające się drzwi. Postanowiłam zejść na dół. Rodzice siedzieli już w salonie. Postanowiłam zacząć :
- Bo jest taka sprawa... ( nie wiedziałam od czego mam zacząć. Postanowiłam zacząć tak...) Wtedy co byłam w laboratorium ... - w tej chwili przerwała mi mama.
-Tak.
-Ale nawet nie wiesz co chcę ci powiedzieć. Chodzi o to...
-Chodzi o to, że twój największy idol Neymar Junior zaprosił cię do siebie na wakacje..
-Wyjęłaś mi to z ust. Czyli sie zgadzasz ? No ale wiesz, nie mogę tak komuś siedzieć na głowie.
-Tak wiem o tym. Zadzwoń do laboratorium i powiedz, że jutro się tam zjawisz z odpowiedzią. Ale musisz dopytać czy nie będziesz tam 5 kołem u wozu.
-Wiem mamo. Kocham Was !- po tych słowach pobiegłam na górę, wpadłam na łóżko i zaczęłam piszczeć. Po opadnięciu moich emocji zastanawiałam się jak to możliwe, że rodzice
się zgodzili. Rzadko kiedy się zgadzali. No ale po co myśleć o przeszłości ? Żyjemy przyszłością ! To się liczy. Po tych myślach postanowiłam poszukać jakichś piżam. Udałam się do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Po umyciu zębów zdałam sobie sprawę, ze jadłam tylko śniadanie. No cóż. Nie byłam głodna więc postanowiłam się położyć. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano musiałam stać wcześnie, ponieważ do szkoły. "Witaj szkoło! ". Jak ja nie lubię chodzić do szkoły. Wykonałam poranne czynności i udałam się do szkoły. Po szkole wróciłam do domu. Musiałam iść bo laboratorium wszystko wyjaśnić i wgl.
Po 20 minutach dotarłam do wybranego prze ze mnie miejsca. Pan Marcin opowiedział mi wszystko kiedy mam się zjawić u Neymara. Dokładnie to to " 27. 06. 2015 r. o godzinie 8:30 mam samolot". Muszę umieć Hiszpański na perfekt. Przynajmniej tak powiedział mi pan Marcin. Spytałam jeszcze :
- A czy ja nie będę przeszkadzała Ney...- w tej chwili przerwał telefon. Po 10 minutach rozmowy odłożył słuchawkę. Nic nie rozumiałam no chyba że kilka słówek ponieważ mówił po Hiszpańsku.
Pan Marcin odezwał się:
-To telefon z informacjami od Neymara. Masz zjawić się w Barcelonie 27 czerwca. I powiedział, ze w żadnym wypadku nie będziesz mu przeszkadzała.
- Okej. To ja już się będę zbierać bo Marta przychodzi.
-Do widzenia
Nic nie odpowiedziałam i wyszłam z budynku.
Kolejne dni mijały mniej więcej tak : " szkoła, lekcje Hiszpańskiego, nauka ". I tak w kółko.
* 2 tygodnie później *
Już jutro jest zakończenie roku szkolnego. A pojutrze wyjazd do Barcelony. Byłam przerażona, a zarazem szczęśliwa. Nie mogę w to uwierzyć że poznam samego Neymara da Silva Santos Junior <3.
W każdy dzień uczę się nowych słówek po Hiszpańsku. Ten język nie jest wcale taki trudny. Tylko trzeba mieć zapał, którego i tak nie mam. Po myślach, ze poznam mojego idola odpłynęłam w krainy snu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 2 rozdział. Proszę o komentarze :*

środa, 10 czerwca 2015

Rozdział 1

Tydzień temu na świecie pojawił się pewien projekt. Polegał on na oddaniu krwi do analizy. Ten projekt miał wynaleźć nasze pokolenia i z kim jesteśmy spokrewnieni z innego kraju. Zainteresowałam się tym i wzięłam udział. Po tygodniu wezwano mnie do labolatorium. Okazało się, że jestem spokrewniona z moim największym idolem... Miał na imię Neymar <3. Jak dobrze wiecie to piłkarz FC Barcelony <3 Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam skakać i piszeć... To był najlepszy dzień w moim życiu! No tylko był problem. On o tym nie wie. A nawet gdyby się dowiedział to i tak bym go nie poznała. Ku mojemu
zdziwieniu pan w długim białym szlafroku miał dla mnie jeszcze jedną dobrą wiadomość. Okazało się, ze Neymar, sam Neymar Junior światowej sławy klasy piłkarz chce się ze mną spotkać, poznać mnie i wgl. Po tych słowach zabrało mi dech w piersiach. Mój idol chce mnie widzieć. OMG !!! Najlepsza wiadomość w życiu.. Dość krótkim życiu, ponieważ jak wspomniałam wcześniej mam 13 lat. Wróciłam do domu. Byłam
bardzo szczęśliwa. Zamknęłam się w swoim pokoju, rzuciłam się na łóżko, chwyciąm poduszkę i zaczęłam piszczeć. Byłam taka podekscytowana. Kiedy emocje opadły postanowiłam pójść spać.

Następnego dniaobudził mnie telefon. To ci z labolatorium (musiałam im dać swój numer, ponieważ tak to nie mieli by ze mną żadnego kontaktu). Chcieli abym zjawiła się u nich za godzinę. Rozłączyłam sięi spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Widniała godzina 09:59. Wstałam i wykonałam wszystkie poranne czynności. Zostało mi jeszcze pół godziny więc poszłam na dół do salonu i poinformowałam mamę, że dzwonili z labolatorium
i mam się do nich zgłosić. Mama się dziwiła, że chcą coś ode mnie. W sumie to sama się zastanawiałam. Ale wolałam tam pójść i sama to sprawdzić. Poszłam pieszo. Spacer dobrze mi zrobi. Doszłam po 20 minutach.
Jak się okazało pan Marcin ( bo tak miał na imię) już na mnie czekał. Po chwili ciszy wreszcie powiedział:
- Dostałem wiadomość od Neyamra. ( Na te słowa się przestraszyłam. Sama nie wiem czemu.) Bardzo by chciał, abyś umiała język Hiszpański, ponieważ chce się z tobą dogadać. Czy ci to nie przeszkadza ?
-Nie ! Ja zawsze chciałam umieć Hiszpański ( Kamień spadł mi z serca, myślałam, że coś się stało).
-Załatwimy ci najlepszego nauczyciela Hiszpańskiego. Będziesz miała lekcje prywatne. Może być u Ciebie w domu ?
-Tak, oczywiście. Będzie mi bardziej swobodniej.
-Dobrze, a i jeszcze jedno. Codziennie po 3 godziny lekcji od razu po szkole. W soboty też zrozumiano ?
-Tak.
-I Neymar zaprasza cię do siebie na wakacje... Zgadzasz się ?
-Musiałabym spytać rodziców, bo nie jestem pełnoletnia.. A poza tym... To trochę kosztuje. I.. ( nie dał mi dokończyć)
-Neymar za wszystko zapłaci.
-Ale ja nie mogę mu siedzieć na głowie.
-Nalega..
-Prosze jutro do mnie zadzwonić, a ja dam odpowiedź.
-Do widzenia
-Do widzenia
*Moje myśli *
Chciałam jechać, ale nie wiem czy rodzice się zgodzą... Rzadko kiedy pozwalają mi na wszystko. Jestem jedynaczką i martwią się o mnie.
Wróciłam do domu ( była już godzina 14:46) Pomyślałam "ale długo tam byłam"
Rodziców nie było w domu ( jak zawsze gdzieś pojechali). Postanowiłam przebrać się i pójść pobiegać. Zamknęłam dom, a kluczyki wzięłam ze sobą. Rodzice mają zapasowe więc bez problemu sobie otworzą. Założyłam słuchawki na uszy i biegłam przed siebie...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kochani prosze o komentarze. Muszę wiedzieć czy ktoś to w ogóle czyta. Prosze o szczere opinie. Z góry bardzo dziękuję ^^ Jeśli chcecie być powiadamiani o rozdziałach proszę o pytanie na asku, którym specjalnie założyłam dla tego bloga :*
Ask.fm/Pisze_bloga 

wtorek, 9 czerwca 2015

Prolog i bohaterowie

Mam na imię Weronika. Mam 13 lat. Bardzo interesuję się piłką nożną. Kocham ją <3 Mój ulubiony klub piłkarski to FC Barcelona. Najlepsza.. A nie rozpisując się tak to kilka słów o mnie, o moim życiu.
Jestem przeciętną dziewczyną, nie przechwalam się wszystkim jak inni.Charakterek to mam niezły, jestem zadziorna ale czasami wrażliwa tak trochę. Nie będę przynudzać, resztę dowiecie się w rozdziałach :)
Bohaterowie :
Neymar da Silva Santos Junior ( wiek 23 lata, piłkarz FC Barcelony )
Oraz inni piłkarze FCB wraz z trenerem.
Także ja ☺ Ale zdjęcia swojego nie dodam.. 
Rozdziałek będzie jutro, albo dziś taki krótki :*