... Po myślach, że poznam mojego idola odpłynęłam w krainy snu...
* Następny dzień *
Wreszcie nastąpił ten dzień. Zakończenie roku szkolnego, coś na co czekałam 10 miesięcy. bardzo się cieszę, ze już wakacje, chociaż bardzo stresuję się jutrzejszego dnia. A co jeśli zapomne języka ? Jeśli zaniemówie ? Przecież dzisiaj przedostatnia lekcja. Tak bardzo się boję.
Postanowiłam wstać i podejść do szafy. Wybrałam czarną spódniczkę przed kolana, białą bluzkę z koronką oraz czarne baleriny.
Poszłam do łazienki się przebrać. Zrobiłam jeszcze fryzurę, lekko przejechałam tuszem po rzęsach i byłam już gotowa. Zeszłam na dół gdzie czekali na mnie rodzice. Było to dla mnie duże zdziwienie więc spytałam :
-Co się stało, że moi rodzice są w domu i na mnie czekają (śmiech). Mama odpowiedziała:
- Dzisiaj jest zakończenie roku i już jutro wyjeżdżasz więc musimy spędzić dzisiaj cały dzień razem. Co ty na to, aby po zakończeniu roku szkolnego wybrać się na zakupy ? W mońcu musisz jakoś wyglądać.
-Czyli sugerujesz, że nie mam gustu ?- mówiąc to, podniosłam brew.
-Nie, nie o to mi chodzi Myślałam, że chcesz nowe ubrania, no ale nie to nie...
-Chcę ! Jedźmy już bo się spóźnimy. Msza sie zaczyna za półgodziny halo !
* 4 godziny później *
Wysiedliśmy z samochodu i otworzyłam drzwi, ponieważ jako jedyna miałam jeszcze jedną wolną rękę. Wszystkie ubrania i rzeczy rodzice pomogli
mi wnieść do pokoju. I zaczęłam się pakować. Do pierwszej walizki spakowałam ubrania i buty, a do drugiej ładowarki, kosmetyki, tablet, laptop oraz okulary przeciwsłoneczne ( przydadzą się, ponieważ Barcelona to bardzo słoneczne miasto ) inne rzeczy. Do torebki na ramię wrzuciłam
słownik ( na wszelki wypadek ), portfel z pieniędzmi i słuchawki. Byłam już gotowa. Ponieważ godzina wybijała 14:00 mama zawołała mnie na obiad. Pół godziny później przyszła Marta. Pierw powtórzyłyśmy słówka, które uczyłyśmy się wczoraj, a następnie Marta zrobiła mi 20 kartkowy test.
Pisanie jego trochę mi zajęło- ponad 1,5 godziny. Pożegnałam się z Martą i udałam się do ogrodu, gdzie byli moi rodzice. Pogadaliśmy ze sobą. Czas tak szybko zleciał. Nawet nie wieedziałam kiedy zrobiło się ciemno. Było już koło 21:30 więc postanowiłam udać się na górę. Weszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafy piżamy, a następnie poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Ponownie wróciłam do swojego pokoju. Wyszłam na balkon i podziwiałam widoki (było ciemno, ale za to oświetlono ). Zaczęłąm myśleć o jutrzejszym dniu. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu widniała godzina 22:20 postanowiłam się już położyć, bo jutro jest bardzo ważny dzień.
* Rano *
Wstałam o godzinie 06:00. Wykonałam poranne czynności i przebrałam się. Zeszłam na dół zjeść śniadanie i pozostało mi tylko czekać na Martę. Dzisiaj to ostatnia już lekcja. Bardzo się stresowałam. 15 minut później zjawiła się Marta. Była tylko 40 min, ponieważ nie mogłam się spóźnić na samolot. Weszłam po schodach na górę po walizki. Musiałam je sama znosić po schodach, ponieważ rodzice czekali już na zewnątrz. Były bardzo ciężkie. Droga na lotnisko nie zajęła nam długo. Napisałam tylko sms-a do laboratorium ( bo kazali mi ich powiadomić ) i wrzuciłam telefon do torebki. Pożegnałam się z rodzicami i weszłam na pokład samolotu. Bałam się, ponieważ leciałam sama i nigdy, ale przenigdy nie leciałam samolotem. Samolot wystartował...
* Około 3 godziny później *
Samolot zaczął lądować. Wyszłam z samolotu. Rozglądałam się po lotnisku. Zobaczyłam jakiegoś faceta, który był ubrany na czarno. Miał kartkę, na której widniało moje imię i nazwisko. Podeszłam do niego i zaczęłam:
-Buenos días- ku mojemu zaskoczeniu powiedział po polsku ...
- Dzień dobry. Nie musisz mówić do mnie po Hiszpańsku. Jestem Polakiem, jak ty.
-I dziękuję. Cieszę się. Będzie mi troche wygodniej.
-Może już pojedziemy ?
- Tak. Będzie tak najlepiej. Po co stać na lotnisku ? (śmiech)- również się zaśmiał. - A tak przy okazji. Można wiedzieć jak ma Pan na imię?
-Jestem Piotr. Piotr Candas.
-Miło Pana poznać panie Piotrze.
Powoli zbliżaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i jechaliśmy. Pan Piotr prowadził, a ja podziwiałam przepiękne widoki Barcelony. Jakie to piekne, słoneczne miasto...- w tej chwili rozmarzyłam się.
-Już jesteśmy
Przed moimi oczami ukazała się ogromna willa.
-Wow- tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić.
-Ogromny dom prawda ?
-Dom ? To willa ! (śmiech)
-Choć już. Czekają na nas.
-Co ? Czekają ? Czyli kto ?
-Neymar i Rafaella
-Uff... Myślałam, że ktoś inny.
Pan Piotr otworzył drzwi i powiedział :
-Panie przodem. Nie zapomnij się i nie powiedz po Polsku (śmiech)
-No oby.
Przeszliśmy przez krótki korytarzyk i weszliśmy do salonu
-Dzień dobry !- powiedziałam
-Cześć! - powiedział Neymar, po czym przywitał mnie ciepłym przytulasem.
-Witaj w rodzinie- powiedziała Rafa po czym dała mi całusa w policzek.
-Chodź- krzyknął Neymar. - Pokażę ci twój pokój.
Weszłam za Neymarem po schodach. Po prawej stronie schodów otworzył drzwi. Miałam zamiar wejść, ale Ney mnie powstrzymał i powiedział :
-Zaczekaj - po tych słowach przyłożył ręce na moje oczy. - Teraz idź.
-Jak mam iść skoro nic nie widzę ? ( śmiech ). Neymar również zaczął się śmiać. Nie otwieraj jeszcze oczu. Zdjął ręce z mojej twarzy.
-Teraz otwórz
-Wow.
Pokój był koloru różowo ciemnnego i morskiego. Meble były koloru białego. Pokój z balkonem oraz ogromne łóżko.
-Podoba ci się ?
-Tak jest piękny ! Dziękuję !
-A teraz za to mi się coś należy
- Co masz na myśli ? - podniosłam jedną brew.
-Przytulasa !
-No dobra- przytuliłam go.
- Ja lece bo musze coś załatwić. Zaraz wracam - po tych słowach wyszedł z tymczasowo mojego pokoju.
Postanowiłam, że się rozpakuję. Otworzyłam ogromną szafę i zaczęłąm wkładać powoli ubrania. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju
-Proszę - powiedziałam
To była Rafa.
-Przyszłam ci pomóc się rozpakować
-Byłabym wdzięczna
Jak powiedziała, pomogła mi. Oczywiście przy tym nie zabrakło śmiechu. Rafaella jest taka zabawna. Bardzo ją polubiłam. W tym momencie wparował Neymar. W rękach trzymał ogromny bukiet czerwonych róż. Podszedł do mnie i powiedział :
-Proszę to dla Ciebie. Tak na powitanie.
-Nie trzeba było.
-Nalegam. Prosze weź
-Dziękuję . Masz może jakiś wazon czy coś ?
-Otwórz szafę po prawej. Tam powinien być.
Jak kazał tak zrobiłam. Wyjęłam wazon miałam coś powiedzieć, ale Ney mi przerwał:
-Na przeciwko twojego pokoju jest łazienka tak dla jasności, a teraz daj wazon naleję do niego wody.
Zejdźcie na dół do salonu. W końcu musze coś o tobie wiedzieć...
Zeszłyśmy do salonu i czekałyśmy na Neymara...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jest 3 rozdział <3 Czytasz lub komentujesz = Motywujesz
Dawać mi tu następny rozdział!! :) Super
OdpowiedzUsuńI zapraszam do mnie ;*
OOOO poznanie Neymara zazdro! <3 Czekam na next!
OdpowiedzUsuńTeż bym tak chciała! :D
OdpowiedzUsuńCzekam nn! <3
Yeyy!❤❤❤ Kocham mocno i czekam na next!
OdpowiedzUsuń