wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 8

...-Dobranoc Księżniczko
Pomaszerowałam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Tak szczerze nie za bardzo chciało mi się spać. To fakt, ze byłam zmęczona, ale to co innego. Rozmyślałam o wszystkim co mi się przydarzyło. Wcześniej o tym nie wspominałam, ale mam taki swój pamiętnik. Nikt o nim nie wie, tylko ja. Podeszłam do szuflady z bielizną i wyciągnęłam z niej z pod spodu mój pamiętnik. Zapaliłam lampę nocną, wyjęłam długopis z mojego piórnika i zaczęłam pisać:
"Wreszcie jestem u Neymara. Nie mogę w to uwierzyć. To było moje największe marzenie ! Tylko myślałam, że spełni się w inny sposób. Myślałam, że za kilka lat na moje urodziny wybiorę się do Hiszpanii, do Barcelony no i jakoś tak go spotkam. Wszystko zmienił ten projekt z czego bardzo się cieszę. Wszyscy moi bliscy wiedzieli, że jestem Neymarzete. Z tego bardzo się cieszę. Neymar to mój największy idol. Na boisku czuje się jak ryba w wodzie, wie co robić z piłką kiedy trzeba i to się właśnie liczy. On nie ma żadnych wad, nawet jeśli ma, to niewidoczne w moich oczach. On zawsze był, jest i będzie w moim sercu do końca mojego życia. Minął już tydzień odkąd tu jestem. Przyjechałam na 5 tygodni, czyli zostaje jeszcze tylko miesiąc. Nie chcę, żeby czas mijał tak szybko. Muszę się cieszyć każdą chwilą spędzoną tutaj, w Barcelonie. Nie chcę opuszczać tego miejsca. Za bardzo się przyzwyczaiłam. Nie cierpię pożegnań. Najbardziej nie chcę żegnać się z zawodnikami FCB, a szczególnie z Neymarem. Za bardzo się do niego przywiązałam..."
Pisałam w języku Hiszpańskim. Chciałam utrudnić, ponieważ gdyby ktoś w Polsce znalazł mój pamiętnik to mógłby to przeczytać, ale wątpie, bo nikt nie wie o tym pamiętniku. Po pisaniu zrobiłam się senna. Odłożyłam pamiętnik na swoje miejsce, położyłam się i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
*Neymar*
Wstałem bardzo wcześnie. Ubrałem się w same spodenki i zszedłem na dół.Postanowiłem zrobić śniadanie  Rafie i Nice. Wziąłem długopis i karteczkę, i napisałem : "Moim kochanym księżniczkom. Smacznego! ". Wyszedłem na zewnątrz i siadłem na leżaku obok basenu. Zadzwoniłem do Leo. Mieliśmy poważne tematy to obgadania. Wziąłem telefon do ręki, wybrałem numer i zadzwoniłem.

*Rozmowa telefoniczna*

-Po co tak wcześnie dzwonisz ?!- Leo krzyknął do słuchawki, że aż prawie ogłuchłem
- Jest godzina 07:40. Wiem, ze dzisiaj treningu nie ma, no ale długo spać chyba nie będziesz-zaśmiałem się i kontynuowałem- Bo jest taka sprawa. Nika za tydzień ma urodziny i chciałbym zrobić jakąś imprezę urodzinową, miło by było gdyby... - w tym momencie mi przerwał
-Słuchaj, zrobimy tak. Obdzwaniamy wszystkich zawodników klubu, także dzwonimy do trenera. Zrobimy dzisiaj spotkanie. Może być u mnie, Anto też nam pomoże. Rafa jak chce też może przyjść. Tylko co zrobimy z Niką ?
-Hmm... Dzisiaj powiem, że mamy spotkanie, ale takie,że... tylko zawodnicy klubu... A Rafa powie, że idzie do przyjaciółki. Może być ? - spytałem
-Tak. Ty to zawsze coś wymyślisz. To o 14:00 u mnie.
-Okej. Cześć
-Cześć
*Koniec rozmowy telefonicznej*

Obdzwoniłem wszystkich piłkarzy, wraz z trenerem. Zajęło mi to z 40 minut. Usłyszałem, ze ktoś idzie. Schowałem telefon do kieszeni i udawałem, że się opalam.
-Śniadanie było bardzo pyszne, dziękuję - to była Weronika. -A ty.. opalasz się czy co? Haha
-Zgadłaś. Wiesz my dzisiaj mamy spotkanie, ale tylko zawodników Barcy
-Aha. Okej. Ja idę na zakupy. O której macie to spotkanie ?
-O 14:00 i nigdzie cię samej nie puszczam ! Idę z tobą- powiedziałem, po czym wstałem z leżaka.
-Jaki nadopiekuńczy haha.
-Po prostu się martwię. Pamiętasz co było ostatnio gdy poszłaś biegać ?
-Tak, pamiętam. Dobra idziesz ze mną, ale się pospiesz.
Szybko udałem się na górę, w celu przebrania się. Chwyciłem jeszcze portfel ze stolika. Zajrzałem do siostry. Jeszcze spała. Napisałem jej karteczkę : "Jesteśmy na zakupach wracamy za niedługo. O godzinie 14:00 u Messi'ego. Nie mów nic Weronice. Powiedz, ze idziesz do przyjaciółki. Dowiesz się wszystkiego na miejscu. śniadanie w kuchni. Kochamy Cię ♥" . Położyłem kartkę na jej stoliku i wyruszyliśmy na zakupy. Postanowiliśmy pójść pieszo. Była piękna, słoneczna pogoda, jak to w Barcelonie bywa.

*Weronika*
Na miejsce zaszliśmy dość szybko. Neymar nie ma daleko do centrum handlowego, z czego bardzo sie cieszę. Ja udałam się do sklepów z damskimi, a Ney do sklepów z męskimi ubraniami. Po 2 godzinnym chodzeniu po sklepach zadzwoniłam do Ney'a, że czekam na niego w kawiarni w centrum. Myślałam, ze Ney mnie nie pobije, bo kupiłam mnóstwo rzeczy i ubrań. Ku mojemu zdziwieniu jednak on wygrał. Niósł chyba z 10 toreb.
-I mówi się, że kobiety tracą więcej pieniędzy na zakupach. Właśnie widzę-zaczęłam się śmiać.
-Ty nie lepsza. Masz 8 toreb. Ja tylko 2 więcej. - też zaczął się śmiać.
Zamówiliśmy sobie coś do picia i jedzenia. Ja wybrałam Shake'a truskawkowego i duże frytki, a Brazylijczyk czekoladowego Shake'a i także duże frytki. Po skonsumowaniu dań, do Neymara podbiegło dużo fanek,chciały autografy  i zaczęły robić sobie z nim selfie, a niekiedy ja robiłam zdjęcia. Następnie jedna z fanek chciała zdjęcie ze mną. Zgodziłam się. Ney zrobił nam zdjęcie. Postanowiliśmy wrócić do domu. Zamówiłam taksówkę, bo z tyloma torbami nie doszlibyśmy raczej do domu...
* 3 godziny później *
Rafa poszła do przyjaciółki, a Ney na spotkanie. Siedziałam sama w domu. Postanowiłam zadzwonić do moich rodziców i porozmawiać na Skype'ie z przyjaciółkami. Po 2 godzinach nie wiedziałam co miałam robić. Nudziło mi się. Chcąc nie chcąc rozpakowałam swoje wcześniejsze zakupy. Ubrania postanowiłam przymierzyć. Zrobiłam sobie kilka zdjęć. Wybrałam jedno najlepsze i wrzuciłam na Instagrama. Dostałam mnóstwo polubień. Zdziwiłam się, bo wszystkie były od zawodników Barcy, od Rafy i Anto oraz mojej idolki piosenkarki Shakiry. Bardzo sie zdziwiłam, ale przypomniałam sobie, że Shak to partnerka Pique. Pomyślałam sobie: " Co to za spotkanie, ze siedzą w telefonach ?" Zaśmiałam się sama do siebie i włączyłam laptopa. Odwiedziłam Facebook i Aska. Na asku oczywiście tylko pytania o Ney'u. Odpowiedziałam na wszystkie. wyłączyłam laptopa. Postanowiłam pójść się opalać. Przebrałam się w stój kąpielowy i zeszłam się opalać przy basenie...
* 4 godziny później *
-Jesteśmy ! - krzyknął Neymar
-Co za zbieg okoliczności, że akurat w tym samym momencie ? - spytałam
-Yy... Przypadek - powiedziała Brazylijka.
-No dobra. Kolacja jest w kuchni. Dopiero co skończyłam gotować
-A co przygotowałaś ? - spytał Ney oblizując sie dookoła warg
-No nie za bardzo wiedziałam co zrobić więc postawiłam na spagetti. Może być ?
-Pychotaaa !- krzyknęła Rafa i pobiegła do kuchni
Po kolacji włożyłam talerze do zmywarki. Było już późno więc wszyscy poszli po kolei wziąć prysznic. Ja poszłam ostatnia, bo aż tak mi się nie spieszyło. Po prysznicu padłam na łóżko i zasnęłam od razu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Mamy 8 rozdział ♥ Przepraszam, że taki krótki :( Następny będzie dłuższy, obiecuję ♥Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ Dziękuję, ze jesteście ze mną. Ten rozdział dedykowany dla czytelników tego bloga ♥ Kocham mocno ♥ Czytasz=Komentujesz=Motywujesz ♥♥

5 komentarzy: