czwartek, 11 czerwca 2015

Rozdział 2

...Założyłam słuchawki na uszy i biegłam przed siebie...
Bardzo się zmęczyłam, więc postanowiłam pójść do sklepu kupić sobię wodę. Moją uwagę przykuła jedna z gazet. Na pierwszej stronie zdjęcie Neymara a pod nim napis :
"Wziął udział w światowym projekcie o znalezieniu spokrewnionej osoby. Kim ona jest ? Czyżby Polak/Polka ?" Postanowiłam nie myśleć i kupić tą gazetę. Zapłaciłam za wodę i gazetę, i czym prędzej pobiegłam do domu. Chciałam otworzyć drzwi. Ku mojemu
zaskoczeniu były zamknięte. Pomyślałam " To jeszcze nie wrócili ? Minęło około 3 godziny". Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Trzasnęłam nimi i pobiegłam na górę. Musiałam się wrócić by ponownie zamknąć, ale na klucz. Ja i ta moja skleroza. Pomyślicie w tym wieku ? Tak. U mnie to się zdarza. Znowu pobiegłam na górę chwyciłam gazetę, otworzyłam na stronie ,na której pisze o Neymarze. Zaczęłam czytać: "Prawdopodobnie Neymar jest spokrewniony z Polką. Kto to jest ? Tego nie wiemy, ale dowiemy się w najbliższym czasie."
Postanowiłam nie czytać dalej. Po przeczytaniu tych trzech zdań odłożyłam gazetę i padłam na łóżko. Postanowiłam włączyć moje ulubione piosenki na telefonie i wsłuchiwać się w nie. Kocham słuchać piosenek. Mogłabym słuchać je całymi dniami. Tak jest.. Słucham na wszystkich urządzeniach dotąd aż padną i muszę je ładować od nowa, i tak w kółko.
*Następny dzień*
Wstałam o godzinie 9:50. Leżałam bardzo długo. Myślałam jak mi dobrze. "Nie chodzę do szkoły ponieważ był wyciek gazu czy coś. Wolne od szkoły jak to fajnie brzmi." Następnie wstałam i wykonałam wszystkie poranne czynności. Zeszłam na dół po schodach. Zobaczyłam rodziców. Oczywiście jak zawsze gdzieś się spieszyli i chcieli gdzieś jechać. Usłyszałam tylko od mamy :
-Śniadanie jest na stole, a obiad w lodówce. Odgrzej sobie. Kochamy cię !
Tak te słowa słyszę codziennie. Dosłownie. Jedynie spędzam z nimi czas weekendy. Tak. Dobrze słyszeliście. Niby sie o mnie martwią, ledwo co się zgadzają na byle co, a ich nie ma w domu. Nagle przypomniałam sobie, że nie spytałam rodziców o to czy mogę jechać do Neyamra na wakacje. Trudno, poczekam aż łaskawie wrócą. Po chwili usłyszałam dzwonek do brzwi. W nich stała wysoka, młoda brunetka. Powiedziała:
-Dzień dobry. Nazywam się Marta Wojdyła. Jestem twoją nauczycielką Hiszpańskiego.
-Dzień dobry. Nie spodziewałam się pani tak szybko. Zapraszam do środka- machnęłam ręką w stronę salonu.
Pomyślałam " przecież nawet nie zadzwoniłam, że się zgadzam, ale okej. Co mi szkodzi."
Pierw zaczęliśmy od podstawowych słówek. M.in. przywitanie, podziękowanie, czynności, kolory, cyfry oraz niektóre przedmioty. Po 2 godzinach nauczania Marta ( bo tak kazała mi do siebie mówić) zrobiła mi kartkówkę z tych słów. Miałam 4 błędy. Powiedziała, ze szybko się uczę. Moim zdaniem to nie prawda xD
Po mojej pierwszej lekcji hiszpańskiego byłam bardzo zmęczona, ale nie mogłam odpocząć. Marta kazała mi przepisać wszystkie te słówka na kartki i powiesić
je nad moim biurkiem. Mam je powtarzać cały czas kiedy będę go miała. No ale koniec dobrego. Jutro już muszę wracać do szkoły...
* 9 godzin później *
Jest godzina 9:30. Zaraz rodzice powinni się zjawić. Usłyszałam zamykające się drzwi. Postanowiłam zejść na dół. Rodzice siedzieli już w salonie. Postanowiłam zacząć :
- Bo jest taka sprawa... ( nie wiedziałam od czego mam zacząć. Postanowiłam zacząć tak...) Wtedy co byłam w laboratorium ... - w tej chwili przerwała mi mama.
-Tak.
-Ale nawet nie wiesz co chcę ci powiedzieć. Chodzi o to...
-Chodzi o to, że twój największy idol Neymar Junior zaprosił cię do siebie na wakacje..
-Wyjęłaś mi to z ust. Czyli sie zgadzasz ? No ale wiesz, nie mogę tak komuś siedzieć na głowie.
-Tak wiem o tym. Zadzwoń do laboratorium i powiedz, że jutro się tam zjawisz z odpowiedzią. Ale musisz dopytać czy nie będziesz tam 5 kołem u wozu.
-Wiem mamo. Kocham Was !- po tych słowach pobiegłam na górę, wpadłam na łóżko i zaczęłam piszczeć. Po opadnięciu moich emocji zastanawiałam się jak to możliwe, że rodzice
się zgodzili. Rzadko kiedy się zgadzali. No ale po co myśleć o przeszłości ? Żyjemy przyszłością ! To się liczy. Po tych myślach postanowiłam poszukać jakichś piżam. Udałam się do łazienki i wykonałam wszystkie czynności. Po umyciu zębów zdałam sobie sprawę, ze jadłam tylko śniadanie. No cóż. Nie byłam głodna więc postanowiłam się położyć. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano musiałam stać wcześnie, ponieważ do szkoły. "Witaj szkoło! ". Jak ja nie lubię chodzić do szkoły. Wykonałam poranne czynności i udałam się do szkoły. Po szkole wróciłam do domu. Musiałam iść bo laboratorium wszystko wyjaśnić i wgl.
Po 20 minutach dotarłam do wybranego prze ze mnie miejsca. Pan Marcin opowiedział mi wszystko kiedy mam się zjawić u Neymara. Dokładnie to to " 27. 06. 2015 r. o godzinie 8:30 mam samolot". Muszę umieć Hiszpański na perfekt. Przynajmniej tak powiedział mi pan Marcin. Spytałam jeszcze :
- A czy ja nie będę przeszkadzała Ney...- w tej chwili przerwał telefon. Po 10 minutach rozmowy odłożył słuchawkę. Nic nie rozumiałam no chyba że kilka słówek ponieważ mówił po Hiszpańsku.
Pan Marcin odezwał się:
-To telefon z informacjami od Neymara. Masz zjawić się w Barcelonie 27 czerwca. I powiedział, ze w żadnym wypadku nie będziesz mu przeszkadzała.
- Okej. To ja już się będę zbierać bo Marta przychodzi.
-Do widzenia
Nic nie odpowiedziałam i wyszłam z budynku.
Kolejne dni mijały mniej więcej tak : " szkoła, lekcje Hiszpańskiego, nauka ". I tak w kółko.
* 2 tygodnie później *
Już jutro jest zakończenie roku szkolnego. A pojutrze wyjazd do Barcelony. Byłam przerażona, a zarazem szczęśliwa. Nie mogę w to uwierzyć że poznam samego Neymara da Silva Santos Junior <3.
W każdy dzień uczę się nowych słówek po Hiszpańsku. Ten język nie jest wcale taki trudny. Tylko trzeba mieć zapał, którego i tak nie mam. Po myślach, ze poznam mojego idola odpłynęłam w krainy snu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy 2 rozdział. Proszę o komentarze :*

3 komentarze: